<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-5312821906073797948</id><updated>2012-01-26T08:40:22.550+01:00</updated><category term='Rozmyślania'/><category term='Opowiadania'/><category term='Dawne Historie'/><category term='Wiersze'/><title type='text'>Myśli rozwiane</title><subtitle type='html'></subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://mirklanda.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5312821906073797948/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mirklanda.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><author><name>Miriam</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05758153850517180142</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_f3YvleegIEs/TNnaIJS8VXI/AAAAAAAAAEo/rntq85XU9TY/S220/IMG_4324.jpg'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>79</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5312821906073797948.post-5287855601393781472</id><published>2011-11-24T00:49:00.000+01:00</published><updated>2011-11-24T00:49:24.658+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Opowiadania'/><title type='text'>Rozmowa z Fasolką (wolę uprzedzić zbędne pytania, to nie o mnie, napisane dla kogoś)</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;object width="320" height="266" class="BLOGGER-youtube-video" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0" data-thumbnail-src="http://1.gvt0.com/vi/6AGMDrU8fNE/0.jpg"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/6AGMDrU8fNE&amp;fs=1&amp;source=uds" /&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF" /&gt;&lt;embed width="320" height="266"  src="http://www.youtube.com/v/6AGMDrU8fNE&amp;fs=1&amp;source=uds" type="application/x-shockwave-flash"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Amelia usiadła na ławce w parku i wyjęła z torebki książkę. Książeczka była oprawiona w czerwony len na którym wytłoczona była postać Kubusia Puchatka.&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Nie zważając na mijających ją ludzi na głos przeczytała kilka wersów „A jeśli pewnego dnia będę musiał odejść? - spytał Krzyś ściskając Misiowi łapkę - Co wtedy? &lt;br /&gt;-Nic wielkiego - zapewnił go Puchatek - posiedzę tu sobie i na Ciebie poczekam. Kiedy się kogoś kocha to ten ktoś nigdy nie znika tylko siedzi gdzieś i czeka na Ciebie. ”  &lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;-Dziś tego nie rozumiesz mój skarbie – Amelia spojrzała w dół – Kiedyś jednak pojmiesz, że ktoś kto jest przyjacielem, ktoś kto powinien być blisko, nigdy nie opuszcza a jeśli to robi, nie był Ciebie wart.&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Kobieta przeczesała dłonią włosy i spojrzała na niewielki staw. I co ja niby mam zrobić co? Może  się utopię? Może utopię Ciebie Fasolko? Tak byłoby łatwiej  wszystkim dookoła. Nie – Stanowczo skarciła się w myślach –  Ty będziesz kawałkiem mnie, Ty będziesz tym co zostanie gdy mnie  zabraknie, Ty po stokroć doprowadzisz mnie do łez, wywołasz mój  uśmiech. Tylko Ty mój mały Skarbie. Mama poradzi sobie ze  wszystkim, mama zawsze sobie radzi, zawsze była sama i zawsze  musiała radzić sobie sama więc i teraz tak będzie.Odłożyła książkę i splotła dłonie na brzuchu, jeszcze nic nie było widać, nikt jeszcze nie wiedział a Fasolka z której miał wyrosnąć człowiek, była jeszcze bardzo maleńka. Widzisz, Twój tatuś nie  potrzebuje by jego życie było skomplikowane, on lubi spokój  i tak naprawdę to Ciebie nie chce. Nie potrzebuje ani Ciebie ani  mnie moja kochana Fasolko. Wiem to okrutne, ale taki jest świat w  którym przyjdzie Ci żyć. Tak strasznie mi przykro, że  wszystko nie może być normalne. Wybacz że tak bardzo płakałam,  słyszałam jednak że łzy sprawiają iż człowiek ma wrażliwą  duszę a skoro Ty jesteś we mnie to może Twoja właśnie taka się  stanie. Dlatego też uwrażliwiam Cię jak mogę, słuchasz ze mną  Mozarta, sama Ci śpiewam i czytam książki. Tam w środku –  dotknęła pępka – Rośniesz i stajesz się najwspanialszym  człowiekiem świata. A kiedy się urodzisz będę mogła powiedzieć  że tego właśnie dnia na świat przyszedł najwybitniejszy  człowiek swoich czasów, ktoś kto odmieni bieg historii.&lt;/div&gt;Wiesz ja nie muszę być bohaterką, zdobywać szczytów, wystarczysz mi Ty, nikt więcej nie jest mi do niczego potrzebny. &lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Amelia rozpłakała się i aż zaniosła się szlochem.Tak cudownie było wstać rano i  zobaczyć go obok, napić się herbaty i nie planować życia. A  może to był mój największy błąd Fasolko. Może gdybym  wtedy pomyślała to ... to nie byłoby Ciebie więc to była  doskonała decyzja.&lt;/div&gt;Pamiętam ten poranek, jeszcze spał gdy ja leniwie przeciągnęłam się na łóżku. Słońce wpadające zza krzywo zaciągniętej rolety padało na jego czoło. Wiesz Fasolko, wyglądał tak pięknie, wiedziałam że już zawsze chcę się tak budzić i móc patrzeć na niego. Później wszystko się skomplikowało, okazało się że jesteś w drodze, lekarz nie miał wątpliwości. Wiedziałam jak bardzo on nie chce mieć dzieci. Spakowałam więc swoje marzenia do różowej walizki i zniknęłam – Pogładziła brzuch – Wiesz tak jest lepiej dla nas.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5312821906073797948-5287855601393781472?l=mirklanda.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mirklanda.blogspot.com/feeds/5287855601393781472/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5312821906073797948&amp;postID=5287855601393781472&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5312821906073797948/posts/default/5287855601393781472'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5312821906073797948/posts/default/5287855601393781472'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mirklanda.blogspot.com/2011/11/rozmowa-z-fasolka-wole-uprzedzic-zbedne.html' title='Rozmowa z Fasolką (wolę uprzedzić zbędne pytania, to nie o mnie, napisane dla kogoś)'/><author><name>Miriam</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05758153850517180142</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_f3YvleegIEs/TNnaIJS8VXI/AAAAAAAAAEo/rntq85XU9TY/S220/IMG_4324.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5312821906073797948.post-9042619874559329914</id><published>2011-11-22T23:29:00.000+01:00</published><updated>2011-11-22T23:29:50.111+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Rozmyślania'/><title type='text'>9 lat później</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;object width="320" height="266" class="BLOGGER-youtube-video" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0" data-thumbnail-src="http://0.gvt0.com/vi/if8epsj52Gw/0.jpg"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/if8epsj52Gw&amp;fs=1&amp;source=uds" /&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF" /&gt;&lt;embed width="320" height="266"  src="http://www.youtube.com/v/if8epsj52Gw&amp;fs=1&amp;source=uds" type="application/x-shockwave-flash"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="LEFT" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Dobre dwa lata temu zapytałeś dlaczego. Nie wiem co wtedy odpowiedziałam, wiem jedno, dziś byłoby inaczej.&lt;/div&gt;&lt;div align="LEFT" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Pod powieką zawijała mi się rzęsa, wiesz doskonale dlaczego. Czy płakałam? Tak, wtedy płakałam bo miałam dość siły. Czy dziś ją mam? Nie, mam suche oczy i suche to miejsce koło serca.&lt;/div&gt;&lt;div align="LEFT" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Pytałeś wtedy czy to się kiedyś zmieni. Nie wiedziałam. Dziś mogę Ci powiedzieć, że mimo iż nie sądziłam, tak.&lt;/div&gt;&lt;div align="LEFT" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Za dużo tego wszystkiego, za dużo tego co wydarzyło się od wtedy. Pamiętam doskonale jak stałam na balkonie. Pamiętam Szekspira, pamiętam nagie ciało, pamiętam wstyd, pamiętam sztukę i to co wtedy działo się dookoła nas. Światy przenikające się nawzajem, orgia barw i zapachów. Zadawałeś masę pytań a ja nie wiedziałam. I tylko te gasnące gwiazdy na mojej skórze...&lt;/div&gt;&lt;div align="LEFT" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Czy kochałam? Wiesz dobrze jak bardzo. Czy będę w stanie zrodzić się ponownie? Nie wiem. Nikt już nie maluje łuku moich brwi, nikt nie szuka pod powieką prawdziwej mnie.&lt;/div&gt;&lt;div align="LEFT" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Odeszłam.&lt;/div&gt;&lt;div align="LEFT" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Musiałam.&lt;/div&gt;&lt;div align="LEFT" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Nigdy nie sądziłam że to może wybuchnąć. Tylko Ty zrozumiesz jak bardzo się myliłam. Po magii zawsze budził się świt. On przynosił wstyd i prawdę. Abra kadabra, najcudowniejsze kłamstwo!&lt;/div&gt;&lt;div align="LEFT" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Ty wiesz...&lt;/div&gt;&lt;div align="LEFT" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;A co jeśli przestałam kłamać? A co jeśli miałeś rację? Twory mojej głowy pojawiły się realnie i są. I co mam Ci powiedzieć? Zamykam oczy, mówiłeś że to działa, sen albo śmierć. Co wybiorę?&lt;/div&gt;&lt;div align="LEFT" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Pamiętasz jak płakałam nad liściem?We śnie widziałam go znowu. To dziwne, nie pamiętam jak naprawdę widziałam liść. Może to nawet byłam ja...&lt;/div&gt;&lt;div align="LEFT" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Ale powiedz dlaczego teraz? Pośród setek spalonych listów, popiołu i zgrzytu...  &lt;/div&gt;&lt;div align="LEFT" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Jak zwykle milczysz, to zawsze wychodziło Ci najlepiej....&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5312821906073797948-9042619874559329914?l=mirklanda.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mirklanda.blogspot.com/feeds/9042619874559329914/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5312821906073797948&amp;postID=9042619874559329914&amp;isPopup=true' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5312821906073797948/posts/default/9042619874559329914'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5312821906073797948/posts/default/9042619874559329914'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mirklanda.blogspot.com/2011/11/9-lat-pozniej.html' title='9 lat później'/><author><name>Miriam</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05758153850517180142</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_f3YvleegIEs/TNnaIJS8VXI/AAAAAAAAAEo/rntq85XU9TY/S220/IMG_4324.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5312821906073797948.post-8025513176020904472</id><published>2011-09-26T21:36:00.000+02:00</published><updated>2011-09-26T21:36:22.037+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Rozmyślania'/><title type='text'>Bezsenna</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;object width="320" height="266" class="BLOGGER-youtube-video" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0" data-thumbnail-src="http://1.gvt0.com/vi/bHdutRjXPVE/0.jpg"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/bHdutRjXPVE&amp;fs=1&amp;source=uds" /&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF" /&gt;&lt;embed width="320" height="266"  src="http://www.youtube.com/v/bHdutRjXPVE&amp;fs=1&amp;source=uds" type="application/x-shockwave-flash"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/div&gt;Czasami zastanawiam się jak bardzo trzeba być szalonym by powtarzać swoje błędy i się na nich nie uczyć co?&lt;br /&gt;No dobra nawet mnie to odrobinę śmieszy co gorsza zamiast wreszcie wydorośleć to ja muszę cały czas pakować się w coś co robi mi ku ku.&lt;br /&gt;Wczoraj po uzyskaniu garści siwych włosów a później stanie przedzawałowym stwierdziłam że im starsza jestem tym głupsza.&lt;br /&gt;Z drugiej strony to chyba nic dziwnego że staram się sobie dać szansę prawda?&lt;br /&gt;Odwiedziłam wczoraj Trollowy Most. Troll się ukrył i nie mogłam go znaleźć, ale za rozwiązanie sprawy obiecałam że może wyrwać mi serce. Wszystko się wyjaśniło a Trolla nie ma...może rzeczywiście nie usłyszał, albo jeszcze nie czas&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5312821906073797948-8025513176020904472?l=mirklanda.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mirklanda.blogspot.com/feeds/8025513176020904472/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5312821906073797948&amp;postID=8025513176020904472&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5312821906073797948/posts/default/8025513176020904472'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5312821906073797948/posts/default/8025513176020904472'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mirklanda.blogspot.com/2011/09/bezsenna.html' title='Bezsenna'/><author><name>Miriam</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05758153850517180142</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_f3YvleegIEs/TNnaIJS8VXI/AAAAAAAAAEo/rntq85XU9TY/S220/IMG_4324.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5312821906073797948.post-4615572216733021088</id><published>2011-07-31T13:17:00.006+02:00</published><updated>2011-07-31T13:32:24.646+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wiersze'/><title type='text'>Królowa Zimy</title><content type='html'>&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;object class="BLOGGER-youtube-video" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0" data-thumbnail-src="http://1.gvt0.com/vi/qBbw8m23yhk/0.jpg" height="266" width="320"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/qBbw8m23yhk&amp;fs=1&amp;source=uds" /&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF" /&gt;&lt;embed width="320" height="266"  src="http://www.youtube.com/v/qBbw8m23yhk&amp;fs=1&amp;source=uds" type="application/x-shockwave-flash"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/div&gt;Cała jestem stworzona z westchnienia.&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Oto właśnie ja Twoja niedoskonała Królowa Śniegu.&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Pokryta lodem moja skóra topnieje w świetle dnia.&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;A ogrzana przy kominku rozpuszczam się cała.&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;To ja, ta która niosła tylko opiłki lodu.&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Ta sama która nie daje się zapomnieć.&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Czy z wiosną zniknę jak śnieżny strażnik bałwan?&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Ależ skąd.&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Moje serce jest jak rzeźba z lodu.&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Ktoś powie, że piękna inny pomyśli, zimna.&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Oto więc jestem, właśnie taka a nie jakaś inna.&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Twoja prywatna Królowa co uciekła z Narni.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Nie przez szafę lecz przeniesiona w oku Twoim.&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Suma Twoich grzechów, przewinień i wspomnień.&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;I cieszę się każdym jednym płatkiem co dotyka ziemi.&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Suknia moja utkana z szadzi i mrozu.&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Dłonią moją lodowato zimną rzeźbię krajobraz.&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Oto ja Królowa Zimy co zarumienia skórę mas.&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;* *&amp;nbsp; *&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;Dla tych oczu mogłabym rozpuścić się cała, stopnieć i zacząć żyć. Gdybym tylko miała odwagę...powiedzieć.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5312821906073797948-4615572216733021088?l=mirklanda.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mirklanda.blogspot.com/feeds/4615572216733021088/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5312821906073797948&amp;postID=4615572216733021088&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5312821906073797948/posts/default/4615572216733021088'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5312821906073797948/posts/default/4615572216733021088'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mirklanda.blogspot.com/2011/07/krolowa-zimy.html' title='Królowa Zimy'/><author><name>Miriam</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05758153850517180142</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_f3YvleegIEs/TNnaIJS8VXI/AAAAAAAAAEo/rntq85XU9TY/S220/IMG_4324.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5312821906073797948.post-6161033388553549007</id><published>2011-06-01T00:23:00.000+02:00</published><updated>2011-06-01T00:23:28.330+02:00</updated><title type='text'>O spadaniu</title><content type='html'>&lt;iframe src="http://www.youtube.com/embed/YpZ48Bl_hJU?fs=1" allowfullscreen="" width="425" frameborder="0" height="344"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Długi lot&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Precz z mojego życia&lt;br /&gt;Odejdźcie wszystkie Demony i Anioły&lt;br /&gt;I jedne i drugi zniknijcie w kłamstwie dziejów&lt;br /&gt;Mamiliście mnie obietnicami, duszę jedynie rozrywając&lt;br /&gt;Dawałam się otulać Waszymi skrzydłami i chciałam wierzyć, że nie prowadzicie mnie na zatracenie&lt;br /&gt;Teraz siedzę nad urwiskiem i spoglądam w dół&lt;br /&gt;Nadal nie mam skrzydeł&lt;br /&gt;Spadanie wcale nie boli&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5312821906073797948-6161033388553549007?l=mirklanda.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mirklanda.blogspot.com/feeds/6161033388553549007/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5312821906073797948&amp;postID=6161033388553549007&amp;isPopup=true' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5312821906073797948/posts/default/6161033388553549007'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5312821906073797948/posts/default/6161033388553549007'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mirklanda.blogspot.com/2011/06/o-spadaniu.html' title='O spadaniu'/><author><name>Miriam</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05758153850517180142</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_f3YvleegIEs/TNnaIJS8VXI/AAAAAAAAAEo/rntq85XU9TY/S220/IMG_4324.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://img.youtube.com/vi/YpZ48Bl_hJU/default.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5312821906073797948.post-7065388454435292339</id><published>2011-03-30T01:24:00.000+02:00</published><updated>2011-03-30T01:24:25.452+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Rozmyślania'/><title type='text'>Zaśpiewam dla Ciebie</title><content type='html'>&lt;iframe allowfullscreen="" frameborder="0" height="295" src="http://www.youtube.com/embed/BOByH_iOn88?fs=1" width="480"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W moim sercu chociaż skostniałym, jak wielu twierdzi zawitała dziś wiosna. Taka uśmiechnięta, pełna radości a noc rozpaliła do czerwoności moje myśli.&lt;br /&gt;Aż strach zamknąć oczy, przed tym co mogę ujrzeć pod powiekami. Chociaż może powinnam się oddać wycieczce z Księżycem. Może obejrzę się za siebie i zobaczę jak piękna była to wyprawa.&lt;br /&gt;Bo przecież nawet ja przekroczę kiedyś Księżycową rzekę. Zastanowisz się czy ktoś tam jest? Nie wiem, nie wiem kto jest po drugiej stronie, nie wiem czy kiedykolwiek się dowiem, ale przecież zawsze warto przebiegać po smudze.&lt;br /&gt;Zamykam więc oczy i wtulam się we wspomnienie o zapachu, o dotyku, o wzlatującej duszy i uśmiechu.&lt;br /&gt;Zanurzam się cała w ten sen który ktoś na mnie zsyła. Niech rozpala pachnącą zieloną herbatą skórę, do czerwoności. Niech dusza wraz z aromatem wzlatuje i opuszcza moje ciało. Niech leci gdzieś, gdzie ktoś szuka jej towarzystwa. O świcie dusza wróci do mnie, nie wiem czy taka sama, ale na pewno już nie tak zgłodniała westchnienia.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5312821906073797948-7065388454435292339?l=mirklanda.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mirklanda.blogspot.com/feeds/7065388454435292339/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5312821906073797948&amp;postID=7065388454435292339&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5312821906073797948/posts/default/7065388454435292339'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5312821906073797948/posts/default/7065388454435292339'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mirklanda.blogspot.com/2011/03/zaspiewam-dla-ciebie.html' title='Zaśpiewam dla Ciebie'/><author><name>Miriam</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05758153850517180142</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_f3YvleegIEs/TNnaIJS8VXI/AAAAAAAAAEo/rntq85XU9TY/S220/IMG_4324.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://img.youtube.com/vi/BOByH_iOn88/default.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5312821906073797948.post-2140985338623162617</id><published>2011-02-27T01:33:00.000+01:00</published><updated>2011-02-27T01:33:11.242+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Rozmyślania'/><title type='text'>Kołysanka</title><content type='html'>Słuchając kołysanki na dobranoc postanowiłam coś skrobnąć. To taki dzień gdy chciałoby się powiedzieć "wszystko jest nie tak". Czekałam aż ten dzień się skończy. Bałam się tego co przyniesie. Zapowiadało się że skończy się jeszcze gorzej niż miał. A tu wielka niespodzianka, dobra wiadomość na parę minut przed północą i nagle uśmiech rozpromienił mi twarz.&lt;br /&gt;Kiedyś ktoś powiedział mi "Oczekuj niespodziewanego" i oto właśnie się stało. Coś czego nigdy bym nie przypuszczała materializuje się dosłownie na wyciągnięcie ręki.&lt;br /&gt;&amp;nbsp;Nie wiem właściwie czy to dobrze czy też źle, ale w chwili obecnej mam to w nosie. Na chwilę chcę zapomnieć i uśmiechać się a może i wywołać czyjś uśmiech.&lt;br /&gt;Nie mam już chęci patrzeć na te wszystkie twarze wykrzywione w fałszu. Nie chcę słuchać ich kłamstw i tego gdy mnie nimi karmią. Dość mam grymasów które muszę odgadywać i lawirować między nimi aby nikogo nie urazić, aby nie narazić się nikomu. CHCĘ CZEGOŚ PRAWDZIWEGO! DOŚĆ!&lt;br /&gt;Zakopałam wszystko, teraz mogę zacząć od nowa, nie wiem czy lepiej na pewno inaczej. Nie wiem co przyniesie mi jutro. Ta pustka we mnie do rana może mnie już zjeść a o świcie ktoś znajdzie zasuszoną skorupę mojego ciała. Może nawet ktoś się zastanowi co się właściwie stało.&lt;br /&gt;Nie łatwo jest wyrwać sobie serce a jeszcze trudniej krzywdzić tym innych... i żadne przepraszam tego nie zmieni.&lt;br /&gt;W moich zapłakanych, sarnich oczach może odbije się wreszcie coś co pozwoli złapać dech i wyjść, tak naprawdę wyjść i powiedzieć "to jest właśnie to".&lt;br /&gt;Tak bardzo chcę sobie przypomnieć jak to jest kochać...a jeśli nie mogę sobie przypomnieć to nauczyć się tego na nowo. A później potknąć się o swoje szczęście.&lt;br /&gt;Z uśmiechem i lekkim niedowierzaniem kładę się spać. Noc nie przyniesie odpowiedzi, ale pozwoli na chwilę nie myśleć a śnić.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5312821906073797948-2140985338623162617?l=mirklanda.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mirklanda.blogspot.com/feeds/2140985338623162617/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5312821906073797948&amp;postID=2140985338623162617&amp;isPopup=true' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5312821906073797948/posts/default/2140985338623162617'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5312821906073797948/posts/default/2140985338623162617'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mirklanda.blogspot.com/2011/02/koysanka.html' title='Kołysanka'/><author><name>Miriam</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05758153850517180142</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_f3YvleegIEs/TNnaIJS8VXI/AAAAAAAAAEo/rntq85XU9TY/S220/IMG_4324.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5312821906073797948.post-8056662962012000036</id><published>2011-02-25T21:04:00.001+01:00</published><updated>2011-02-25T21:04:54.522+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wiersze'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Rozmyślania'/><title type='text'>Kim jestem?</title><content type='html'>&lt;iframe allowfullscreen="" frameborder="0" height="344" src="http://www.youtube.com/embed/b7XIwItsEOk?fs=1" width="425"&gt;&lt;/iframe&gt; &lt;br /&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Kim jestem?&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Ja jestem głód twój.&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Twoje wieczne nienasycenie.&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Przekleństwo Twoich westchnień.&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Ja jestem Twoje pragnienie i obietnica.&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Jak bardzo jestem wszystkim nie będąc niczym.&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Jak w połowie urwany krzyk w pustym domu.&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Ja jestem Twoje wspomnienie i nadzieja.&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Pod wachlarzem rzęs zamknęłam Cię na wieki.&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Nie wiedzieć czemu wciąż tam czekasz.&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Widzisz mój drogi śnie tej pustki jeszcze nie poznałam.&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Więc będę nadal opiłkami lodu skrzyła się jak dawniej.&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Licząc że kiedyś sobie przypomnę jak to było.&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Ja jestem ten ostatni kieliszek wina którego już nie wypijesz.&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Jestem ten czarny welon nad mogiłą co chłodem grozi.&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;A na mojej skórze roztańczone barwy witraży.&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Pamiętasz śnie? Kiedyś przez nie zaglądałeś w głąb mojej duszy.&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Ja jestem początek i koniec bo właśnie tak chcesz mnie widzieć.&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Tam daleko pod moimi powiekami.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5312821906073797948-8056662962012000036?l=mirklanda.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mirklanda.blogspot.com/feeds/8056662962012000036/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5312821906073797948&amp;postID=8056662962012000036&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5312821906073797948/posts/default/8056662962012000036'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5312821906073797948/posts/default/8056662962012000036'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mirklanda.blogspot.com/2011/02/kim-jestem.html' title='Kim jestem?'/><author><name>Miriam</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05758153850517180142</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_f3YvleegIEs/TNnaIJS8VXI/AAAAAAAAAEo/rntq85XU9TY/S220/IMG_4324.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://img.youtube.com/vi/b7XIwItsEOk/default.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5312821906073797948.post-6218886467472550679</id><published>2011-02-25T18:54:00.000+01:00</published><updated>2011-02-25T18:54:01.103+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Rozmyślania'/><title type='text'>W mojej samotni...</title><content type='html'>I tak oto kolejny raz odeszłam od świata. Jak zwykle nie mogłam dotrzymać mu kroku i&amp;nbsp; szłam obok. Trochę to takie wszystko ułomne i pokrzywione nienaturalnie. Jak warzywa z odrzutu, gorszej jakości.&lt;br /&gt;Chciałabym idąc przez las zapatrzeć się w igły na drzewach i wpaść w taki wielki dół. Mogłabym w takim miejscu okopać się na lata i nie pokazywać się nikomu i niczemu.&lt;br /&gt;Ostatnio wszyscy opowiadają mi o setce wartościowych spraw z których każda zdaje mi się być tak błaha. Nie wiem po co to robią, może sądzą że bryłę którą jestem można jeszcze rzeźbić.&lt;br /&gt;Ktoś kiedyś napisał "Ona jest absolutem" i wiecie co, do dziś nie wiedziałam kim jest ona, już wiem - wolność.&lt;br /&gt;Zaciągnęłam się dzisiaj powietrzem tak zachłannie iż miałam wrażenie że moje płuca stają się nagle dwoma balonikami i że mogę wzlecieć.&lt;br /&gt;Nie wiem czy to auto sugestia czy też sprawa czystego sumienia i przyznania się do własnych pomyłek i ułomności, sprawiła iż szczerze się roześmiałam.&lt;br /&gt;Nawet nie sądziłam iż oddech może sprawić tak wiele radości.&lt;br /&gt;Tak oto dziś wszystko zaczyna się od nowa. Czas posklejać siebie z kawałków własnego życia i z podniesioną głową ruszyć dalej.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5312821906073797948-6218886467472550679?l=mirklanda.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mirklanda.blogspot.com/feeds/6218886467472550679/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5312821906073797948&amp;postID=6218886467472550679&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5312821906073797948/posts/default/6218886467472550679'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5312821906073797948/posts/default/6218886467472550679'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mirklanda.blogspot.com/2011/02/w-mojej-samotni.html' title='W mojej samotni...'/><author><name>Miriam</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05758153850517180142</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_f3YvleegIEs/TNnaIJS8VXI/AAAAAAAAAEo/rntq85XU9TY/S220/IMG_4324.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5312821906073797948.post-1035307719190854249</id><published>2011-02-17T16:07:00.001+01:00</published><updated>2011-02-17T16:15:42.090+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Opowiadania'/><title type='text'>Kochankowie Hrabiny Marii.(Mężczyznom których kiedyś kochałam) Część I</title><content type='html'>&lt;iframe allowfullscreen="" frameborder="0" height="344" src="http://www.youtube.com/embed/8Af372EQLck?fs=1" width="425"&gt;&lt;/iframe&gt; &lt;br /&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;"Gdy byłem dziecięciem, mówiłem jak dziecię, myślałem jak dziecię, rozumowałem jak dziecię; lecz gdy na męża wyrosłem, zaniechałem tego, co dziecięce".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Kiedy byłam dzieckiem, kładłam się w moim małym łóżeczku, zamykałam oczy i wierzyłam, że świat przestaje istnieć. Przecież skoro go nie widzę to znaczy, że go nie ma. Uciekałam wtedy do świata w ciemności, do świata pod powiekami, tak słodkiego i tak niezwykłego.&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Wyobrażałam sobie, że zasypiam tak jak śpiąca królewna i wtedy oblewał mnie strach, że gdy zamknę oczy, już nigdy ich nie otworzę. Później przychodziło takie ciepło, ciepło to było w moim sercu, przecież każdy wie, że księżniczkę da się zbudzić pocałunkiem. Ot taka moja naiwna wiara, że z każdego snu można się obudzić.&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Tak właśnie było tej nocy. Po mojej stronie powiek właśnie działo się tak wiele gdy zostałam zbudzona, zbudzona pocałunkiem. Zupełnie nieprzytomnie otworzyłam oczy i spojrzałam w górę. Miał piękne oczy, brązowe, kształt migdałów a włosy lekko opadały mu na twarz. Już wiedziałam jak to jest zbudzić się ze snu tak naprawdę. Od wtedy wierzyłam, że zawsze znajdzie się ktoś kto wyrwie mnie z ramion snu, nawet tego najgłębszego. A to był pierwszy pocałunek w moim życiu i było prawie jak w bajce.&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Miałam wtedy dziesięć lat, ja Hrabina Maria.&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Nie wiedziałam wtedy, że życie często układa się mało bajkowo i potrafi być tak okrutne. Ostatnie spotkanie w szerokim korytarzu i spojrzenie w oczy. Wiedziałam, że to ostatnie chwile gdy go widzę więc powiedziałam „Żegnaj więc. Teraz się odwrócę a gdy spojrzę z powrotem Ciebie już nie będzie”. Tak właśnie się stało. Zniknął a ja przez lata wspominałam łzy w jego oczach, wspominałam jego lśniące włosy. Oto pierwsza miłość. Niewinna i pełna nadziei, ostatnia tak czysta a zarazem pierwsza.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Później przez wiele lat każdej nocy siadałam w oknie, spoglądałam w stronę starego młyna i mówiłam „Dobranoc ukochany, gdziekolwiek jesteś”. Mijały lata a ja wciąż wierzyłam, że jeszcze go zobaczę.&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5312821906073797948-1035307719190854249?l=mirklanda.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mirklanda.blogspot.com/feeds/1035307719190854249/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5312821906073797948&amp;postID=1035307719190854249&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5312821906073797948/posts/default/1035307719190854249'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5312821906073797948/posts/default/1035307719190854249'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mirklanda.blogspot.com/2011/02/kochankowie-hrabiny-mariimezczyznom.html' title='Kochankowie Hrabiny Marii.(Mężczyznom których kiedyś kochałam) Część I'/><author><name>Miriam</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05758153850517180142</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_f3YvleegIEs/TNnaIJS8VXI/AAAAAAAAAEo/rntq85XU9TY/S220/IMG_4324.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://img.youtube.com/vi/8Af372EQLck/default.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5312821906073797948.post-155511948250661501</id><published>2011-02-02T02:11:00.004+01:00</published><updated>2011-02-02T02:13:07.987+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Rozmyślania'/><title type='text'>Nie wolno się żegnać</title><content type='html'>Gdybym o życiu wiedziała tyle co teraz, może nie zagnałabym aż tak daleko.&lt;br /&gt;Gdybym tylko potrafiła Cię kochać tak jak kajdany najsłodsze.&lt;br /&gt;Może i byłam spętana, jak w siatce ze srebra, ale wiedziałabym czym jest prawdziwy głód.&lt;br /&gt;Uniosłam się tak wysoko, kochając Cię stale...nigdy nie przestając.&lt;br /&gt;Nie chcę odchodzić od tak, nie chcę tak po prostu zniknąć.&lt;br /&gt;Kiedyś wrócę bo moja miłość pójdzie za tobą.&lt;br /&gt;Nigdy nie uwolnisz się od tego co czuję dzisiaj ani tego co poczuję jutro.&lt;br /&gt;Nie, nie byłam gotowa by zrobić miejsce w sercu dla kogoś więcej,&lt;br /&gt;Od dawna, mieszkasz tam jak mara najjaśniejsza.&lt;br /&gt;Zatem zatop się we mnie albo i w tym śnie.&lt;br /&gt;Bo ja wciąż śnię o zapachu mojego domu. Śnię o zapachu świeżo zaparzonej herbaty....&lt;br /&gt;Kochaj i nie pytaj, ja też przestanę...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5312821906073797948-155511948250661501?l=mirklanda.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mirklanda.blogspot.com/feeds/155511948250661501/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5312821906073797948&amp;postID=155511948250661501&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5312821906073797948/posts/default/155511948250661501'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5312821906073797948/posts/default/155511948250661501'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mirklanda.blogspot.com/2011/02/nie-wolno-sie-zegnac.html' title='Nie wolno się żegnać'/><author><name>Miriam</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05758153850517180142</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_f3YvleegIEs/TNnaIJS8VXI/AAAAAAAAAEo/rntq85XU9TY/S220/IMG_4324.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5312821906073797948.post-355509081815565048</id><published>2011-02-01T16:50:00.000+01:00</published><updated>2011-02-01T16:50:24.462+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wiersze'/><title type='text'>Łzy</title><content type='html'>&lt;div lang="pl-PL" style="margin-bottom: 0cm; margin-left: -1.5cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Świa&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; &lt;/div&gt;&lt;div lang="pl-PL" style="margin-bottom: 0cm; margin-left: -1.5cm; text-align: center;"&gt; &lt;span style="font-family: Georgia,serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Świat jest tak dziwny dla Ciebie&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt; &lt;/div&gt;&lt;div lang="pl-PL" style="margin-bottom: 0cm; margin-left: -1.5cm; text-align: center;"&gt; &lt;span style="font-family: Georgia,serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;To wszystko zbyt obce by je znać&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div lang="pl-PL" style="margin-bottom: 0cm; margin-left: -1.5cm; text-align: center;"&gt; &lt;span style="font-family: Georgia,serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;A ja wraz z gwiazdami płaczę za Tobą&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div lang="pl-PL" style="margin-bottom: 0cm; margin-left: -1.5cm; text-align: center;"&gt; &lt;span style="font-family: Georgia,serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Drogi które prowadzą z dala ode mnie&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div lang="pl-PL" style="margin-bottom: 0cm; margin-left: -1.5cm; text-align: center;"&gt; &lt;span style="font-family: Georgia,serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Niebo które nie patrzy już dla mnie&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div lang="pl-PL" style="margin-bottom: 0cm; margin-left: -1.5cm; text-align: center;"&gt; &lt;span style="font-family: Georgia,serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;I znów płaczę z gwiazdami za Tobą&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div lang="pl-PL" style="margin-bottom: 0cm; margin-left: -1.5cm; text-align: center;"&gt; &lt;span style="font-family: Georgia,serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;A Ty gdzieś wpatrzony w skałę trwasz &lt;/span&gt;&lt;/span&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div lang="pl-PL" style="margin-bottom: 0cm; margin-left: -1.5cm; text-align: center;"&gt; &lt;span style="font-family: Georgia,serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Jesteś tam, jak niegdyś&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div lang="pl-PL" style="margin-bottom: 0cm; margin-left: -1.5cm; text-align: center;"&gt; &lt;span style="font-family: Georgia,serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Dlaczego wciąż płaczę z gwiazdami za Tobą?&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div lang="pl-PL" style="margin-bottom: 0cm; margin-left: -1.5cm; text-align: center;"&gt; &lt;span style="font-family: Georgia,serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;I piach pod stopami pali inaczej&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div lang="pl-PL" style="margin-bottom: 0cm; margin-left: -1.5cm; text-align: center;"&gt; &lt;span style="font-family: Georgia,serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;I deszcz rani małe ramiona&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div lang="pl-PL" style="margin-bottom: 0cm; margin-left: -1.5cm; text-align: center;"&gt; &lt;span style="font-family: Georgia,serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;A ja płaczę z gwiazdami za Tobą&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div lang="pl-PL" style="margin-bottom: 0cm; margin-left: -1.5cm; text-align: center;"&gt; &lt;span style="font-family: Georgia,serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Tu jestem!&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div lang="pl-PL" style="margin-bottom: 0cm; margin-left: -1.5cm; text-align: center;"&gt; &lt;span style="font-family: Georgia,serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;I dla Ciebie ozdabiam świat&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div lang="pl-PL" style="margin-bottom: 0cm; margin-left: -1.5cm; text-align: center;"&gt; &lt;span style="font-family: Georgia,serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;I zawsze będę płakała z gwiazdami za Tobą&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div lang="pl-PL" style="margin-bottom: 0cm; margin-left: -1.5cm; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div lang="pl-PL" style="margin-bottom: 0cm; margin-left: -1.5cm; text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&amp;nbsp;Napisane gdy jeszcze była we mnie wiara&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div lang="pl-PL" style="margin-bottom: 0cm; margin-left: -1.5cm; text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;10.07.2006&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div lang="pl-PL" style="margin-bottom: 0cm; margin-left: -1.5cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5312821906073797948-355509081815565048?l=mirklanda.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mirklanda.blogspot.com/feeds/355509081815565048/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5312821906073797948&amp;postID=355509081815565048&amp;isPopup=true' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5312821906073797948/posts/default/355509081815565048'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5312821906073797948/posts/default/355509081815565048'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mirklanda.blogspot.com/2011/02/zy.html' title='Łzy'/><author><name>Miriam</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05758153850517180142</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_f3YvleegIEs/TNnaIJS8VXI/AAAAAAAAAEo/rntq85XU9TY/S220/IMG_4324.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5312821906073797948.post-1332658339508366498</id><published>2011-01-31T00:35:00.000+01:00</published><updated>2011-01-31T00:35:46.772+01:00</updated><title type='text'>Tęsknota</title><content type='html'>Są chwile gdy prawdziwie tęsknię.&lt;br /&gt;Za głosem, dotykiem i chwilą.&lt;br /&gt;Otulam się wtedy starym swetrem i pragnę wierzyć że to minie.&lt;br /&gt;Nauczyłeś mnie kochać chorą miłością i taką teraz tylko kochać potrafię.&lt;br /&gt;Wyobrażam sobie, że jesteś tylko chorym wytworem mojej wyobraźni.&lt;br /&gt;Łatwiej mi bowiem wierzyć, że jestem szalona, niż że Ty naprawdę gdzieś jesteś.&lt;br /&gt;Dziś znów wstałam zbyt wcześnie, otuliłam się po szyję we śnie i westchnęłam.&lt;br /&gt;Bo nawet koszmar może się przecież stać najpiękniejszym snem.&lt;br /&gt;Dlatego dziś znowu chcę zasnąć w nadziei, że pod powieką spotkam wspomnienie.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5312821906073797948-1332658339508366498?l=mirklanda.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mirklanda.blogspot.com/feeds/1332658339508366498/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5312821906073797948&amp;postID=1332658339508366498&amp;isPopup=true' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5312821906073797948/posts/default/1332658339508366498'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5312821906073797948/posts/default/1332658339508366498'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mirklanda.blogspot.com/2011/01/tesknota.html' title='Tęsknota'/><author><name>Miriam</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05758153850517180142</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_f3YvleegIEs/TNnaIJS8VXI/AAAAAAAAAEo/rntq85XU9TY/S220/IMG_4324.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5312821906073797948.post-6068802531490069523</id><published>2011-01-03T23:52:00.000+01:00</published><updated>2011-01-03T23:52:03.155+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Rozmyślania'/><title type='text'>Powrót do Narni</title><content type='html'>&lt;h6 class="uiStreamMessage" data-ft="{&amp;quot;type&amp;quot;:&amp;quot;msg&amp;quot;}" style="font-weight: normal;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="messageBody"&gt;W pięknym zamku, w krainie skutej lodem siedzi na tronie błękitnym. Nigdy nie była poza swoim królestwem i tęskno spogląda przez zmrożone okna. Byli tacy co nazwali ją Wiedźmą, lecz nikt nigdy nie zadumał nad tym skąd owa Królowa wzięła się w tym świecie. Od lat przymarza do wnętrza swych komnat. Nie jest szczęśliwa i nigdy nie była. Tęskno jej zawsze do pełnego oddechu i do miłości co serce rozgrzeje. Uniosła się więc na palcach ze swojego tronu i patrząc z nadzieją na wschód cichutko szepnęła "Wyciągam do Ciebie zimną dłoń. Bądź moim królem. Karły dawno już śpią. A w moim zamku nauczysz się wszystkiego. A Ty daj mi tylko to jedno czego pragnę a żadne z nas nigdy już nie będzie samotne".&lt;br /&gt;Jej błękitna skóra lekko zamigotała a serce pod warstwą lodu i fałdów sukni zadrgało.&lt;br /&gt;Nawet w jej piersi biło przecież serce choć nikt pewnie w to nie wierzył. &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; Lew potrząsnął swą grzywą i uśmiechnął się w duchu. Wiedział przecież jaką ją stworzył i dał jej nadzieję miłości. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/h6&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5312821906073797948-6068802531490069523?l=mirklanda.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mirklanda.blogspot.com/feeds/6068802531490069523/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5312821906073797948&amp;postID=6068802531490069523&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5312821906073797948/posts/default/6068802531490069523'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5312821906073797948/posts/default/6068802531490069523'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mirklanda.blogspot.com/2011/01/powrot-do-narni.html' title='Powrót do Narni'/><author><name>Miriam</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05758153850517180142</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_f3YvleegIEs/TNnaIJS8VXI/AAAAAAAAAEo/rntq85XU9TY/S220/IMG_4324.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5312821906073797948.post-6060302754509556212</id><published>2010-12-23T00:43:00.000+01:00</published><updated>2010-12-23T00:43:58.252+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Opowiadania'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Rozmyślania'/><title type='text'>Być wszystkim.</title><content type='html'>Ona też mogłaby być czym tylko zapragnie, ptakiem a może lwem, a może po prostu człowiekiem.&lt;br /&gt;Ona też może ścigać się z wiatrem i bić z burzą kiedy tylko zechce.&lt;br /&gt;Każdego ranka odpina swoją cielesność i zakłada tę dobrze wszystkim znaną.&lt;br /&gt;Zakłada nową, bądź starą maskę aby nikt się nie połapał.&lt;br /&gt;I pewnie jest taki ktoś kto znajdzie jej prawdziwe oblicze, ale ona na pewno się tego wyprze.&lt;br /&gt;Każdego dnia podbija świat na nowo nie z wyboru czy z chęci, ona musi, jest inna.&lt;br /&gt;Smutne to, że tak naprawdę rzeczywistość wypala jej oczy i staje się jednym z wielu ssaków.&lt;br /&gt;Rzeczywistość morduje jej walkę z burzą i lot orła. Pozostawia odartą z fantazji skorupę pełną ludzkich niedoskonałości.&lt;br /&gt;Kiedyś chciała z tym walczyć, ale szybko walka okazała się bezsensowna.&lt;br /&gt;Przeciwnik był silniejszy i stanowczo miał dobre argumenty.&lt;br /&gt;Świata nie można zmieniać w pojedynkę, można budować jedynie chore wizje szaleńca.&lt;br /&gt;I pewnie to sprawiło, że tak bardzo pragnęła pokazać wszystkim czym jest ta wizja.&lt;br /&gt;Najbardziej przerażające jest gdy już leci a rzeczywistość odcina jej skrzydła a ona upada w dół.&lt;br /&gt;I tak stało się też wtedy, dlatego też zawisła na pajęczynie z linii wysokiego napięcia i drga niespokojnie, czekając na wiosnę. A gdy już odmarzną rzeki a jej ciało okaże się nie być zupełnie spalone, ruszy w stronę zielonej trawy aby razem z nią świętować kolejną próbę zmiany porządku świata,&lt;br /&gt;&lt;h6 class="uiStreamMessage" data-ft="{&amp;quot;type&amp;quot;:&amp;quot;msg&amp;quot;}"&gt;&lt;span class="messageBody"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/h6&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5312821906073797948-6060302754509556212?l=mirklanda.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mirklanda.blogspot.com/feeds/6060302754509556212/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5312821906073797948&amp;postID=6060302754509556212&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5312821906073797948/posts/default/6060302754509556212'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5312821906073797948/posts/default/6060302754509556212'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mirklanda.blogspot.com/2010/12/byc-wszystkim.html' title='Być wszystkim.'/><author><name>Miriam</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05758153850517180142</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_f3YvleegIEs/TNnaIJS8VXI/AAAAAAAAAEo/rntq85XU9TY/S220/IMG_4324.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5312821906073797948.post-7012600999648727327</id><published>2010-12-20T02:15:00.000+01:00</published><updated>2010-12-20T02:15:26.215+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Opowiadania'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Rozmyślania'/><title type='text'>Piękna Bestia</title><content type='html'>Taka śliczna maleńka, o drobnych dłoniach. Przecież nikogo skrzywdzić nie może. Filigranowa i delikatna jak laleczka z porcelany. Niby w oczach płonie dzikość a jednak serce truchleje pod powłoką z kamienia. Każda bowiem kobieta najbardziej interesuje gdy ma przed sobą mur nie do przebicia.&lt;br /&gt;To tak straszne gdy układa się te wszystkie cegły i buduje pułapki aby nikt nigdy nie mógł uderzyć tam gdzie boli. Ona nie chciała nigdy chować się w cieniu, odważnie podnosiła głowę i patrzyła w słońce. To właśnie gubiło ją każdego dnia. Głupota mieszana z przerostem odwagi.&lt;br /&gt;Niby tak bardzo skryta a jednak tak potwornie otwarta. Pokazuje się cała światu jako naga doskonałość stworzona dłonią nadistoty. Czasami gdy nikt nie widzi biegnie, biegnie po smudze własnego cienia, chcąc siebie dogonić i zrozumieć dlaczego musi zakładać tyle masek. Tak jakby sądziła, że gdy wreszcie dopadnie swój cień on odpowie na każdą jej wątpliwość.&lt;br /&gt;Jest w niej coś absolutnie szalonego. Sama nazwała to kiedyś Bestią. Trzyma ją bardzo głęboko, gdzieś na dnie swojego brzucha, tak, tam właśnie żyje. Ma tam sporą klatkę z której bardzo trudno uciec. Sama zamknęła tam Bestię. Nie chciała by cały świat ją widział, tak niedoskonałą, tak pełną koszmarów i zwątpień.&lt;br /&gt;Pasja, bo tak jej na imię siedzi zaklęta w ciszę jaką dookoła niej zbudowano. Oczywiście, czasami jest wypuszczana. Przecież nikt nie może całego życia spędzić w niewoli.&lt;br /&gt;Piękna od zawsze obawia się Bestii. Nie chce by ktokolwiek ją widział, ją z przetrąconym kręgosłupem. Kiedy wszystko co ceni, wszystko czego pragnie, pochłania Bestia.&lt;br /&gt;Złamany kręgosłup moralny, porozrywane jak tętnice dogmaty, splugawione wszelkie wartości.&lt;br /&gt;Dlatego Pasja siedzi głęboko ukryta i schowana przed światem.&lt;br /&gt;Nie oceniam Pięknej bo ona sama siebie ocenia wystarczająco srogo, każdej nocy wymierzając sobie policzek. Nie podlega mojemu osądowi gdyż sama sobie może zrobić więcej krzywd niźli ktokolwiek inny, więc sama siebie ukarze za każde przewinienie.&lt;br /&gt;Żal mi jej gdyż tęskno jej do rozmowy z kimś kto też ma jakąś Bestię i chce ją trzymać na uwięzi by stać się kimś naprawdę szczęśliwym. kimś o niebo lepszym niż jest naprawdę i może być. Dlatego czasami słucham tego co ma do powiedzenia. Szaleńca trzeba upewniać, że ma w kimś oparcie.&lt;br /&gt;Ciii&lt;br /&gt;Bestia otwiera jedno oko.&lt;br /&gt;Śpij maleńka, czas pokoju, nie podnoś łba złowroga.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedyś przyjdzie pan doktor i zrobi jedno szybkie cięcie a ona zniknie na zawsze. Piękna odetchnie z ulgą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czasami chce się nie czuć.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5312821906073797948-7012600999648727327?l=mirklanda.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mirklanda.blogspot.com/feeds/7012600999648727327/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5312821906073797948&amp;postID=7012600999648727327&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5312821906073797948/posts/default/7012600999648727327'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5312821906073797948/posts/default/7012600999648727327'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mirklanda.blogspot.com/2010/12/piekna-bestia.html' title='Piękna Bestia'/><author><name>Miriam</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05758153850517180142</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_f3YvleegIEs/TNnaIJS8VXI/AAAAAAAAAEo/rntq85XU9TY/S220/IMG_4324.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5312821906073797948.post-4861296174913132229</id><published>2010-12-16T02:02:00.001+01:00</published><updated>2010-12-19T01:15:16.251+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wiersze'/><title type='text'>Między naszymi ustami sacrum i profanum</title><content type='html'>Rozgrzana rozmaitą rozkoszą skóra drży lekko pod naporem Twoich warg.&lt;br /&gt;Dłonie zaciskają się na Twoich ramionach a paznokcie wpijają się pod skórę.&lt;br /&gt;I drę ją z radością, patrząc jak spływa po niej krew. &lt;br /&gt;Kark mój wygina się i odsłania dla Twoich ust i zębów.&lt;br /&gt;Oddaję Ci wszystko w bólu i rozkoszy, byś nigdy o tym nie zapomniał.&lt;br /&gt;Rozbieraj mnie, zdejmuj ze mnie skórę.&lt;br /&gt;Rozrzucaj ciało moje pośród siebie.&lt;br /&gt;Zabieraj mnie kawałek po kawałku.&lt;br /&gt;Ciesz się tym bólem, który możesz mi ofiarować.&lt;br /&gt;Bierz ode mnie moje najskrytsze pragnienie.&lt;br /&gt;Czerp pełnymi garściami to co mogę Ci dać.&lt;br /&gt;Rozleję swoją krew wokoło Ciebie. &lt;br /&gt;I wyjąc dam Ci każdą rozkosz.&lt;br /&gt;Tylko nie bój się o nią poprosić.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5312821906073797948-4861296174913132229?l=mirklanda.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mirklanda.blogspot.com/feeds/4861296174913132229/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5312821906073797948&amp;postID=4861296174913132229&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5312821906073797948/posts/default/4861296174913132229'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5312821906073797948/posts/default/4861296174913132229'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mirklanda.blogspot.com/2010/12/miedzy-naszymi-ustami-sacrum-i-profanum.html' title='Między naszymi ustami sacrum i profanum'/><author><name>Miriam</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05758153850517180142</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_f3YvleegIEs/TNnaIJS8VXI/AAAAAAAAAEo/rntq85XU9TY/S220/IMG_4324.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5312821906073797948.post-9075604102472782636</id><published>2010-12-14T19:38:00.002+01:00</published><updated>2010-12-14T19:41:06.452+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wiersze'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Rozmyślania'/><title type='text'>Historia mojego serca</title><content type='html'>Jest coś o czym staram się nigdy nie mówić. Kiedy tylko odważę się otworzyć usta cały świat zaczyna wirować.&lt;br /&gt;Wtedy pojawiają się wszystkie zapachy, smaki i kolory. Otacza mnie magia której nie jestem w stanie nazwać.&lt;br /&gt;Moje serce jest pełne półeczek z perfumami. Stoi tam masa maleńkich, różnokolorowych flakoników. Wielu z nich nie otwieram od lat obawiając się woni, która przypomni coś o czym chciałam zapomnieć. Są jednak takie, które staram się wycierać i otwierać każdego dnia, bardzo delikatnie, żeby przypadkiem nic się nie stało. Zawsze gdy ich dotykam obawiam się, że mogę je uszkodzić, stłuc a później już zawsze żałować i wspominać ich cudowną woń.&lt;br /&gt;Myślicie, że jestem szalona? Pewnie macie rację. Przecież nikt normalny nie trzyma w swoim sercu półek. A ja je właśnie tam mam.&lt;br /&gt;Niektóre z półek są już bardzo stare i przegniłe, potwornie okurzone i zapomniane. Są takie które są nowsze, śliczne, zadbane. I jedna taka która ma pozłacaną krawędź, stoi na niej tylko jeden flakonik. Jest maleńki, fioletowo - purpurowy a jego zawartość ma kolor największej pasji jaką możecie sobie wyobrazić.&lt;br /&gt;Jak już wspomniałam jest niewielki, dlatego też otaczam go największą czcią i obchodzę się nim z wielką ostrożnością. Fakt, że otwieram go chyba zbyt często, ale zapewniam Was, że tylko to trzyma mnie przy życiu.&lt;br /&gt;Zapomniałam wspomnieć o&amp;nbsp; najważniejszym, ten flakonik stoi na miękkiej poduszeczce. Ona też nie jest zwykła, jest wypełniona moimi marzeniami, westchnieniami i wspomnieniami o największej magii jakiej mogłam doświadczyć.&lt;br /&gt;Bywają takie dni kiedy staram się jej wreszcie pozbyć i rzucam tym flakonem, ale nie chce zniknąć z mojego życia i następnego dnia znów tam stoi.&lt;br /&gt;Myślę sobie czasami, że trzeba tam posprzątać, ale nigdy nie mam na to siły. Przecież nie pozbędę się wspomnień a tym bardziej marzeń. &lt;br /&gt;Wy też stoicie na tych półkach, jako zapach każdego wypowiedzianego przez Was słowa. Ciekawa jestem jaki Wy macie kolor.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5312821906073797948-9075604102472782636?l=mirklanda.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mirklanda.blogspot.com/feeds/9075604102472782636/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5312821906073797948&amp;postID=9075604102472782636&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5312821906073797948/posts/default/9075604102472782636'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5312821906073797948/posts/default/9075604102472782636'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mirklanda.blogspot.com/2010/12/historia-mojego-serca.html' title='Historia mojego serca'/><author><name>Miriam</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05758153850517180142</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_f3YvleegIEs/TNnaIJS8VXI/AAAAAAAAAEo/rntq85XU9TY/S220/IMG_4324.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5312821906073797948.post-169391576246547938</id><published>2010-11-26T03:07:00.000+01:00</published><updated>2010-11-26T03:07:49.618+01:00</updated><title type='text'>A może jednak...usłyszy...</title><content type='html'>&lt;iframe frameborder="0" height="344" src="http://www.youtube.com/embed/nPMIEdrJZAY?fs=1" width="425"&gt;&amp;lt;br&amp;gt;&amp;lt;br&amp;gt;Cz&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;Czasami z naszym sumieniem jest podobnie jak ze starym i znoszonym ubraniem, jest wygodne i nasze, ale czasami ma się ochotę założyć na siebie coś innego.&lt;br /&gt;Piszę sobie ten post z jedną małą nadzieją rojącą się gdzieś w mojej głowie, nadzieja ma jednak to do siebie, że nieczęsto udaje się jej dojść do głosu.&lt;br /&gt;Jest kilka rzeczy na które oczekuję, w których chcę się zatracić i dla których chcę stracić głowę. Żeby było śmieszniej jak sądzę jest to niemożliwe by miały one miejsce...bo jak zwykle nie chodzi tylko o mnie.&lt;br /&gt;Zapytacie czy coś się stało? Nie, nic się nie stało. Jest dobrze, jest pozytywnie, ale...&lt;br /&gt;Dzika szarpie się w każdą możliwą stronę i nawet ja nie wiem gdzie ją to zaprowadzi.&lt;br /&gt;Aaa no i skrobnęłam coś dziś, wrzucam żeby moim myśleniem już nie męczyć&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rozdarta&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie wiedziałam, że ktoś tak potrafi&lt;br /&gt;Tak wewnątrz siebie samego podrzeć się na strzępy&lt;br /&gt;Powiesz mi że nikt nie widzi?&lt;br /&gt;I co z tego, gdy drę się cała w sobie aby się uspokoić&lt;br /&gt;W oczach moich wielkich drga zwątpienie i strach&lt;br /&gt;I kryję to pod wachlarzem zmysłów i rzęs&lt;br /&gt;Wyłamuję sobie ręce z barków i prześlizguję się przez kraty&lt;br /&gt;Łamię nogi i czołgam się po bruku &lt;br /&gt;Obdzieram skórę aby wreszcie być wolną&lt;br /&gt;I wiesz co najbardziej boli?&lt;br /&gt;To że nie widzisz, że pod tym uśmiechem kwitną łzy&lt;br /&gt;Weź mnie na ręce i zanieś nad rzekę, i ze mną milcz&lt;br /&gt;Boisz się?&lt;br /&gt;Ja też, nie wiem co tam jest.&lt;br /&gt;Dla Ciebie jednak połamię wszystkie kości i odrę się z sumienia&lt;br /&gt;Tylko chodź już, nie każ mi czekać na pierwszy wiosenny dech&lt;br /&gt;Po tej zimie, wszystko może zacząć się na nowo&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5312821906073797948-169391576246547938?l=mirklanda.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mirklanda.blogspot.com/feeds/169391576246547938/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5312821906073797948&amp;postID=169391576246547938&amp;isPopup=true' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5312821906073797948/posts/default/169391576246547938'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5312821906073797948/posts/default/169391576246547938'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mirklanda.blogspot.com/2010/11/moze-jednakusyszy.html' title='A może jednak...usłyszy...'/><author><name>Miriam</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05758153850517180142</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_f3YvleegIEs/TNnaIJS8VXI/AAAAAAAAAEo/rntq85XU9TY/S220/IMG_4324.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://img.youtube.com/vi/nPMIEdrJZAY/default.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5312821906073797948.post-8766373664258782005</id><published>2010-11-23T23:57:00.001+01:00</published><updated>2010-11-24T00:45:34.521+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Rozmyślania'/><title type='text'>W wielkim świecie nie ma czasu na refleksję.</title><content type='html'>Dzisiaj nie będzie wielkich tekstów o jeszcze większych ludzkich sprawach, a może będzie? Nie ma to jednak żadnego związku z poezją czy filozofią.&lt;br /&gt;Po dzisiejszym wypadzie na piwo stwierdzam, że rzeczywiście wiemy sami o sobie mniej niż nam się wydaje.&lt;br /&gt;Rozmowy wszelakie pozwoliły mi dziś nabrać dystansu i rozpędu zarazem.&amp;nbsp; Rzeczywiście wychodzę z założenia, że nie wiem jak zachowam się w danej sytuacji. Wiecie dlaczego? Ponieważ dopóki nie stanę oko w oko z daną sytuacją, nie mogę tego wiedzieć i tyle.&lt;br /&gt;Kolejna złota myśl - Nie ma sensu walczyć ze sobą samym, to walka z wiatrakami, zawsze będziemy mieli cząstkę siebie nieznaną nikomu.&lt;br /&gt;No i znów powrócił klimat "Dzikiej", czy da się ją w ogóle okiełznać i wpisać w jakieś kanony? Cholernie trudno zdiagnozować siebie samego. Jeszcze trudniejsze jest to gdy patrzy się przez tak zwane przyzwolenie społeczne. A jeśli ja mam gdzieś przyzwolenie społeczne? Jeśli chcę żyć według moich własnych zasad? Co komu do tego? Czemu świat ma mi włazić z buciorami w życie?&lt;br /&gt;Szukam gdzieś w tym wszystkim złotego środka, czegoś co pozwoli mi odetchnąć i nawiązać swoistą integrację siebie samej z wszechświatem.&lt;br /&gt;Czy ktoś może pomóc? Może wie jak unieść się ponad własną słabość i na chwilę zapomnieć o świecie? Może ktoś wie jak się kołysać tak by niczego nie zrzucić z półki?&lt;br /&gt;Dużo tych pytań jakoś. Szkoda tylko, że nie usłyszę żadnej odpowiedzi...&lt;br /&gt;Znowu trzaskam drzwiami i mam dość, siebie, świata i własnej ułomności w tym wszystkim.&lt;br /&gt;Jest tam ktoś? Uniesiesz? A może to tylko ja?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5312821906073797948-8766373664258782005?l=mirklanda.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mirklanda.blogspot.com/feeds/8766373664258782005/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5312821906073797948&amp;postID=8766373664258782005&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5312821906073797948/posts/default/8766373664258782005'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5312821906073797948/posts/default/8766373664258782005'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mirklanda.blogspot.com/2010/11/w-wielkim-swiecie-nie-ma-czasu-na.html' title='W wielkim świecie nie ma czasu na refleksję.'/><author><name>Miriam</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05758153850517180142</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_f3YvleegIEs/TNnaIJS8VXI/AAAAAAAAAEo/rntq85XU9TY/S220/IMG_4324.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5312821906073797948.post-5296170425925694597</id><published>2010-11-04T04:47:00.001+01:00</published><updated>2010-11-04T04:49:10.703+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Rozmyślania'/><title type='text'>Straciłeś mnie...</title><content type='html'>&lt;object height="295" style="background-image: url(http://i4.ytimg.com/vi/WOKI_tIBWVI/hqdefault.jpg);" width="480"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/WOKI_tIBWVI?fs=1&amp;amp;hl=pl_PL"&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/WOKI_tIBWVI?fs=1&amp;amp;hl=pl_PL" allowscriptaccess="never" allowfullscreen="true" wmode="transparent" type="application/x-shockwave-flash" height="295" width="480"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&amp;nbsp;Dziś a bardziej wczoraj zdałam sobie sprawę z tego, że trzeba bardzo kogoś kochać żeby tak strasznie go nienawidzić kiedy odejdzie. I nie mówię tu o sobie moi mili.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Oczywiście mogę stwierdzić iż jestem ponadto i mieć to gdzieś, że ktoś miesza mnie z błotem, ale to już nawet nie jest zabawne.&amp;nbsp; Nie mówię, że wybitnie mnie to rusza, ale zwyczajnie hmmm zasmuca. Oddajesz komuś całego siebie a gdy nagle chcesz wolności, zapomina o tym jak bardzo kochał i jak kochałeś ty.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Stąd też dzisiejszy utwór. Nie lubię tej pani, ale tekst bardzo mi się podoba.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;W całym amoku zdarzeń wszelakich nie miałam jeszcze okazji szczerze się nad tym wszystkim rozpłakać. Na wszystkie świętości, wiecie jak bardzo to oczyszcza? Poczułam się jakbym ostatecznie zdjęła z siebie wszystkie noszone od dawna ciężary. A pomogła mi w tym dyskusja z pewną wyjątkową istotą, która zawsze jest przy mnie. Macie tu wyrywek owej rozmowy. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;-Czy z czystym sumieniem możesz powiedzieć, że kochałaś?&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;-Kochałam do obłędu - po chwili dodałam - dlatego prawie postradałam zmysły.&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;-Brakuje Ci jego obecności?&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;-Dziś? Już nie. Nie mogę tęsknić za kimś kto zupełnie mnie nie szanuje.&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;-Pielęgnujesz wspomnienie?&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;-Jak zawsze. Z nią nie mogłam wygrać i nigdy nie wygrałam. Trudno walczyć z kimś kto już na zawsze wstrzymał dech, skórę ma zimną a oczy zamknięte. Pielęgnuję zawilce w moim sercu.&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;-Dlaczego zawilce?&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;-Bo rosną też na grobach a tylko to pozostało.&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;We wszystkim złym, staram się szukać słońca i znajduję. Szczęście, nie tylko moje, nie chcę być egoistką. Dlaczego mimo tak zepsutych relacji życzę szczęścia? Bo każdy na nie zasługuje. I chociaż ta miłość będzie kulawa i szpotawa, da szczęście.&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Co do mnie...Wiem już czym jest miłość, wiem jak się jej kosztuje i doskonale rozumiem jak jej nigdy nie utracić.&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Cudownie wiedzieć, że unosząc się te trzy centymetry nad ziemią, mam kogoś kto postawi mnie na tej ziemi. Patrząc w przyszłość widzę coś pewnego a&amp;nbsp; nie domki z piasku. Domy stawiane przez utalentowanego człowieka zaniżającego własną wartość, kreatywnego do granic, ale zupełnie niesłownego, zawodnego...&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;W przyszłości stoi jabłoń. Wiecie jak pięknie zakwitnie mi na wiosnę?&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Dlaczego domy z piasku runęły? Dlaczego złapałam dzień i wyszłam z tragicznego snu? Odpowiedź jest prosta. Cudowny wariat nadal jest wariatem. Przestałam wierzyć w bajki i historie które nigdy by się nie dokonały. Chciałam przestać śnić sen dla dwojga w pojedynkę.&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Cała magia odeszła i została rzeczywistość odarta z siły Fenoris. Ja nie jestem jak ona. Nie chciałam nigdy niczego udowadniać. Chciałam by ktoś pozwolił mi być sobą a nie zmieniał w skorupę.&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Tak jestem wrażliwa i uczuciowa, czasami cukierkowo ckliwa, ale to wcale nie jest słabością, ja przynajmniej czuję.&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Przez złośliwości i złość, którą jestem bombardowana, czasami zapominam o tych chwilach, które wywoływały mój uśmiech, a było ich całkiem sporo. Zapominam o zasmuconych szarych ślepiach.&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Byłam obiecana i odebrana...Magia zniknęła.&amp;nbsp; I oto stoję tu gdzie stoję i zdejmuję ostatnią maskę. Uśmiecham się i otwieram drzwi od klatki, dziś domofon się nie zaciął.&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Straciłeś mnie... i nie bądź jak duch co duszy mojej nie daje spokoju.&lt;/div&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5312821906073797948-5296170425925694597?l=mirklanda.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mirklanda.blogspot.com/feeds/5296170425925694597/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5312821906073797948&amp;postID=5296170425925694597&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5312821906073797948/posts/default/5296170425925694597'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5312821906073797948/posts/default/5296170425925694597'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mirklanda.blogspot.com/2010/11/stracies-mnie.html' title='Straciłeś mnie...'/><author><name>Miriam</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05758153850517180142</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_f3YvleegIEs/TNnaIJS8VXI/AAAAAAAAAEo/rntq85XU9TY/S220/IMG_4324.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5312821906073797948.post-5612713820228942352</id><published>2010-10-21T02:22:00.002+02:00</published><updated>2010-10-21T02:23:17.113+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wiersze'/><title type='text'>Do NIEGO</title><content type='html'>Weź mnie! Tak całą, jak nikt tego jeszcze nie robił.&lt;br /&gt;Zabieraj mnie po kawałku aż dotrzesz do szpiku.&lt;br /&gt;Pomogę ci zrywać ze mnie skórę różowo - bladą. &lt;br /&gt;Oddzielaj ją zgrabnie od mięśni moich.&lt;br /&gt;Ścięgna pieść zgrabnymi palcami i od kości bielących odrywaj.&lt;br /&gt;A gdy już zerwiesz ze mnie wszystkie moje maski, ukochaj.&lt;br /&gt;Ukochaj mnie tak do nieprzytomności abym zapomniała o bólu.&lt;br /&gt;Niech stanę się dzikim porywu westchnieniem co nigdy nie złapał oddechu.&lt;br /&gt;A Ty wsuniesz się pod to wszystko co ze mnie zostanie.&lt;br /&gt;Tak razem pełni zwątpienia i wstydu zadrżymy raz pierwszy.&lt;br /&gt;A czy księżyce się zadumają tego nie wiem, wiem że sporo widziały.&lt;br /&gt;I tylko tobie pozwolę pieścić mojej duszy koniuszek co między kośćmi góruje.&lt;br /&gt;Tak chciałabym trwać po swojego czasu kres, odarta z moich wszystkich złych twarzy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie wiem właściwie komu to napisałam, ale jest zupełnie jak nie moje.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5312821906073797948-5612713820228942352?l=mirklanda.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mirklanda.blogspot.com/feeds/5612713820228942352/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5312821906073797948&amp;postID=5612713820228942352&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5312821906073797948/posts/default/5612713820228942352'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5312821906073797948/posts/default/5612713820228942352'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mirklanda.blogspot.com/2010/10/do-niego.html' title='Do NIEGO'/><author><name>Miriam</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05758153850517180142</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_f3YvleegIEs/TNnaIJS8VXI/AAAAAAAAAEo/rntq85XU9TY/S220/IMG_4324.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5312821906073797948.post-1201442021549955105</id><published>2010-10-11T22:54:00.006+02:00</published><updated>2010-10-12T01:27:19.823+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Opowiadania'/><title type='text'>Pożegnanie przez lata.</title><content type='html'>Dzika - powiedział patrząc mi w oczy.&lt;br /&gt;Ty zawsze będziesz dzika. Nigdy nikomu zniewolić się nie dasz.&lt;br /&gt;Będziesz jak zawsze pachniała jaśminem, lasem i wiatrem, który niesie marzenia.&lt;br /&gt;Nigdy nie ruszysz z wiatrem, nigdy się nie poddasz.&lt;br /&gt;A oczy Twoje będą zawsze lśniły zawstydzeniem.&lt;br /&gt;Dzika...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;21.01.2003 rok.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;***&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rozłożyła się leniwie na skórach pod kominkiem, w którym radośnie trzaskały płomienie.&lt;br /&gt;Z głośników płynęło "Adagio un poco msso" Bethovena. Czemu to pamięta? Bo była zima, bo było pięknie jak każdej zimy a to było najpiękniejsze pożegnanie.&lt;br /&gt;-Opowiedzieć Ci bajkę jak dawniej? - Zapytała odwracając głowę w jego stronę.&lt;br /&gt;-Nie chcę - Zawahał się - Tam zawsze było miejsce dla nas.&lt;br /&gt;-I będzie, jak to w bajce - Chwyciła go za rękę i ucałowała ją - Tylko tu i teraz, pamiętasz? Obiecaliśmy to sobie już tak dawno temu.&lt;br /&gt;-To było jeszcze wtedy gdy mogłem spoglądać w Twoją duszę a dziś, cóż zostanie mi tylko zapach tamtej świecy - Wskazał piernikową świeczkę, którą sama ustawiłam przy stole.&lt;br /&gt;- Dziś masz ostatnią szansę w nią zaglądać. O świcie odejdę jak każde wspomnienie.&lt;br /&gt;Spojrzał na nią i chyba po raz pierwszy zobaczyła smutek w jego oczach.&lt;br /&gt;-Nie chcę byś odeszła - Podniósł się i złapał ja w ramiona lekko podnosząc ją z posłania.&lt;br /&gt;Uśmiechnęła się lekko i wyciągnęła dłoń w jego stronę.&lt;br /&gt;-Tu zawsze będę - Położyła rękę na jego lewej piersi -  I we śnie będę. Będę we wszystkim co po sobie zostawię, będę w tym co napiszę i o czym zapomnę.&lt;br /&gt;Trzymał ją blisko, delikatnie jakby miała się za chwilę rozsypać w jego dłoniach. Pozwalała mu na to, ona też chciała nacieszyć się jego bliskością bo przecież wiedziała, że już nigdy nie będzie przy nim zasypiała.&lt;br /&gt;-Jeśli mnie puścisz będę mogła napić się wina mój drogi - Zaśmiała się cmokając go delikatnie.&lt;br /&gt;Położył ją na skóry i podał jej wino.&lt;br /&gt;-Myślisz, że kiedyś to wspomnimy?&lt;br /&gt;-Oczywiście, pewnie nie raz to wspomnę, jestem sentymentalna, jak każda kobieta.&lt;br /&gt; Oparła się o niego patrząc w ogień.&lt;br /&gt;Bawił się kosmykiem jej włosów.&lt;br /&gt;-Jesteś nawet piękniejsza niż Cię zapamiętałem, oczy błyszczą Ci bardziej niż wtedy gdy zamykałaś za mną drzwi.&lt;br /&gt;Uniosła tylko brew.&lt;br /&gt;-Bo wtedy modliłam się abyś je wyważył. Bo wtedy pragnęłam uwierzyć w każde Twoje kłamstwo. Jest tylko jedna rzecz, która się nie zmieniła od wtedy kocham Cię tak jak tylko potrafię.&lt;br /&gt;-I dlatego powiedziałaś, że to ostatnie nasze chwile razem? - Poderwał się z miejsca - Dlatego mnie torturujesz myślą, że na zawsze znikniesz - Zaczął nerwowo chodzić po salonie a ona tylko odgarnęła włosy z czoła i wypiła łyk wina - Każdej nocy będę się budził z myślą, że Ciebie nie ma?&lt;br /&gt;Może należało pomyśleć o tym zanim obok Ciebie pojawiła się ona - Powiedziała spokojnie - Myślę, że wtedy nie rzucałabym w Ciebie pierścionkami i kwiatami.&lt;br /&gt;-To był błąd, setki razy przepraszałem Cię za niego. Co mam zrobić żebyś mi wybaczyła?&lt;br /&gt;-Chodź do mnie - Przełączyła na "Arię na strunach" Bacha i wyciągnęła ku niemu dłonie a on posłusznie wykonał jej prośbę. Zbliżyła do niego usta i spojrzała mu głęboko w oczy - Nic kochanie, ja Ci wybaczyłam, ale nigdy nie zapomnę. &lt;br /&gt;Jego usta zadrżały a ona tylko położyła na nich palec mówiąc - Ciiii, nie psuj tej chwili. Kocham Cię, ale o świcie odejdę i musisz to zaakceptować. Więc albo wezwij mi taksówkę teraz albo ciesz się ostatnimi chwilami ze mną. &lt;br /&gt;Objął ją i wraz z nią opadł na baranicę. Tak w swoich ramionach spędzili całą noc, wymieniając drobne pieszczoty i pocałunki.&lt;br /&gt;Rano obudził ją zapach śniadania i cichy dźwięk utworu którego tytułu nie mogła sobie przypomnieć. Wstała wygładzając sukienkę i poprawiając zdefasonowaną snem fryzurę.&lt;br /&gt;-Nie śpisz już moja Erato. Zrobiłem Ci śniadanie.&lt;br /&gt;-Dziękuję - Podeszła i cmoknęła go w policzek - Całe wieki nie nazwałeś mnie Erato - Zaśmiała się - No to co z tym śniadaniem?&lt;br /&gt;Zjedli w milczeniu, oboje czekając na wyrok. Wstała wreszcie od stołu.&lt;br /&gt;-Wezwij mi taksówkę - Obejrzała się przez ramię i założyła pantofel.&lt;br /&gt;Wyszedł na moment, gdy wrócił odłożył na szafkę telefon.&lt;br /&gt;-Nie chcę byś odeszła.&lt;br /&gt;-A ja nie chcę odchodzić, ale zostać też nie mogę. Kocham Cię i jesteś najcudowniejszym kłamcą jakiego w swoim życiu spotkałam - Uśmiechnęła się kiedy pomagał jej zakładać płaszcz.&lt;br /&gt;Otworzył przed nią drzwi i zniósł ją po schodach a później poniósł do samej taksówki aby nie zmoczyła na śniegu stóp.&lt;br /&gt;-Do zobaczenia moja piękna - Szepnął gdy wsiadała.&lt;br /&gt;-Żegnaj - Rzuciła przez okno gdy samochód ruszył.&lt;br /&gt;Gdy podjechała pod swój dom nie mogła już nawet wyjąć pieniędzy z portfela gdyż zapuchnięte od płaczu oczy zdawały się niczego już nie widzieć.&lt;br /&gt;Tak wyglądało kilka kolejnych dni, ale wiedziała że wreszcie może zapomnieć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;21.01.2005 rok.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;***&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przeszła przez ulicę i ruszyła w stronę Rektoratu. &lt;br /&gt;-Hej, gdzie mamy wykład? - Zagadnęła ją koleżanka.&lt;br /&gt;-Na wydziale prawa, ta duża sala po lewej, zaraz za tymi szklanymi drzwiami. Jakby co dojdę do Ciebie chcę jeszcze zapalić.&lt;br /&gt;Była już kobietą, mało zostało w niej z dziewczynki. Jej oczy lśniły co raz mniej. Zdawała się być zmęczona życiem, jakby niosła na sobie zbyt wiele. Spaliła w pośpiechu papierosa i weszła na hol i w tym momencie poczuła zapach perfum, który to przyniósł jej na myśl tylko jednego mężczyznę. Rozejrzała się niepewnie dookoła.&lt;br /&gt;-Witaj, ależ Ty piękniejesz z każdym dniem - Usłyszała za sobą jego niski zmysłowy głos.&lt;br /&gt;-Dziękuję - Odwróciła się w jego stronę, nogi jej się ugięły, twarz rozpromieniła a oczy rozbłysły.&lt;br /&gt;-Zmieniłaś plany? Prawo? A zresztą to nie ważne, dasz się porwać na kawę? - Złapał ją za rękę.&lt;br /&gt;-Oczywiście - Odpowiedziała zanim pomyślała, szczególnie, że od dwóch lat kawy nie pije.&lt;br /&gt;-Naprawdę nie wiesz jak cieszę się, że Cię widzę - Gdy całował ją w dłoń rzucił okiem na jej nagi serdeczny palec - Kochana czy mnie się wydaje czy miałaś wychodzić za mąż? - Poprowadził ją w stronę kawiarni.&lt;br /&gt;-Znasz mnie, zawsze są jakieś przeciwwskazania. &lt;br /&gt;-Rozstaliście się z tym... jak mu tam...?&lt;br /&gt;-Nie - Odpowiedziała stanowczo.&lt;br /&gt;Gdy dotarli do kawiarni atmosfera się ociepliła. Zaczęli wspominać a ona nawet pozwoliła mu się chwycić za rękę. Choć szczerze mówiąc trudno mówić tu o zgodzie gdy kobieta wręcz marzy by ktoś za te dłonie trzymał. Patrzyła na niego ciesząc się każdym jego spojrzeniem, każdym jednym jego słowem a gdy musieli wychodzić blask jej oczy bladł.&lt;br /&gt;-Dzika, powiedz tylko słowo a jeszcze dziś...&lt;br /&gt;-Nie mogę - Odwróciła się a po jej policzku spłynęła łza.&lt;br /&gt;-Możesz, pytanie czy chcesz. Rozumiem bezpieczną przystań, ale to jestem ja - Przysunął ją do siebie i uniósł jej brodę w górę tak aby patrzeć w jej oczy - Powiedz słowo a już nigdy tam nie wrócisz. Powiedz tylko słowo a naprawię cały świat.&lt;br /&gt;Stała tak patrząc mu w oczy przez dłuższą chwilę aż wreszcie wyrwała się z jego dłoni i poczęła biec. Usłyszała za sobą tylko - Dzika nie daj wiązać sobie rąk!&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;14.11.2008 rok.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;***&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;-No bez jaj chyba nie myślisz o tym serio? - Niezbyt wysoka dziewczyna aż zanosiła się śmiechem.&lt;br /&gt;-A co Ty myślisz, życie jest jedno, zostanę platynową blondynką. Dobra idź już do pubu ja tylko wyskoczę po cygaretki i zaraz wracam.&lt;br /&gt;-Spoko.&lt;br /&gt;Ruszyła w stronę sklepu, omijając kocie łby na starym mieście.&lt;br /&gt;-Oj nie wiem czy to dobry pomysł z tym blondem.&lt;br /&gt;Cała aż znieruchomiała a jej kostki poczęły lekko drżeć, tak że aż się potknęła. Dobrze że stał za nią i ją złapał.&lt;br /&gt;-Blond to nie Twój kolor, masz tak piękne brązowe oczy, kolor Twoich włosów zawsze je podkreślał.&lt;br /&gt;Spojrzała na niego oniemiała.&lt;br /&gt;-Cześć, czy Ty zawsze się zjawiasz by ratować mnie z opresji? - Zaśmiała się - Dziękuję, dobrze że nogi nie skręciłam.&lt;br /&gt;-Hmm zawsze nie, ale staram się jak mogę. Dostałaś ode mnie wczoraj smsa?&lt;br /&gt;-Tak jak co roku w walentynki "Twoje ulubione kwiaty kwitną w maju". Dziękuję to miłe, szczególnie, że dawno ich nie dostałam.&lt;br /&gt;-Cóż, ode mnie ostatni raz dostałaś je z dwa lata temu.&lt;br /&gt;Zarumieniła się lekko - Tak, nie chciałam ich przyjąć, ale tak kocham te kwiaty, że nie mogłam się oprzeć.&lt;br /&gt;-Dokąd się dziś wybierasz? Potańczyć?&lt;br /&gt;-Nie, upić się w trupa.&lt;br /&gt;-Ty? - Spojrzał na nią z niedowierzaniem.&lt;br /&gt;-Tak, ja. Mam problemy i muszę się napić, umówiłam się z koleżankami na drinka.&lt;br /&gt;-Gdybyś chciała pogadać, napisz, widzę iż coś Cię trapi. A ja naprawdę nie znoszę patrzeć gdy jesteś smutna.&lt;br /&gt;-Dziękuję - Uśmiechnęła się i stając na palcach cmoknęła go w policzek - Wszystkiego dobrego. Aaaa Wariatki wracają.&lt;br /&gt;Zaśmiał się tylko i ruszył w swoją stronę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;15.02.20010 rok.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;***&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sms z dnia 26.03.2010 roku : Mój drogi, więc słowo mówię po latach. Znów jestem nagim motylem.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;***&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Leniwie otworzyła oczy i przeciągnęła się na swoim wygodnym łóżku. Była wreszcie wolna od wszystkiego, związków romansów i innych tego typu głupot. Była tylko ona i świat, cały do zdobycia. Szybko sięgnęła po telefon i wykonała szybki telefon.&lt;br /&gt;-Cześć, mam wielką ochotę posłuchać Bacha w Twoim towarzystwie. Jesteś na miejscu?&lt;br /&gt;-Ooo, nie sądziłem, że zadzwonisz od czasu kiedy spotkaliśmy się przelotem jakoś w maju chyba, nie chciałaś się spotkać.&lt;br /&gt;-Znasz mnie, przez chaos do integracji. Teraz z czystym sumieniem mogę się z Tobą spotkać o ile masz czas i... O Boże nie pomyślałam, może kogoś masz.&lt;br /&gt;-Nie motylku, nie mam. I masz szczęście bo wczoraj wróciłem więc możemy się spotkać, podjechać po Ciebie?&lt;br /&gt;-Daj mi chwilę bo dopiero wstałam więc jeszcze jestem w koszulce nocnej.&lt;br /&gt;-No to może powinienem przyjechać szybciej? -Zaśmiał się - Będę za godzinkę.&lt;br /&gt; Rozłączyła się i zaczęła się powoli szykować na spotkanie z nim. Wiedziała doskonale, że nigdy tak naprawdę nie wyrzuciła go z serca, wmawiała to sobie, ale w głębi duszy sądzę, że wiedziała.&lt;br /&gt;Po godzinie ruszyli samochodem na wycieczkę, słuchając znów klasyki.&lt;br /&gt;-Pamiętasz jak boso tańczyliśmy w Twoim ogrodzie?&lt;br /&gt;-Jak mógłbym zapomnieć, miałaś niebieską sukienkę i to było jedno z Twoich marzeń, tańczyć w deszczu.&lt;br /&gt;Spacerując wspominali, śmiali się i patrzyli sobie w oczy chociaż nie było już jak kiedyś, dało się między nimi czuć pewnego rodzaju napięcie, oczekiwanie a może nawet strach.&lt;br /&gt;-Dlaczego chciałaś się spotkać? To że jesteś wreszcie bez związanych rąk wiem, ale zastanawiam się dlaczego zadzwoniłaś.&lt;br /&gt;-Bo jest piękna pogoda a ja za Tobą zatęskniłam. Bo od tamtej zimy nigdy nie zapomniałam, bo zawsze drżały mi kostki i sama siebie oszukiwałam, że mogę ruszyć przez życie bez Ciebie. Nie traktuj tego jako wyznania, nie będę już nigdy przy Tobie, ale chociaż na chwilę chciałam przypomnieć sobie dlaczego tak bardzo można kogoś kochać a jednocześnie nienawidzić.&lt;br /&gt;Zaniemówił z wrażenia, złapał ją w tali i lekko przysunął do siebie.&lt;br /&gt;-I jak jest?&lt;br /&gt;-Jak w bajkach które Ci opowiadałam. Bo gdzieś tam w moim sercu żyją długo i szczęśliwie.&lt;br /&gt;Stanęła na palcach i zbliżyła ku niemu usta.&lt;br /&gt;-Mogę? - Wyszeptała.&lt;br /&gt;-Co?&lt;br /&gt;-Pocałować Cię? &lt;br /&gt;Ich usta się zetknęły, miała wrażenie, że dookoła niej powietrze wypełniło się "5 symfonią" Bethovena. Zadrżał każdy kawałek jej ciała a dusza zdała się oddzielić od ciała i krzyczeć.&lt;br /&gt;Lekko odsunęła się od niego i spojrzała mu w oczy.&lt;br /&gt;-Są nadal tak piękne jak wtedy. Wiesz, napisałam kilka rzeczy dla Ciebie, dziś jak wrócę wyślę Ci je.&lt;br /&gt;-Dziękuję. Może zjemy dziś razem kolację?&lt;br /&gt;-Niestety powinnam już wracać, muszę się spakować, w niedzielę wyjeżdżam. Swoją drogą nie powinnam była Cię całować eshhh. Lubię utrudniać sobie życie.&lt;br /&gt;Zaśmiał się tylko i cmoknął ją w czubek głowy - Za to Cię kocham.&lt;br /&gt;I na chwilę zapanowała taka cisza w której wszystko zostało powiedziane.&lt;br /&gt;-Odwieź mnie proszę do domu.&lt;br /&gt;-Oczywiście moja Erato.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;09.07.2010 rok.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;***&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Właśnie zamierzała kupić kolejną zbędną parę butów, tym razem nie po to by poprawić sobie nastrój a po to by nie wybuchnąć ze szczęścia. Na słuchawkach Sonata Księżycowa a oczy pełne blasku.&lt;br /&gt;Odmieniona i po raz pierwszy od siedmiu lat wolna, wolna wewnątrz a co najważniejsze już nie samotna sama w sobie.&lt;br /&gt;Cudowne uczucie kiedy jest się pełnym drugiej osoby, jest się tak bardzo wewnętrznie roześmianym.&lt;br /&gt;-Dzika - Usłyszała za sobą znajomy głos - Znów buty?&lt;br /&gt;-Znasz mnie, kocham je - Podeszła i cmoknęła go w policzek - Dziękuję, szepnęła mu na ucho.&lt;br /&gt;-Za co?&lt;br /&gt;-Za moje siedem chudych lat, za każde wspomnienie za które dałabym się pokroić, za każde wspomnienie które dawało mi wiarę, za każde spotkanie dzięki któremu szłam dalej przez życie.&lt;br /&gt;Sprzedawczyni w sklepie namolnie zaczęła się przysłuchiwać, kilka klientek również.&lt;br /&gt;-Dziękuję za każdą samotną przez ten czas noc, za każdy wiersz który mogłam napisać, za Bethovena i wino a najbardziej dziękuję Ci za mnie, za ostatnią wariatkę spuszczoną ze smyczy, wolną nareszcie od Ciebie.&lt;br /&gt;-Motylku, ale jak to?&lt;br /&gt;-Noś mnie w sercu jeśli zechcesz, wyrzuć z niego gdy zapragniesz, ale ja już nie boję się patrzeć przed siebie w  przyszłość gdzie Ciebie nie ma. Cieszę się że Ciebie w niej nie ma.&lt;br /&gt;Rozpłakała się z radości.&lt;br /&gt;-Dziękuję raz jeszcze. Biorę tą parę - Zwróciła się do ekspedientki zostawiając go osłupiałego między regałami.&lt;br /&gt;Wychodząc ze sklepu powiedziała do siebie.&lt;br /&gt;-No to nareszcie wróciłam do domu - I z uśmiechem wsiadła do swojego czerwonego autka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;28.07.2010 roku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oto wybrane fragmenty historii Pana "Sz" i Panny "M" o wrzucenie, której zostałam poproszona. Te urywki zostały dobrane celowo, wierzcie mi mam tego znacznie więcej. Jednakże miałam ostatecznie ukazać zakończenie się siedmiu chudych lat i moment przemiany w tej jakże chorej historii. Mam nadzieję, że prośbę udało mi się spełnić ponieważ spędziłam dobre 2 godziny nad doborem odpowiednich elementów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziękuję za uwagę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Aaa a historia ta kończy się tym "."(KROPKA)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5312821906073797948-1201442021549955105?l=mirklanda.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mirklanda.blogspot.com/feeds/1201442021549955105/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5312821906073797948&amp;postID=1201442021549955105&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5312821906073797948/posts/default/1201442021549955105'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5312821906073797948/posts/default/1201442021549955105'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mirklanda.blogspot.com/2010/10/pozegnanie-przez-lata.html' title='Pożegnanie przez lata.'/><author><name>Miriam</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05758153850517180142</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_f3YvleegIEs/TNnaIJS8VXI/AAAAAAAAAEo/rntq85XU9TY/S220/IMG_4324.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5312821906073797948.post-8875751434996214667</id><published>2010-08-31T00:11:00.002+02:00</published><updated>2010-08-31T01:04:14.523+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Rozmyślania'/><title type='text'>So close no matter how far</title><content type='html'>W nastroju "Nothing else matters" postanowiłam dzisiaj skrobnąć kilka słów. Pewnie nie będą wciągające biorąc pod uwagę dość późną godzinę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po całym ostatnim syfie, który ciągnęłam za sobą i z którego tak trudno było mi się wyrwać, nadszedł czas na renesans i...pierwsze dni nowego życia.&lt;br /&gt;Muszę przyznać się przed Wami, że trudno było mi pogodzić z pewnymi kwestiami i z faktem iż ludzie, których kochałam, szanowałam mogą mnie tak bardzo rozczarować i przysporzyć tylu przykrości. Co jest też dla mnie sygnałem abym już nigdy nikomu nie ufała tak do końca. Oczywiście to ostatnie wmawiałam sobie dosłownie jak mantrę przez ostatnie tygodnie. Cóż, rozum swoje, serce swoje i na to nic chyba już nie poradzę.&lt;br /&gt;Twierdzeń i zapewnień względem siebie samej padło oczywiście znacznie więcej (tak jakbym była jakąś specjalistką w dziedzinie damsko - męskich stosunków). Postanowiłam jedno - NIGDY WIĘCEJ EMOCJONALNEGO ZERA!(wszystko bowiem musi wiązać się z emocjami i uczuciem a co za tym idzie z ich okazywaniem a nie tylko mówieniem o nich). &lt;br /&gt;No i o to jestem w miejscu gdzie mam już podstawy do budowania wszystkiego od nowa.&lt;br /&gt;Postanowiłam sobie, że to wszystko co się teraz dzieje, jest i musi być początkiem mojego nowego życia...a jeśli nie? Hmmmm...Dobre pytanie. Jeśli nie to ja już nie wiem jak należy zbudować przyszłość. Niemniej w chwili obecnej wszystko wskazuje na to iż udało mi się odnaleźć pierwiastek zwany "SZCZĘŚCIE" a wraz z nim inny nazywany od wieków, potocznie "MIŁOŚĆ" co razem daje mi całkiem niezłe perspektywy.&lt;br /&gt;Po całym tym męczącym chaosie panującym w moim życiu wreszcie czuję, że coś naprawdę ma sens i naprawdę dokądś zmierza.&lt;br /&gt;Oczywiście wiele pracy przede mną. Muszę rozprawić się z moimi nałogami, z fałszywymi przyjaciółmi, z kiepskimi pomysłami, z wieloma przywarami. I jestem z tym faktem szczęśliwa, zmieniając to co zostało we mnie zepsute wreszcie będę mogła odwrócić się i ze złośliwym śmiechem odejść od tych którzy zrozumieją dlaczego to właśnie robię.&lt;br /&gt;Ostatnio usłyszałam "Czasami musimy przeżyć prawdziwie koszmar aby móc docenić świt", coś w tym jest, czasami lepiej zbudzić się z krzykiem i zdać sobie sprawę, że ma się to już za sobą niż śnić chociażby najpiękniejsze sny i dawać się im mamić.&lt;br /&gt;Czy mam do kogoś żal? Nie, no może do siebie samej,że wcześniej na wiele rzeczy nie miałam jaj. Bo przyznam Wam szczerze, że mówienie i robienie tego co się uważa za słuszne, jest słuszne! Zresztą jest też jedyną rzeczą dzięki której możemy czuć się naprawdę sobą. Całe życie przecież nie możemy przepraszać za wszystko i pochylać skruszonej głowy. Dość mówienia "przepraszam że żyję".&lt;br /&gt;No i jeszcze jedno: Można kochać nawet będąc daleko...można ufać i oddawać siebie. Można odbierać drugiego człowieka każdym możliwym receptorem i wcale nie trzeba przez tego kogoś szaleć ze smutku i rozpaczy, nie trzeba zapadać się w depresyjne doły.&lt;br /&gt;  Jak wiecie moim ulubionym filmem są "Igraszki Losu" i w chwili obecnej czuję się jak ich bohaterka. Przeznaczenie zawsze pozwoli się spotkać gdzieś na drugim końcu świata, w najmniej oczekiwanej chwili, w najbardziej nieoczekiwanych okolicznościach i z najbardziej zaskakującą nas osobą.&lt;br /&gt;Aby kochać nie trzeba słów, wystarczy spojrzenie w oczy a świat staje się zupełnie jasny.&lt;br /&gt;A ja w chwili obecnej czuję się trochę jakby na nowo uczono mnie chodzić po tym jak ktoś połamał mi obie nogi. Całe szczęście mam niezwykle wytrwałego i cierpliwego nauczyciela, bo nawet gdy zamykam oczy ufam, że nie pozwoli mi się potknąć.&lt;br /&gt;Serce mam mokre całe od wzruszeń a oczy ze szczęścia i niczego już się nie boję, TO JEST TO!&lt;br /&gt;"KOCHAĆ TO ZNACZY PATRZEĆ W TĘ SAMĄ STRONĘ" - kochać to znaczy siedzieć ze sobą na skraju świata i razem wzruszyć się nad powiewem wiatru. Zawsze można być blisko, nie ważne jak jest się daleko od siebie.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5312821906073797948-8875751434996214667?l=mirklanda.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mirklanda.blogspot.com/feeds/8875751434996214667/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5312821906073797948&amp;postID=8875751434996214667&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5312821906073797948/posts/default/8875751434996214667'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5312821906073797948/posts/default/8875751434996214667'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mirklanda.blogspot.com/2010/08/so-close-no-matter-how-far.html' title='So close no matter how far'/><author><name>Miriam</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05758153850517180142</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_f3YvleegIEs/TNnaIJS8VXI/AAAAAAAAAEo/rntq85XU9TY/S220/IMG_4324.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5312821906073797948.post-4299863835399259002</id><published>2010-08-17T00:04:00.006+02:00</published><updated>2010-08-17T00:38:17.888+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Rozmyślania'/><title type='text'>Pachnące marzenia</title><content type='html'>Nie wiem czy kiedyś chociaż raz w życiu stwierdziliście, że nic już nie jest w stanie Was skrzywdzić i zniszczyć, czuliście tak wielką wewnętrzną siłę, ja właśnie to przeżyłam.&lt;br /&gt;Spojrzałam za siebie i nie zobaczyłam tam nic do czego należałoby powracać chociażby tylko w chwilach smutku.&lt;br /&gt; Zobaczyłam siebie odbijającą się w czyichś oczach i kogoś odbijającego się moich i to stało się celem samym w sobie. &lt;br /&gt;Kiedyś twierdziłam, że kiedy jestem szczęśliwa nie potrafię pisać, wiem jak bardzo się myliłam, albo jak bardzo wmawiałam sobie własne szczęście.&lt;br /&gt;Wiecie, cudowna jest myśl i świadomość, że ktoś naprawdę patrzy w tę samą stronę co my. Myślałam, że będę musiała to usłyszeć, zobaczyć, ale i tu nie mogłam się bardziej pomylić, to trzeba poczuć. Kiedy dociera do Ciebie ta świadomość wszystko staje się takie niezwykłe a każda emocja przepływa przez ciało jak piorun rozświetlający burzowe niebo.&lt;br /&gt;Wielu z Was złożyło mi w niedzielę życzenia i jedno się w każdych powtarzało "Bądź szczęśliwa" i wiecie co? Zamierzam sama spełnić to życzenie.&lt;br /&gt;Zapachy i smaki stają się teraz tak bardzo wyraźne, takie rzeczywiste chyba po raz pierwszy. A ja nie wiedzieć czemu uśmiecham się szerzej niż zwykle.&lt;br /&gt;W sobotnią noc odkryłam wszystkie gwiazdy i wypuściłam związaną od siedmiu lat wariatkę, tę ostatnią - Siebie samą!&lt;br /&gt;Każda spadająca gwiazda dawała mi nadzieję i kolejne życzenie...dziś już zupełnie inne niż wtedy. Czy lepsze? Tak, stanowczo bardziej dojrzałe, bardziej prawdopodobne i pachnące nadzieją.&lt;br /&gt;Nie boję się już że kiedyś wstanę i pożałuję czegokolwiek, że będę gdzieś na kolejnym zakręcie sama.&lt;br /&gt;A teraz zamykam stare, czerwone pudło i wynoszę je do spalenia bo chyba już czas rozpocząć nowe życie. Bo moją baśnią nie musi być już strach przed jutrem a raczej jest nią nadzieja w jutro.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Za każdą spadającą gwiazdę i ciepło dłoni w tę zimną sobotnią noc - Dziękuję.&lt;br /&gt;Sen od dziś chcę dzielić na dwoje, od teraz do ostatniego oddechu właśnie tam gdzieś chcę patrzyć we dwoje.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5312821906073797948-4299863835399259002?l=mirklanda.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mirklanda.blogspot.com/feeds/4299863835399259002/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5312821906073797948&amp;postID=4299863835399259002&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5312821906073797948/posts/default/4299863835399259002'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5312821906073797948/posts/default/4299863835399259002'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mirklanda.blogspot.com/2010/08/pachnace-marzenia.html' title='Pachnące marzenia'/><author><name>Miriam</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05758153850517180142</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_f3YvleegIEs/TNnaIJS8VXI/AAAAAAAAAEo/rntq85XU9TY/S220/IMG_4324.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5312821906073797948.post-450120816924904583</id><published>2010-08-10T21:45:00.003+02:00</published><updated>2010-08-10T22:06:28.607+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Opowiadania'/><title type='text'>Najtrudniejsza lekcja.</title><content type='html'>Rachel rozejrzała się dookoła i zsunęła z siebie szatę dnia a ta gruchnęła na ziemię jakby pełna kamieni. Powoli zbliżyła się do tafli jeziora. Zanurzyła się powoli i w pierwszej chwili nawet nią wzdrygnęło. Uniosła wysoko głowę gdyż miała wrażenie, że coś zamajaczyło na drugim brzegu.&lt;br /&gt;Nagle jej serce stało się gorące tak bardzo iż zaczęło palić ją w piersi a ona sama stała się lekka i jakby połączona z całym światem. Poczuła wodę, powietrze, ziemię a nawet zapach żółtych śliwek rosnących kilometry od miejsca w którym się znajdowała.&lt;br /&gt;Nagle na brzegu stanął Gabriel i uśmiechnął się.&lt;br /&gt;-Rachel moja słodka czy mnie się wydaje? A może rzeczywiście widzę Twój uśmiech?&lt;br /&gt;Zawstydzona spojrzała na falującą dookoła niej wodę.&lt;br /&gt;-Chyba tak Gabrysiu. &lt;br /&gt;-Cóż to się stało?&lt;br /&gt;-Chyba się pomyliłeś bo serce znów zaczęło bić.&lt;br /&gt;Ten tylko przechylił głowę i roześmiał się.&lt;br /&gt;-Chodź moja maleńka - Wyciągnął w jej stronę skrzydła a ona ruszyła w jego stronę. Zapomniała o swojej nagości i o swoim lęku sprzed tygodni.&lt;br /&gt;Ogarnął ją skrzydłami a jej ciało oplotła srebrzysta tkanina, tak lekka, że mogły ją stworzyć jedynie istoty nie z tego świata.&lt;br /&gt;-Oto Twój nowy strój moja słodka Rachel. Nie noś już na sobie ciężaru który został Ci dany.&lt;br /&gt;Dziewczyna dotknęła tylko szaty i szczerze z uśmiechem rozpłakała się i rzuciła się w ramiona Anioła.&lt;br /&gt;-Czy już?&lt;br /&gt;-Sprawdź.&lt;br /&gt;Zamknęła oczy a z jej pleców powoli poczęły wysuwać się skrzydła. Przez chwilę bała się spojrzeć.&lt;br /&gt;-Boję się.&lt;br /&gt;-Nie bój się, jestem przy Tobie.&lt;br /&gt;Spojrzała ze strachem na swoje lewe skrzydło wciąż było lekko uszkodzone, ale nareszcie zaczęło się zrastać.&lt;br /&gt;-Gabrielu! Czy to znaczy, że niedługo muszę wracać?&lt;br /&gt;-A czy tego właśnie chcesz?&lt;br /&gt;Usiadła na kamieniu i spojrzała na drugi brzeg stawu gdzie wciąż majaczył jakiś cień a serce znów jej zadrżało.&lt;br /&gt;-Jest tak lekko...Jest tak...&lt;br /&gt;Otulił ją ramieniem i spojrzał w tę stronę w którą spoglądała ona.&lt;br /&gt;-Schowaj skrzydła moja miła. On czeka na drugim brzegu. Jeszcze nie wszystko co ludzkie przeżyłaś, możesz wracać ze mną albo przepłynąć staw i spróbować jak naprawdę smakuje życie.&lt;br /&gt;Uśmiechnęła się i cmoknęła go w czoło.&lt;br /&gt;-Ale Ty nadal będziesz przy mnie i nie pozwolisz żeby ktoś znów mi je złamał?&lt;br /&gt;-Idź już - Powiedział tylko z uśmiechem i zniknął.&lt;br /&gt;A Rachel ruszyła dalej, ludzkim życiem. Chociaż tak bardzo tęskniła do Nieba teraz miała na nie szansę na ziemi...&lt;br /&gt;A staw? Wcale nie jest aż tak duży.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5312821906073797948-450120816924904583?l=mirklanda.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mirklanda.blogspot.com/feeds/450120816924904583/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5312821906073797948&amp;postID=450120816924904583&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5312821906073797948/posts/default/450120816924904583'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5312821906073797948/posts/default/450120816924904583'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mirklanda.blogspot.com/2010/08/najtrudniejsza-lekcja.html' title='Najtrudniejsza lekcja.'/><author><name>Miriam</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05758153850517180142</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_f3YvleegIEs/TNnaIJS8VXI/AAAAAAAAAEo/rntq85XU9TY/S220/IMG_4324.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5312821906073797948.post-1396754546973866106</id><published>2010-08-09T00:15:00.002+02:00</published><updated>2010-08-09T00:27:09.907+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Rozmyślania'/><title type='text'>Szczęśliwa, zachwycona, zarumieniona z głową w chmurach, trzy centymetry nad ziemią...Jest bosko!</title><content type='html'>Tytuł postu tłumaczy wszystko.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5312821906073797948-1396754546973866106?l=mirklanda.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mirklanda.blogspot.com/feeds/1396754546973866106/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5312821906073797948&amp;postID=1396754546973866106&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5312821906073797948/posts/default/1396754546973866106'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5312821906073797948/posts/default/1396754546973866106'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mirklanda.blogspot.com/2010/08/szczesliwa-zachwycona-zarumieniona-z.html' title='Szczęśliwa, zachwycona, zarumieniona z głową w chmurach, trzy centymetry nad ziemią...Jest bosko!'/><author><name>Miriam</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05758153850517180142</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_f3YvleegIEs/TNnaIJS8VXI/AAAAAAAAAEo/rntq85XU9TY/S220/IMG_4324.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5312821906073797948.post-5257029498302798743</id><published>2010-08-01T19:49:00.002+02:00</published><updated>2010-08-01T19:59:38.893+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Rozmyślania'/><title type='text'>It's gonna be okay</title><content type='html'>Właśnie dziś kiedy słuchałam "it's gonna be okay " dopadło mnie coś co pozwoliło mi się zderzyć z rzeczywistością. Nie ważne co za mną każdego dnia moje życie może zacząć się na nowo.&lt;br /&gt;Oczywiście nie tylko piosenka dała mi do myślenia. Wczoraj obejrzałam sobie "Amelię" i jak zwykle rozpoczęłam swoje hmmm dumania.&lt;br /&gt;"Moja mała Amelio, twoje kości nie są ze szkła. Możesz zderzać się z życiem". - To zdanie zawsze mnie "poniewierało" i skłaniało do myślenia. Jakoś tak panicznie od prawie ćwierć wieku boję się tego właśnie zderzenia. Wolę żyć w swoim świecie, bo przecież w nim jest zupełnie inaczej. Wszystko to przypomina bardziej bajkę niż prawdziwe życie.&lt;br /&gt;Kiedyś powiedziałam - Gdybym już nawet poznała wszystkie baśnie i legendy mój leniwy umysł i tak pozwoliłby im rodzić się każdego dnia na nowo. Każdego dnia śpiewałabym do studni i spoglądała z tą samą nadzieją w gwiazdy, szukając prawdziwszych doznań.&lt;br /&gt;Niestety albo i stety właśnie tak jest cały czas. Gonię za kolejną baśnią zamiast żyć.&lt;br /&gt;Przed tygodniem złapałam oddech dla siebie i wiecie co? Chociaż chciałam zwątpić w swoje bajki, zaczęłam w nie wierzyć jeszcze bardziej. Kiedy niczego nie oczekiwałam znalazłam, albo zostałam znaleziona przez stado przepięknych motyli.&lt;br /&gt;Co dalej? Nie wiem. Jak zwykle Miriam porusza się po omacku po krainie życia.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5312821906073797948-5257029498302798743?l=mirklanda.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mirklanda.blogspot.com/feeds/5257029498302798743/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5312821906073797948&amp;postID=5257029498302798743&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5312821906073797948/posts/default/5257029498302798743'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5312821906073797948/posts/default/5257029498302798743'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mirklanda.blogspot.com/2010/08/its-gonna-be-okay.html' title='It&apos;s gonna be okay'/><author><name>Miriam</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05758153850517180142</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_f3YvleegIEs/TNnaIJS8VXI/AAAAAAAAAEo/rntq85XU9TY/S220/IMG_4324.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5312821906073797948.post-6169026151518336198</id><published>2010-07-21T23:41:00.007+02:00</published><updated>2010-07-22T19:18:44.633+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Opowiadania'/><title type='text'>Dzika</title><content type='html'>Rachel znów usiadła na kamieniu przy rzece, taplając nogi śpiewała tę samą co zwykle piosenkę.&lt;br /&gt;Aż nagle śpiewając "i odsłonić znany tylko nam z marzenia...Ten za łukiem rzeki świat, ten za łukiem rzeki świat", jej głos nagle złamał się wpół. Po jej policzku spłynęła łza i wpadając do wody zmąciła jej nurt. &lt;br /&gt;Pojawił się za nią cień, znany jej od zawsze.&lt;br /&gt;-Witaj moja słodka Rachel.&lt;br /&gt;Pełna uśmiechu spojrzała nań - Gabrielu mój ukochany jakże miło Cię widzieć.&lt;br /&gt;-Twarz Twoja, moja słodka pełna znów jest trosk. Skąd łzy na Twym jasnym licu, skąd smutek skrada się do Twego serca?&lt;br /&gt;Rachel jak dziecko nieporadne poczęła taplać nogę w wodzie.&lt;br /&gt;-Gabrielu znów świat dookoła mnie się zmienia a ja znowu nie wiem gdzie jestem.&lt;br /&gt;Gabriel zatroskany jak ojciec podrapał się po skrzydle i z pełnym zrozumieniem pogładził ją po głowie.&lt;br /&gt;-Dzika. Ty jesteś dzika. Nigdy nie jesteś dla świata, ani on dla Ciebie. Jesteś zawsze między nimi. Sama chociaż w tłumie. Cóż gdy koś chce zdobyć Twoją duszę, wkracza na ścieżkę krętą i trudną. Zbyt trudną do przebycia.&lt;br /&gt;Dziewczyna otarła łzy i zamknęła oczy a jej plecy poczęły pękać. Spod gładkiej skóry wysunęły się skrzydła. Jedno z nich piękne, pełne piór i majestatyczne jak u każdego Anioła, drugie zaś złamane, jak kikut wiszące smętnie.&lt;br /&gt;-Gabrysiu jeszcze nie czas. Nie wszystko jako człowiek przeżyłam.&lt;br /&gt;Pokiwał tylko głową a ona spojrzała na swe skrzydło.&lt;br /&gt;-Nie potrafię już kochać Gabrielu.&lt;br /&gt;Uśmiechnął się tylko i otulił ją skrzydłami.&lt;br /&gt;-A może przeżyłaś już największą miłość? Taką po której co noc się płacze. Taką o której zapomnieć się nie da i zawsze się śni.&lt;br /&gt;Rachel spuściła tylko głowę i wtuliła się w niego.&lt;br /&gt;-A jeśli tak było?&lt;br /&gt;-Teraz moja Kochana możesz tylko ułożyć sobie życie.&lt;br /&gt;I tak wtulona w jego ramiona obudziła się znów w świecie ludzi.&lt;br /&gt;Anioły na ziemi ludzkie cierpią męki a skrzydła rosną im strasznie wolno.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5312821906073797948-6169026151518336198?l=mirklanda.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mirklanda.blogspot.com/feeds/6169026151518336198/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5312821906073797948&amp;postID=6169026151518336198&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5312821906073797948/posts/default/6169026151518336198'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5312821906073797948/posts/default/6169026151518336198'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mirklanda.blogspot.com/2010/07/dzika.html' title='Dzika'/><author><name>Miriam</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05758153850517180142</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_f3YvleegIEs/TNnaIJS8VXI/AAAAAAAAAEo/rntq85XU9TY/S220/IMG_4324.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5312821906073797948.post-4974992338720167767</id><published>2010-07-09T12:31:00.002+02:00</published><updated>2010-07-09T12:42:34.693+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Opowiadania'/><title type='text'>Królewna wyrwana z bajki</title><content type='html'>Prawie jak każdego dnia, siedziała na swoim ulubionym kamieniu i patrzyła w wodę.&lt;br /&gt;I tak jak zwykle na jej skórze radosne refleksy słońca tworzyły tęczę.&lt;br /&gt;Spójrzcie ze mną dookoła jakie barwy ma mój świat, chodźcie za mną a pokażę wam każdą z nich.&lt;br /&gt;Pokażę wam jak smakują chmury i jak pachnie marzenie. Przecież wiecie tak dobrze, że tak właśnie widzę, tak właśnie czuję, tak właśnie żyję.&lt;br /&gt;Wiem że ciężko jest zrozumieć czy i jak to funkcjonuje. Ktoś mógłby powiedzieć, że jestem szalona, ale któż mógłby to udowodnić bo czy szaleństwem jest radość z tego co się dostaje?&lt;br /&gt;Stanęła na tafli jeziora i zatańczyła lekko zwilżając stopy i w chmury patrzyła i ptaki mamiła a po niewidocznej kaskadzie poczęła piąć się w górę.&lt;br /&gt;A później zamarła wpół słowa, wpół tańca i spojrzała w dal. Na horyzoncie zamigotała znana sylwetka, z uśmiechem ją przyjęła i po niewidzialnych schodach zbiegła prędko w dół.&lt;br /&gt;"Tak właśnie wygląda prawdziwe życie Królewno"- Powiedział.&lt;br /&gt;A królewna ostatni raz spojrzała na taflę ukochanego jeziora, złapała go za dłoń i ruszyła w prawdziwe życie. Nie da się bowiem całego spędzić w bajce. A nawet jeśli się da to czy jest to tego warte?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5312821906073797948-4974992338720167767?l=mirklanda.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mirklanda.blogspot.com/feeds/4974992338720167767/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5312821906073797948&amp;postID=4974992338720167767&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5312821906073797948/posts/default/4974992338720167767'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5312821906073797948/posts/default/4974992338720167767'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mirklanda.blogspot.com/2010/07/krolewna-wyrwana-z-bajki.html' title='Królewna wyrwana z bajki'/><author><name>Miriam</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05758153850517180142</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_f3YvleegIEs/TNnaIJS8VXI/AAAAAAAAAEo/rntq85XU9TY/S220/IMG_4324.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5312821906073797948.post-530597441251951977</id><published>2010-06-05T20:38:00.003+02:00</published><updated>2010-06-05T21:54:51.509+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wiersze'/><title type='text'>Księżyc, Kochanków kocha i zdradza</title><content type='html'>Księżyc zawsze ten sam oczy nam mami&lt;br /&gt;Na krańcu świata usłyszysz jak drwi z Kochanków&lt;br /&gt;I dziwić się tylko należy czemu drwi skoro ich kocha&lt;br /&gt;Gdy zapytasz dlaczego zasypia na dzień, nie odpowie&lt;br /&gt;Z zawiścią spojrzy Ci nocą przez okno i przypomni, że jest&lt;br /&gt;W jego blasku nie jedna fortuna upadła&lt;br /&gt;Za jego sprawą wiele już serc płonęło&lt;br /&gt;Dlatego też nie płacz za kochanką co odeszła&lt;br /&gt;Bo zasnęła tylko po drugiej stronie jego blasku&lt;br /&gt;Nadal stamtąd do Ciebie się uśmiecha&lt;br /&gt;Księżyc Kochanom sprzyja pozwala im patrzeć w siebie&lt;br /&gt;A gdy już spojrzą tam daleko nie ma dla nich powrotu&lt;br /&gt;Będą latami głowić się dlaczego księżyc ich zdradził&lt;br /&gt;A on z drwiną jak co noc wstanie i niebo rozświetli nadzieją&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Paryż 27.05.2010&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5312821906073797948-530597441251951977?l=mirklanda.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mirklanda.blogspot.com/feeds/530597441251951977/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5312821906073797948&amp;postID=530597441251951977&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5312821906073797948/posts/default/530597441251951977'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5312821906073797948/posts/default/530597441251951977'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mirklanda.blogspot.com/2010/06/ksiezyc-kochankow-kocha-i-zdradza.html' title='Księżyc, Kochanków kocha i zdradza'/><author><name>Miriam</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05758153850517180142</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_f3YvleegIEs/TNnaIJS8VXI/AAAAAAAAAEo/rntq85XU9TY/S220/IMG_4324.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5312821906073797948.post-4241207975174062320</id><published>2010-06-03T01:49:00.001+02:00</published><updated>2010-06-03T01:51:43.007+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Opowiadania'/><title type='text'>Bajka zupełnie inna</title><content type='html'>Dawno nie napisałam nic. Chociaż nie jestem zadowolona z tej historyjki, liczę skrycie iż Wam się spodoba. Zatem miłego czytania&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;O Ćmie i Motylu co nie mogli żyć razem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z dawien dawna wiadomo iż ćma stworzeniem pięknym nie jest.&lt;br /&gt;Posiada ona swój indywidualny zestaw cech niemniej niczym szczególnym nie jest&lt;br /&gt;Jak nie trudno się spodziewać najbardziej lubi by porównywać ją do motyla.&lt;br /&gt;I o ćmie takiej co motylem być chciała i motyla pokochała, jest ta historia.&lt;br /&gt;Wcale nie dawno temu i wcale nie w odległych baśniowych krainach żył sobie motyl.&lt;br /&gt;A właściwie motylica, ubarwiona była zupełnie niezwykle i mówiono iż jest nieśmiertelna.&lt;br /&gt;Zawsze udawało się jej uciec przed tymi co na jej życie czyhali i dotąd latała wolna zamiast zdobić czyjąś ścianę.&lt;br /&gt;W jej pałacu co swym pięknem każdego mógł omamić fruwała między wystawnymi komnatami, cisząc się obecnością swoich oddanych przyjaciół.&lt;br /&gt;Wieczorami (tak wiem motyle śpią wieczorami, lecz nie ona) dawała koncert niezwykły, śpiewała tak przejmująco iż z każdego serca zdało się uronić łzę. &lt;br /&gt;Powiecie mi może, że to niemożliwe, cóż to moja opowieść nie wasza.&lt;br /&gt;Otóż każdy jej dzień baśnią był i trwała w swym pięknym świecie. Niestety gdy nikt nie widział Robena, bo tak ją zwano, roniła po kryjomu łzy.&lt;br /&gt;Nikt nigdy szczerze jej nie kochał, toteż mimo iż śpiewała o miłości, nigdy jej nie poznała.&lt;br /&gt;W jednym ze swoich ulubionych ogrodów poczęła obserwację Pazia królowej. Był piękny niemal jak ona i tak kolorowy. &lt;br /&gt;Paź spostrzegłszy Robenę natychmiast podleciał do niej.&lt;br /&gt;-Moja piękna Pani cóż sprowadza Cię do domu mego?&lt;br /&gt;-Wybacz – Spłoniła się cała – Nie wiedziałam iż spokój twego domu naruszam mój panie.&lt;br /&gt;-To Ciebie zwą Robeną z tęczowego zamku? &lt;br /&gt;-Tak – Odrzekła rozprostowując swoje różnobarwne skrzydła.&lt;br /&gt;Nie muszę wam chyba mówić iż miłość między nimi zakwitła i Robena choć młoda, za tę miłość oddałaby duszę. Razem byli już wszędzie, każdy ogród już znali, poza jednym. Był to ogród rozkoszy w którym żadne z nich nie miało odwagi się zatopić. Patrzyli zawsze w jedną stronę a przynajmniej tak jej się zdawało.&lt;br /&gt;Zapatrzona w jego oczy nie zauważyła tych kolorowych panien co na dworze urzędowały i pewnego dnia Paź zniknął a miłość umarła wraz z nim.&lt;br /&gt;Robena przestała śpiewać wieczorami a zamek szary stał się jak z tektury. Do dnia w którym z wielkim hukiem przez okno wpadła ćma. Miała szare skrzydła i oczy w kolorze nadciągającej burzy.&lt;br /&gt;-Kim jesteś? I kto pozwolił Ci na to byś wpadał przez moje okno?&lt;br /&gt;-Ćmą jestem moja droga i sam sobie dałem to prawo. Od wielu dni nie słyszałem niczyjego śpiewu a mówili iż tu zawsze gra muzyka.&lt;br /&gt;I tak o to po raz pierwszy od dawna Robena wydobyła z siebie pieśń. Chcecie wiedzieć jaką?&lt;br /&gt;Ha, najpiękniejszą na świecie, ćma oniemiała i zapatrzyła się w piękne oczy Robeny.&lt;br /&gt;Noce mijały im wspólnie i szczęścia nić gdzieś oplotła im skrzydła i nadszedł wreszcie dzień gdy wszystko miało zasnąć.&lt;br /&gt;-Moja Robeno chodź ze mną. Porzuć swe zbytki i chodź. Zamieszkamy za wzgórzem, w tamtej dolinie, gdzie kwitną stokrotki.&lt;br /&gt;Robena z uśmiechem zamknęła drzwi swego pałacu i ruszyła z Ćmą przez życie. Domek nie był duży, lecz im dwojgu wystarczył, nie był tak barwny, ale barwy mieli w sobie.&lt;br /&gt;Wkrótce Ćma przesypiał całe dnie a Robena tęskno patrzyła przez zasłonięte okna. Gdy wstawała noc Ćma zezwalał na ich odsłonięcie. Mijały dni, miesiące, lata a Robena wciąż trwała przy Ćmie i go kochała.&lt;br /&gt;-Ćmo mój drogi czy zobaczymy wschód słońca?&lt;br /&gt;-Ależ Robeno najdroższa wtedy jeszcze śpię.&lt;br /&gt;-Zatem Ćmo kochany może udamy się na bal do mego dawnego zamku.&lt;br /&gt;-Tam zbyt wiele motyli, nie potrzebujemy ich.&lt;br /&gt;-Czy ty mnie kochasz? - Zapytała z żywą tęsknotą w głosie.&lt;br /&gt;-Raz Ci to powiedziałem i się nie rozmyśliłem – Ćma znów pogrążył się w odmętach snu.&lt;br /&gt;Robena po cichu uchyliła drzwi i wyjrzała na słońce. Dała krok na werandę a w oddali ujrzała swą dawną przyjaciółkę. Poczęła machać do niej z przejęciem i krzyczeć jej imię.&lt;br /&gt;-Dorano! Dorano moja miła!&lt;br /&gt;Tamta podleciała niepewnie do Robeny i gdy już była na wyciągnięcie ręki poczęła się jej przyglądać.&lt;br /&gt;-Głos twój znam, lecz twarz nieznajoma. Jak zwą cię...szary motylu?&lt;br /&gt;-Robena zwą mnie od zawsze. Dlaczego nazwałaś mnie szarym motylem.&lt;br /&gt;-Spójrz w lustro przyjaciółko z dawnych moich dni.&lt;br /&gt;Robena zerknęła w jedno ze zwierciadeł które potajemnie przetransportowała z zamku i ku swemu zdziwieniu ujrzała iż utraciła każdą ze swoich barw.&lt;br /&gt;Serce jej pękło z jej samotności i z żalu że już nie zna koloru. Wpadła do domu co cień na wszystko rzucał.&lt;br /&gt;Spojrzała na Ćmę ostatni raz z troską i wielką miłością. „Życie ćmy nie dla motyla” i wyszła przez otwarte okno. Ruszyła w stronę słońca, a im bliżej była swego pałacu tym więcej barw grało na jej skórze.&lt;br /&gt;Gdy przestąpiła próg swego nieba usłyszała głos za sobą „Witaj w domu moja Robeno ja i z końca świata będę widział twoje barwy”&lt;br /&gt;I tak o to Robena znów pełna koloru i wiary, zamieszkała w swoim zamku, wolna jak każdy motyl i tak samo jak motyl krucha.&lt;br /&gt;Jeśli zapragniesz kiedyś ją posiąść pamiętaj o tym młodzieńcze że ogród rozkoszy dawno zapomniany nadal jej oczy straszy a dom co szarością ścian ją przytłoczy, kryptą się stanie, gdy barwy utraci.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5312821906073797948-4241207975174062320?l=mirklanda.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mirklanda.blogspot.com/feeds/4241207975174062320/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5312821906073797948&amp;postID=4241207975174062320&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5312821906073797948/posts/default/4241207975174062320'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5312821906073797948/posts/default/4241207975174062320'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mirklanda.blogspot.com/2010/06/bajka-zupenie-inna.html' title='Bajka zupełnie inna'/><author><name>Miriam</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05758153850517180142</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_f3YvleegIEs/TNnaIJS8VXI/AAAAAAAAAEo/rntq85XU9TY/S220/IMG_4324.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5312821906073797948.post-607859805451017221</id><published>2010-05-22T22:15:00.001+02:00</published><updated>2010-05-22T22:20:35.206+02:00</updated><title type='text'>...</title><content type='html'>Gdybym napisała więcej kłamałabym&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jedyne czego nikt nigdy mi nie odbierze to moja myśl, wolna, roztańczona i okryta zapachem słodkich mandarynek...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5312821906073797948-607859805451017221?l=mirklanda.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mirklanda.blogspot.com/feeds/607859805451017221/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5312821906073797948&amp;postID=607859805451017221&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5312821906073797948/posts/default/607859805451017221'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5312821906073797948/posts/default/607859805451017221'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mirklanda.blogspot.com/2010/05/blog-post.html' title='...'/><author><name>Miriam</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05758153850517180142</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_f3YvleegIEs/TNnaIJS8VXI/AAAAAAAAAEo/rntq85XU9TY/S220/IMG_4324.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5312821906073797948.post-895436889878976725</id><published>2010-05-01T00:22:00.004+02:00</published><updated>2010-05-01T00:39:57.243+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Rozmyślania'/><title type='text'>Jak to być mogło?</title><content type='html'>Mając ostatnio tak wiele czasu na rozmyślanie postanowiłam zrobić sobie coś w stylu rachunku sumienia.&lt;br /&gt;Trudno powiedzieć czy pijąc gin można dojść do jakichś wniosków, ale jednak zdecydowałam podzielić się z Wami tym o czym myślę.&lt;br /&gt;Mimo bardzo wielu złych chwil zawsze staram się niczego nie żałować, nic to że rzeczy które nie istniały dziś są realne, są i to jest istotą mojego bytu.&lt;br /&gt;Świat zakończył swoje koło i tak drogi Szymonie, Dziękuję miałeś rację!.&lt;br /&gt;Dziś bogatsza o nowe doświadczenia i o pewien bagaż rzuciłam się w to co nie miało prawa istnieć.&lt;br /&gt;Zapytacie czy jest mi źle? Nie, odetchnęłam, świat stał się bardziej realny. Zdałam sobie sprawę, że dziewczynka zniewolona przez pewne wizje na zawsze odeszła, teraz jestem tym kim być chciałam.&lt;br /&gt;Wiele się zmieniło, teraz przede wszystkim mogę być kim chcę i nie jestem z tego tytułu osądzana i ganiona.&lt;br /&gt;Wiele rzeczy nie toczy się tak jakbym chciała, ale to tylko chwilowy problem. Widzę w tym własną tęczę. Kto patrzy, ten wie:)&lt;br /&gt;Być może upłynie sporo wody a klepsydra kilka razy się przesypie, ale ja będę tam gdzie chciałam być.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"BĘDZIESZ MIAŁA IMIĘ JAK WIOSENNA RÓŻA. BĘDZIESZ MIAŁA MIŁOŚĆ JAK JESIENNA BURZA"&lt;br /&gt;Za słońce z pomarańczy też dziękuję.&lt;br /&gt;Tekturowa księżniczka  nabiera barw.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5312821906073797948-895436889878976725?l=mirklanda.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mirklanda.blogspot.com/feeds/895436889878976725/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5312821906073797948&amp;postID=895436889878976725&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5312821906073797948/posts/default/895436889878976725'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5312821906073797948/posts/default/895436889878976725'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mirklanda.blogspot.com/2010/05/jak-to-byc-mogo.html' title='Jak to być mogło?'/><author><name>Miriam</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05758153850517180142</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_f3YvleegIEs/TNnaIJS8VXI/AAAAAAAAAEo/rntq85XU9TY/S220/IMG_4324.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5312821906073797948.post-5755110090031197848</id><published>2010-04-28T12:22:00.001+02:00</published><updated>2010-04-28T12:22:53.864+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Dawne Historie'/><title type='text'>Historia pewnej miłości (cześć kolejna)</title><content type='html'>Rachel przybyła...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Alicja usłyszała cichutkie pukanie do drzwi. Wstała sprzed komputera i skierowała się w tamtą stronę. Złapała za klamkę i otworzyła. Na nikogo nie czekała, tym dziwniejszy był grymas na jej twarzy.&lt;br /&gt;Największe zaskoczenie miało jednak nastąpić gdy zobaczy istotę stojącą za drzwiami. Ubrana w błękity, stała, RACHEL...&lt;br /&gt;Na jej widok aż się cofnęła. Cofnęła się prze zwiastunem śmierci.&lt;br /&gt;Alicja chyba się mnie nie boisz?&lt;br /&gt;Kobieta uśmiechnęła się.&lt;br /&gt;Nie Rachel. Ja przez cały czas zastanawiałam się kiedy do mnie przyjdziesz.&lt;br /&gt;Alicja usiadła na tapczanie a jej plecy zaczęły się ruszać. Po chwili z jednej strony pojawiło się złociste skrzydło a z drugiej ułamany kikut.&lt;br /&gt;Rachel czy myślisz, że pozwolą mi wrócić i dadzą mi nowe?&lt;br /&gt;Kobieta w błękitach spojrzała na nią z miłością.&lt;br /&gt;Jeszcze nie. Nie spiłaś ludzkiego cierpienia na tyle by móc docenić swój anielski żywot.&lt;br /&gt;Alicja wyraźnie posmutniała.&lt;br /&gt;Ale pomyśl, że kiedy cię wezwą Damian zostanie tu.&lt;br /&gt;Więc nie będę mogła zabrać go ze sobą?&lt;br /&gt;Niestety nie.&lt;br /&gt;Rozprostowała swoje jedyne sprawne skrzydło i zatrzepotała nim. Wierzyła, że gdy już ją odwołają będzie mogła zabrać ze sobą jego. W tej chwili życie śmiertelnika wydało jej się piękniejsze niż zwykle. Jej skrzydło powoli zaczęło się kurczyć i chować. Trudno jest być aniołem na ziemi.&lt;br /&gt;Rachel pocałowała ją w czoło i wyszła z pokoju. &lt;br /&gt;A on wciąż mnie kusi bym przestała wierzyć! On chce bym stała się jak on! Dlaczego?&lt;br /&gt;Alicja rozpłakała się.&lt;br /&gt; Wtedy też stanął przed nią mężczyzna z kielichem w dłoni.&lt;br /&gt;Witaj moja kochana Ally. I jak, zastanowiłaś się? Wiesz wiecznie nie będę czekał na twoją odpowiedź. Nie jesteś jedynym aniołem którego duszę chciałbym mieć dla siebie.&lt;br /&gt;Ciało kobiety zadrżało a ona sama zbladła.&lt;br /&gt;Nigdy ci tego nie oddam. Jedyne co mam to moja wiara i tego mi nie odbierze nikt. Nawet teraz gdy jestem śmiertelnikiem. &lt;br /&gt;Spojrzała na fotografię  Damiana wiedząc, że ma tu swój talizman.&lt;br /&gt;Odejdź&lt;br /&gt;Szepnęła cicho a on zaśmiał się z niej i wybiegł przez zamknięte drzwi. Stłukł przy tym szybę która była w nich osadzona.&lt;br /&gt;Alicja pozostawiona sama sobie dalej śniła na jawie i przeglądała się w zdradzieckim lustrze.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5312821906073797948-5755110090031197848?l=mirklanda.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mirklanda.blogspot.com/feeds/5755110090031197848/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5312821906073797948&amp;postID=5755110090031197848&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5312821906073797948/posts/default/5755110090031197848'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5312821906073797948/posts/default/5755110090031197848'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mirklanda.blogspot.com/2010/04/historia-pewnej-miosci-czesc-kolejna.html' title='Historia pewnej miłości (cześć kolejna)'/><author><name>Miriam</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05758153850517180142</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_f3YvleegIEs/TNnaIJS8VXI/AAAAAAAAAEo/rntq85XU9TY/S220/IMG_4324.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5312821906073797948.post-4294765345792201256</id><published>2010-04-27T22:11:00.002+02:00</published><updated>2010-04-27T22:16:13.484+02:00</updated><title type='text'>O platanie, o oceanie, o oczach, życiu, śmierci i kochaniu.</title><content type='html'>Czasami mam wrażenie, że to wszystko co dzieje się dookoła mnie jest jednym wielkim snem. Być może wcale się nie mylę.&lt;br /&gt;Przez ostatnie tygodnie miałam sporo czasu dla siebie i swojej duszy. Spełniłam życzenia sprzed lat co zawsze jak łza w oku mi drgały.&lt;br /&gt;Nawet nie wiedziałam, że to może być tak piękne. Eshhh pewnie dlatego kiepsko idzie mi z pisaniem. Kiedy jestem szczęśliwa trudniej jest mi się dobrać do własnych emocji.&lt;br /&gt;Udało mi się jednak skrobnąć kilka słów, może nie jest to spełnienie moich marzeń, ale każdy kto teraz mnie widuje zrozumie. Oczy mam pełne nadziei, pełne radości. Czego mogłabym chcieć więcej? Tego żeby to trwało i nigdy się nie kończyło.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;***&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nawet gdy wydaje się że utraciłam już wszystko.&lt;br /&gt;Gdy każdy oddech zdaje się być zbyt ciężki.&lt;br /&gt;Między moimi włosami tęcza na okna pada.&lt;br /&gt;Czuję się jak niegdyś pod starym platanem.&lt;br /&gt;Inne jednak cienie padają pod moje nagie stopy.&lt;br /&gt;I znów czuję zapach lewkonii i znów serce bije.&lt;br /&gt;Roztańczyłam się tam w szaleństwie tak słodkim jak malina.&lt;br /&gt;I nawet nie trzeba mi już pieniędzy by żyć.&lt;br /&gt;Bowiem ze wszystkich rzeczy które utraciłam, nie brak mi niewoli.&lt;br /&gt;A myśl moja na wieki pozostanie, dzika i wolna, moja.&lt;br /&gt;Każdym oddechem przypominam sobie o tym jak mogę żyć.&lt;br /&gt;Przypominam sobie o słodyczy spijanej z czyichś ust.&lt;br /&gt;A dziś w oczach Twoich tonę mój miły i oceanem tym się zachłystuję.&lt;br /&gt;I niech ten błękit mnie nie przestrasza a karmi zgłodniałą pieszczoty duszę.&lt;br /&gt;Już nigdy osamotniona, na zawsze taka jak we śnie.&lt;br /&gt;Bo przecież imion nadasz mi miliony bym tylko nie zbiegła spod powieki.&lt;br /&gt;Więc stań ze mną pod platanem mój miły i usłysz oddech wolny.&lt;br /&gt;I w tej chwili po wieki trwajmy a do smutku niech nas nogi nie niosą.&lt;br /&gt;Nigdy w świecie a zawsze dla świata i jego spojrzeniem istnieć będziemy.&lt;br /&gt;A kres nam niech zada ta co przychodzi tylko raz.&lt;br /&gt;Ale i wtedy już nigdy nie będziemy sami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dedykacja...hmmm...Tobie.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5312821906073797948-4294765345792201256?l=mirklanda.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mirklanda.blogspot.com/feeds/4294765345792201256/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5312821906073797948&amp;postID=4294765345792201256&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5312821906073797948/posts/default/4294765345792201256'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5312821906073797948/posts/default/4294765345792201256'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mirklanda.blogspot.com/2010/04/o-platanie-o-oceanie-o-oczach-zyciu.html' title='O platanie, o oceanie, o oczach, życiu, śmierci i kochaniu.'/><author><name>Miriam</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05758153850517180142</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_f3YvleegIEs/TNnaIJS8VXI/AAAAAAAAAEo/rntq85XU9TY/S220/IMG_4324.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5312821906073797948.post-1199014554992962424</id><published>2010-04-13T02:55:00.005+02:00</published><updated>2010-04-13T15:12:54.038+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wiersze'/><title type='text'>Aby myśli stały się uczesane</title><content type='html'>Dzika róża (Erotyk od, do)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedyś ujrzałem dziką różę.&lt;br /&gt;Jej krzew dumnie piął się ponad trawy wszelkie.&lt;br /&gt;I oto ujrzałem jej ostatni pąk i w mym sercu pojawiła się żądza.&lt;br /&gt;I tak oto pragnąłem posiąść tę różę i od dziś mieć ją tylko dla siebie.&lt;br /&gt;Zerwałem jej pąk co pachniał mi także słodko nie znieważając na kolce.&lt;br /&gt;Pod dłońmi mymi i ich ciepłem pąk owy rozwijać się począł.&lt;br /&gt;Ot ja czuć się mogłem jako ten co ją posiadł.&lt;br /&gt;Do domu swego ruszyłem co sił aby różę ocalić przed śmiercią.&lt;br /&gt;Jednakże dom mój zbyt daleki a fundament chłodem ziębił.&lt;br /&gt;I stanąłem przed miejscem co domem jej zwałem.&lt;br /&gt;Róża jednak swój pąk znów zwinęła.&lt;br /&gt;To co dzikie w dłoniach moich zmarło śmiercią dziwną i senną.&lt;br /&gt;Jej płatki martwymi się stały a ja sam jeden wiem tylko jak bardzo łza cisnęła się na oko.&lt;br /&gt;Kolejnego lata znów zakwitnie, lecz nie dla mnie, w innych dłoniach rozwinie się dla świata.  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bardzo mała refleksja, spisana nad ranem po poważnych dyskusjach. Bez świadków i światów. Bez cienia i imienia. O róży najprościej jak napisać umiałam.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5312821906073797948-1199014554992962424?l=mirklanda.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mirklanda.blogspot.com/feeds/1199014554992962424/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5312821906073797948&amp;postID=1199014554992962424&amp;isPopup=true' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5312821906073797948/posts/default/1199014554992962424'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5312821906073797948/posts/default/1199014554992962424'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mirklanda.blogspot.com/2010/04/aby-mysli-stay-sie-uczesane.html' title='Aby myśli stały się uczesane'/><author><name>Miriam</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05758153850517180142</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_f3YvleegIEs/TNnaIJS8VXI/AAAAAAAAAEo/rntq85XU9TY/S220/IMG_4324.jpg'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5312821906073797948.post-9200657340520880471</id><published>2010-03-24T23:23:00.001+01:00</published><updated>2010-03-25T01:42:46.732+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Rozmyślania'/><title type='text'>A gdy dziewczynka staje się kobietą...</title><content type='html'>Była sobie kiedyś niezwykła dziewczyna. Światy żyjące w niej kusiły tysiącem barw, zapachów i smaków.&lt;br /&gt;Każdy jednak był niekompletny jak zestaw puzzli sprzed lat i właściwie to przyzwyczaiła się do tego.&lt;br /&gt;Pewnego ciepłego majowego dnia wreszcie życie miało stać się doskonałe, jej dech wypełnił całą młodą pierś.&lt;br /&gt;Mimo iż zawsze strasznie się bała oddała się z duszą i ciałem, całą sobą oddała wszystko co oddać mogła.&lt;br /&gt;Była szczęśliwa, pierwszy raz w życiu mogła wierzyć, że ktoś widzi właśnie ją, że może być kim jest.&lt;br /&gt;Jaki był? Nie pytaj nawet, jak ze snu. Kochał każdą jej część, każdy dech, uśmiech i łzę. Znał ją jak nikt. I kochał swoją milczącą miłością.&lt;br /&gt;Nocami tylko cicho w środku szlochała. Nic to, przecież kiedyś mnie pokocha przecież kiedyś poczuję jak to jest, kiedyś wreszcie się dowiem.&lt;br /&gt;I trwała tak we łzach i śmiechach, wzruszeniach i samotności co gorsza jest od głodu, trwała ze swej chorej miłości.&lt;br /&gt;Patrzyła w oczy które nigdy nie dały jej pewności, że jest jutro pełne barw a nie śmierci, zgnilizny i pleśni.&lt;br /&gt;Ale ona i pleśń pokochała, ona i łzy umiłowała a każdy smutek w iskrę nadziei zmieniła i iskrą tą jaśniała.&lt;br /&gt;Z daleka ujrzała twarz znajomą, przyjaciółkę z dzieciństwa która była dla niego zbyt głupia, naiwna i nieistotna zatem i ona o niej zapomniała.&lt;br /&gt;I tak odeszli wszyscy a ona przy nim jak diament jaśniała. Życie bez niego przecież nie mogło trwać dalej.&lt;br /&gt;Chłonęła każde jego słowo, spragniona oddechu, spragniona dotyku, spragniona jakiejkolwiek emocji co zdradzi że żyje.&lt;br /&gt;Nic to, myślała, przecież i tak wiem że kocha. I mamiła się tą myślą czas długi i kochała go swą najszczerszą miłością.&lt;br /&gt;Aż wreszcie szarpnął za sznur pereł na jej szyi i pociągnął zbyt mocno. Sznur pękł a ona upadła w ciemność.&lt;br /&gt;Po omacku szukała ścian aby móc się podnieść, wyciągała dłonie wyszukując pomocy z jednej ze stron.&lt;br /&gt;Wrzask rozrywający jej duszę i wodospady żalu i ta wszechobecna ciemność i strach co nie ma już imienia.&lt;br /&gt;I została sama wśród własnej rozpaczy co już nawet głodem nie była. I usłyszała w oddali głos swój sprzed lat.&lt;br /&gt;I stanęła naprzeciw lustra wyprostowana jak jeszcze nigdy, i dała krok przed siebie sama z sobą.&lt;br /&gt;Wrócił oddech i światy żyjące w niej, i miłość tak słodka jak mango a czerwona jak najdojrzalsza z truskawek.&lt;br /&gt;Porzuciła perły i pozwoliła zabić się swoimi własnymi lękami, tylko po to by żyć.&lt;br /&gt;Obejrzała się tylko przez ramię a oczy jej płonące dawnym blaskiem spojrzały ostatni raz ku słońcu i niech wie ten co zabił jak wygląda jej ostatni dech.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Temu któremu oddałam wszystko...temu który zapomniał...temu który...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5312821906073797948-9200657340520880471?l=mirklanda.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mirklanda.blogspot.com/feeds/9200657340520880471/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5312821906073797948&amp;postID=9200657340520880471&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5312821906073797948/posts/default/9200657340520880471'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5312821906073797948/posts/default/9200657340520880471'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mirklanda.blogspot.com/2010/03/gdy-dziewczynka-staje-sie-kobieta.html' title='A gdy dziewczynka staje się kobietą...'/><author><name>Miriam</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05758153850517180142</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_f3YvleegIEs/TNnaIJS8VXI/AAAAAAAAAEo/rntq85XU9TY/S220/IMG_4324.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5312821906073797948.post-2619256620323729200</id><published>2010-03-13T18:51:00.000+01:00</published><updated>2010-03-13T18:52:06.988+01:00</updated><title type='text'>Ballada o wariatkach</title><content type='html'>Podniosła wysoko głowę i niczym róża wyprostowała kręgosłup.&lt;br /&gt;Przy kolejnych drinkach wśród oddechu zachwytów, zbudziła się ze snu.&lt;br /&gt;I nagle przez twarz jej przebiegła pierwsza z wariatek. &lt;br /&gt;Usta wykrzywił zmysłowy grymas, oczy zabłysły dawnym blaskiem.&lt;br /&gt;Wejdź, szepnęła do niej wypuszczając ją na wolność.&lt;br /&gt;Tak oto stanęła pierwsza wariatka przed wszystkimi.&lt;br /&gt;Jej usta w czerwieni, dłonie białe i oczy błyszczące, znów dały się kupić.&lt;br /&gt;Tęsknota serce rozrywała a ta druga w środku wyła.&lt;br /&gt;Lecz ta nie zważając na nią odtańczyła tango na jej duszy.&lt;br /&gt;I wariatka z uśmiechem łapała każdy dech.&lt;br /&gt;Lecz nawet ona chodzi spać.&lt;br /&gt;O świcie otworzyła oczy, nie znając imienia.&lt;br /&gt;Zgubiona w ramionach, oddechach złej wiary.&lt;br /&gt;I tak oto zbudziła drugą z nich.&lt;br /&gt;Wyszła na świat i już wiedziała jak bardzo się boi.&lt;br /&gt;Jej złamane skrzydło wciąż krwawiło.&lt;br /&gt;Okryta wstydem spuszczała dziewiczy wzrok.&lt;br /&gt;Gdy odchodzi dziwka powraca ta bez skazy by nad tamtą płakać.&lt;br /&gt;I zapłakała jak jeszcze nigdy nad tamtej ciałem wykochanym.&lt;br /&gt;Gdy zbudził ją kolejny świt wariatki znów cicho kuliły się po kątach jej gnijącej duszy.&lt;br /&gt;A ona sama nie wiedziała czy wciąż śni czy sprzedała znów marzenia.&lt;br /&gt;Może to kolejna piękna teatralna scena gdy umiera.&lt;br /&gt;I znów żyła szarym życiem bez swoich wariatek.&lt;br /&gt;Lecz tylko na chwilę.&lt;br /&gt;Trzaskiem obcasa pojawiła się ta trzecia i bez pardonu, wymierzyła policzek wrzeszcząc, Milcz!&lt;br /&gt;Wyprostowana z nosem w chmurach i głową zadartą wtargnęła w jej świat.&lt;br /&gt;Tupiąc głośno wstąpiła na salony i wachlarzem rzęs ogarnęła oddechy.&lt;br /&gt;Jak skała nie do zdobycia obserwowała świat a on straszył jej oczy.&lt;br /&gt;Oni nieszczęśni tylko stali obok gdy jej duszę rozrywały wszystkie wariatki.&lt;br /&gt;Z oddali romantyczka co jak jaskółka nisko lata patrzyła na ślepą wiarę.&lt;br /&gt;Z drwiną lekką bądź rozmarzeniem sny swe śniła.&lt;br /&gt;I wtedy wstała ta co zna tylko złość.&lt;br /&gt;Miotając gromami, wrzeszczała na siebie samą.&lt;br /&gt;Rzucała obelgami na wszystko co święte i co warte było duszy.&lt;br /&gt;Niechcący krzycząc wybudziła kochankę ukrytą.&lt;br /&gt;Ubrana w czarną chustę i ciemne okulary ruszyła z walizką.&lt;br /&gt;Siedząc pośród tłumów ukrywała się sama przed sobą, bojąc się że wszyscy widzą.&lt;br /&gt;I przeszedł ten co duszę na strzępy porozrywał i zostawił jej szkarłatny klejnot.&lt;br /&gt;Zaklętą w dłoniach główkę zdradzonej róży.&lt;br /&gt;Odwróciwszy wzrok wsiadła do pociągu w nieznane.&lt;br /&gt;Zdjęła ciemne okulary i ścisnęła ostatnie romansu wspomnienie.&lt;br /&gt;Guzik kochanka zaklęty w purpurze i odjechała sama ze swojego życia.&lt;br /&gt;Lecz co będzie z nią dalej...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5312821906073797948-2619256620323729200?l=mirklanda.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mirklanda.blogspot.com/feeds/2619256620323729200/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5312821906073797948&amp;postID=2619256620323729200&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5312821906073797948/posts/default/2619256620323729200'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5312821906073797948/posts/default/2619256620323729200'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mirklanda.blogspot.com/2010/03/ballada-o-wariatkach.html' title='Ballada o wariatkach'/><author><name>Miriam</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05758153850517180142</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_f3YvleegIEs/TNnaIJS8VXI/AAAAAAAAAEo/rntq85XU9TY/S220/IMG_4324.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5312821906073797948.post-4786591699861375991</id><published>2009-11-10T01:10:00.004+01:00</published><updated>2009-11-10T01:27:22.243+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Rozmyślania'/><title type='text'>Gdybyś tylko chciał</title><content type='html'>Nie potrafię pisać o uczuciach jak poeci, może dlatego, że poetką nigdy nie byłam. Potrafię je jasno ukazać, takimi jakimi ja je widzę. Zatem usiądźcie i czytajcie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdy jej nie miałeś myślałeś o niej Cud, przecież ludzie tacy nie są.&lt;br /&gt;Gdy ją poznałeś pomyślałeś jest inna niż cud, przecież cuda nie mają głosu.&lt;br /&gt;Gdy ją dotknąłeś zdałeś sobie sprawy że jest, cuda przecież nie istnieją.   &lt;br /&gt;     Później było już tylko gorzej.&lt;br /&gt;Gdy już myślałeś, że wszystko o niej wiesz ona napisała coś czego nie pojąłeś. &lt;br /&gt;Gdy już przy niej byłeś była jak wspomnienie, o tym co kiedyś minęło.&lt;br /&gt;Gdy już ją widywałeś była człowiekiem, niczym więcej jak workiem szmat&lt;br /&gt;    Później było już tylko gorzej.&lt;br /&gt;Gdy ją kochałeś zdawałeś sobie sprawę, że wciąż czegoś jej brak&lt;br /&gt;Gdy myślałeś, że już ją znasz, okazało się, że więcej wiedzą jej łzy.&lt;br /&gt;Gdy przy Tobie trwała myślałeś, że oszalała, więc jednak to cud.&lt;br /&gt;    Później było już tylko gorzej.&lt;br /&gt;Gdy wyciągałeś dłoń ona zawsze ją chwytała, nawet gdy się rozmyśliłeś.&lt;br /&gt;Gdy byłeś samotny ona zawsze była obok byś mógł ją znów wezwać.&lt;br /&gt;Gdy chciałeś ciszy ona zawsze ją dla Ciebie ozdabiała.&lt;br /&gt;    Później było tylko gorzej.&lt;br /&gt;Zdałeś sobie sprawę, że ona już dawno odeszła i nie wiedziałeś czemu.&lt;br /&gt;Zasypując ostatnią łopatą piachu zadumałeś się nad cudem jej istnienia.&lt;br /&gt;Tak dziwna, tak nieobecna, tak rozwichrzona, tak zagubiona.&lt;br /&gt;A gdy już miałeś zadać jej pytanie zdałeś sobie, że ona to znów cud.&lt;br /&gt;Pewnie dlatego, dobrze uklepałeś już ziemię.&lt;br /&gt;Czasami wraca na chwilę lub dwie. Jak niechciana przyjaciółka z dawnych lat.&lt;br /&gt;Wtedy zamyślasz się nad nią i zdajesz sobie sprawę, że nawet gdybyś mógł spytać.&lt;br /&gt;Zabrakłoby Ci języka w gębie.&lt;br /&gt;Dlatego pewnie nigdy nie dowiesz się kim jest.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5312821906073797948-4786591699861375991?l=mirklanda.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mirklanda.blogspot.com/feeds/4786591699861375991/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5312821906073797948&amp;postID=4786591699861375991&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5312821906073797948/posts/default/4786591699861375991'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5312821906073797948/posts/default/4786591699861375991'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mirklanda.blogspot.com/2009/11/gdybys-tylko-chcia.html' title='Gdybyś tylko chciał'/><author><name>Miriam</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05758153850517180142</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_f3YvleegIEs/TNnaIJS8VXI/AAAAAAAAAEo/rntq85XU9TY/S220/IMG_4324.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5312821906073797948.post-1931240061074493743</id><published>2009-10-22T20:18:00.001+02:00</published><updated>2009-10-22T20:18:46.834+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Opowiadania'/><title type='text'>1994</title><content type='html'>Był rok 1994. Paul miał już dość wszystkich rozdartych kobiet, które pieprzył każdej nocy. Oczywiście nie wszystkie naraz, czasem dwie, zazwyczaj jedną. Oczywiście jak łatwo się domyśleć nie zawsze tą samą. Był człowiekiem względnie pozbawionym moralności. Mógł sobie na to pozwolić. Młody obiecujący makler z wielkimi osiągnięciami, cały świat stał przed nim otworem. Tego wieczora postanowił nie sprowadzać do swojego wypieszczonego mieszkania żadnej kobiety. Znudził go seks. Znudziły go obrazy pośladków, piersi. To wszystko już było. Nie było takiej kobiety która wiedziałaby jak sprawić by o niej nie zapomniał. &lt;br /&gt;Paul przestał przypominać chłopca z małej angielskiej wsi. Przestał być nim w dniu śmierci matki. Ojciec był tyranem, Paul zdał sobie z tego sprawę dopiero kiedy się usamodzielnił. Jego ojciec zawsze chciał go od siebie uzależnić. Wzbudzał w nim poczucie winy, karmiąc go kolejnymi kłamstwami. Nie odwiedzał ojca zbyt często. Wiedział bowiem, że po każdym spotkaniu z nim będzie czuł się bardziej winny za rzeczy na które nigdy nie miał wpływu.&lt;br /&gt;Tego wieczora udał się do pubu, sam i sam zamierzał z niego wyjść.&lt;br /&gt;-Cześć Karl – Rzucił posępnie do barmana i usiadł na stołku – To co zwykle.&lt;br /&gt;-Zły dzień?&lt;br /&gt;-Jak cholera. Miałeś kiedyś wrażenie, że wszystko już widziałeś, wszystko już przeżyłeś?&lt;br /&gt;-Stary na to nie wystarczy jeden drink – Barman postawił przed nim pięć kieliszków.&lt;br /&gt;-Może masz rację.&lt;br /&gt;-A wracając do tego co mówisz. Zawsze życie nas zaskakuje. Na pewno jest coś czego jeszcze nie widziałeś, nie przeżyłeś, nie miałeś. Nie ma takich coby wszystko mieli. W sumie jest, królowa, ona ma wszystko.&lt;br /&gt;Paul siedział nad kolejnym kieliszkiem. &lt;br /&gt;-Tak – Zamyślił się.&lt;br /&gt;Do pubu weszła młoda kobieta. Miała lśniące czarne włosy, ciemne jak węgle oczy, ostre rysy twarzy i wydatne usta. Jej figura zdawała się być odzwierciedleniem najlepszego dzieła artysty.&lt;br /&gt;-Hej Karl – Uśmiechnęła się zalotnie.&lt;br /&gt;-Mgiełka, dawno cię nie było. To co zwykle?&lt;br /&gt;-Tak – Usiadła przy barze i wyciągnęła złotą papierośnicę – Palisz? - Zagadnęła Paula.&lt;br /&gt;-Tak, mam swoje – Wskazał na zmiętoloną paczkę papierosów na barze.&lt;br /&gt;Barman postawił przed nią drinka i zajął się wycieraniem szklanek.&lt;br /&gt;Zaciągnęła się papierosem i wypuściła z ust kłąb szarego dymu, Paul miał przez chwilę wrażenie jakby dym przybrał postać węża.&lt;br /&gt;Zaczął ją szacować i w jego głowie na moment pojawiła się myśl aby ją przelecieć. Myśl ta szybko zniknęła gdy ta tylko spojrzała na niego. Mimo dość mocnego makijażu zdawała się być niewinna.  Jej oczy zdawały się widzieć już wszystko.&lt;br /&gt;-Nigdy cię tu wcześniej nie widziałem – Zagadnął.&lt;br /&gt;-Być może byłeś zbyt zajęty poznawaniem uroków życia by mnie dostrzec – Zaciągnęła się i wypuściła dym w jego stronę. Po chwili wstała i wyszła do łazienki.&lt;br /&gt;-Karl to jest dziwka? - Zapytał.&lt;br /&gt;-No wiesz ty co? Mgiełka? Dziwką? Tu byś się pomylił. Najbardziej niezwykła kobieta jaką w życiu widziałem. Za każdym razem gdy wychodzi zapominam jak wygląda a gdy wraca zawsze jest inna. Nie wiem jak to się dzieje, ale tak jest.&lt;br /&gt;-Czemu Mgiełka? &lt;br /&gt;-Nie wiem czemu. Przedstawiła mi się kiedyś, słyszałem jej imię setki razy, ale gdy tu wchodzi zawsze nazywam ją tak.&lt;br /&gt;Po chwili kobieta wróciła, Paul miał wrażenie, że coś się w niej zmieniło, nie wiedział jednak co.&lt;br /&gt;-Mogę postawić ci drinka – Zwrócił się do kobiety o rudych włosach i zielonych oczach.&lt;br /&gt;-Patrząc na twój nienagannie skrojony garnitur możesz – Powiedziała to z nutą drwiny. &lt;br /&gt;Zupełnie tego nie zauważył.&lt;br /&gt;-Karl podaj pani drinka &lt;br /&gt;Kiedy barman przyniósł drinka Mgiełka spojrzała na Paula.&lt;br /&gt;-Ty mi go podaj – Wyciągnęła do niego rękę.&lt;br /&gt;Już miał to zrobić gdy nagle cofnął rękę. Nie miał pojęcia dlaczego postawił go przed nią zamiast dać jej go do ręki.&lt;br /&gt;-Jak ci na imię? - Zapytał.&lt;br /&gt;-Czy jeśli je poznasz coś się zmieni? - Kobieta przeczesała rude włosy.&lt;br /&gt;-Pewnie nie – Westchnął.&lt;br /&gt;-Nazywają mnie  -  W tym miejscu Paul usłyszał najbardziej niezwykłe imię, w jego oczach zakwitły łzy a serce przepełniła rozkosz, ból, miłość i zwątpienie.&lt;br /&gt;-Piękne – Spojrzał w jej stronę.&lt;br /&gt;Znów zdała się być inna i po raz kolejny nie wiedział co jest nie tak.&lt;br /&gt;-Na mnie już pora – Wstała od baru i dopiła drinka.&lt;br /&gt;Paul nie widział żeby zapaliła kolejnego papierosa, w popielniczce leżał jeden tlący się papieros ze złotej papierośnicy.&lt;br /&gt;-Spotkamy się kiedyś? - Zapytał ją gdy odchodziła.&lt;br /&gt;-O tak. Spotkamy na pewno – Długonoga blondynka opuściła lokal.&lt;br /&gt;Paul dopił swoje kielonki, pożegnał się z Karlem i wrócił do domu. Gdy kładł się spać uświadomił sobie, że nie pamięta jak kobieta miała na imię. Pomyślał, że to dziwne. Pozostała w jego pamięci jako Mgiełka.&lt;br /&gt;Kolejne tygodnie mijały spokojnie, w interesach szło mu doskonale, nie potrzebował obecności kobiet. Myślał tylko o jednej, o Mgiełce.&lt;br /&gt;Siedząc w jednym z londyńskich parków dostrzegł Mgiełkę idącą z jakimś mężczyzną. Pożegnała się z nim a tamten przestał istnieć.&lt;br /&gt;-Mgiełka?&lt;br /&gt;-Tak? - Spojrzała na niego z uśmiechem i zalotnie przeczesała czarne krótkie włosy.&lt;br /&gt;-Właściwie to chciałem cię zapytać czy spotkałabyś się ze mną. &lt;br /&gt;-Ależ tak. Miałeś okazję mnie dotknąć, nie zrobiłeś tego, tylko raz w życiu mogłam ci na to pozwolić. Poznałeś moje imię, to i tak więcej niż mają ci którzy spotykają mnie zazwyczaj.&lt;br /&gt;-Zatem jak rozumiem nie spotkamy się już nigdy.&lt;br /&gt;-Ależ skąd ten pomysł, oczywiście że się spotkamy. Tylko wtedy nie będziesz pragnął już żadnej kobiety, żadna nie będzie pragnęła ciebie a ty... Dowiesz się wtedy czy posmakowałeś w życiu wszystkiego.&lt;br /&gt;Mgiełka odeszła pozostawiając go samemu sobie.&lt;br /&gt;Mijały lata Paul się starzał, nigdy nie założył rodziny. Sam właściwie nie wiedział dlaczego. Każda kobieta na tle Mgiełki zdawała się nie istnieć. Poza tym rodzina to wielka odpowiedzialność. Jego ojciec od wielu lat gryzł już ziemię gdy do jego mieszkania weszła kobieta. Od razu ją poznał. To była ona we własnej osobie. &lt;br /&gt;-Mgiełka – Rzucił do niej.&lt;br /&gt;Była tak samo piękna jak wtedy, on był stary i pomarszczony, na głowie zostało mu już niewiele włosów.&lt;br /&gt;-Mówiłam że przyjdę do ciebie, mówiłam ci że jeszcze się spotkamy.&lt;br /&gt;Usiadła przy nim i rozpięła jego koszulę. Pozwoliła mu na wszystko czego pragnął. Był zdziwiony, że jest w stanie tak wiele z siebie wykrzesać, od miesięcy mu nie stawał. Była najwspanialszą kochanką jaką miał. Poznał przy niej każde uczucie.&lt;br /&gt;-Dotknąłeś mnie, zatem to koniec.&lt;br /&gt;-Jak to koniec?&lt;br /&gt;Na łóżku pozostało żałosne ciało mężczyzny po sześćdziesiątce, nagie, pomarszczone. &lt;br /&gt;A ona wyszła z mieszkania tak samo piękna jak sto lat temu.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5312821906073797948-1931240061074493743?l=mirklanda.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mirklanda.blogspot.com/feeds/1931240061074493743/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5312821906073797948&amp;postID=1931240061074493743&amp;isPopup=true' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5312821906073797948/posts/default/1931240061074493743'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5312821906073797948/posts/default/1931240061074493743'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mirklanda.blogspot.com/2009/10/1994.html' title='1994'/><author><name>Miriam</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05758153850517180142</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_f3YvleegIEs/TNnaIJS8VXI/AAAAAAAAAEo/rntq85XU9TY/S220/IMG_4324.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5312821906073797948.post-4555300128241537090</id><published>2009-04-03T21:47:00.002+02:00</published><updated>2009-04-03T21:53:07.319+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wiersze'/><title type='text'>Kolejna kartka z kalendarza i skrzydło czarnej jaskółki.</title><content type='html'>Czy budziłeś się już kiedyś ze snu?&lt;br /&gt;Otwierając oczy uzmysłowiłeś Sobie, że nie istniejesz.&lt;br /&gt;Zerwano z Ciebie Twoje ubranie utkane z istnienia.&lt;br /&gt;W tajemnicy przed Tobą samym pozbawiono Cię, Ciebie.&lt;br /&gt;Szybując gdzieś ponad bytem starej Ziemi.&lt;br /&gt;Rozrywany milionem ran zadanych przez tych, którym ofiarowałeś Siebie.&lt;br /&gt;Przestałeś już nawet myśleć o tym kim mógłbyś być.&lt;br /&gt;Zdejmujesz więc całun milczenia i wstajesz na własnych, realnych nogach.&lt;br /&gt;Walczysz ze wszystkim co zabrania Ci istnienia&lt;br /&gt;Wyśnisz swój sen, wraz ze Swoim światem&lt;br /&gt;Twoja wiara w to że jesteś musi mieć przecież jakiś sens.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dedykuję życiu!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5312821906073797948-4555300128241537090?l=mirklanda.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mirklanda.blogspot.com/feeds/4555300128241537090/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5312821906073797948&amp;postID=4555300128241537090&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5312821906073797948/posts/default/4555300128241537090'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5312821906073797948/posts/default/4555300128241537090'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mirklanda.blogspot.com/2009/04/kolejna-kartka-z-kalendarza-i-skrzydo.html' title='Kolejna kartka z kalendarza i skrzydło czarnej jaskółki.'/><author><name>Miriam</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05758153850517180142</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_f3YvleegIEs/TNnaIJS8VXI/AAAAAAAAAEo/rntq85XU9TY/S220/IMG_4324.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5312821906073797948.post-4525159931590880381</id><published>2009-03-16T23:29:00.002+01:00</published><updated>2009-03-16T23:30:09.608+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wiersze'/><title type='text'>Kiedy ktoś pokocha tekturowa księżniczkę (Gdy mnie już ktoś pokocha)</title><content type='html'>Kiedy mnie już ktoś pokocha i oblecze mi kołderkę z własnych snów...&lt;br /&gt;Przyoblekę nieba nocą jasną skroń gwiazd maleńkich całym mrowiem&lt;br /&gt;Wtedy to ziemia stanie mi się obłokiem i zacznę unosić się ponad nim&lt;br /&gt;Stanę ja maleńka tekturowa księżniczka na wzgórzu własnych zwątpień i zaśpiewam...&lt;br /&gt;Pieśń poniesie się ponad głowami a ja będę początkiem istnienia...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5312821906073797948-4525159931590880381?l=mirklanda.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mirklanda.blogspot.com/feeds/4525159931590880381/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5312821906073797948&amp;postID=4525159931590880381&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5312821906073797948/posts/default/4525159931590880381'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5312821906073797948/posts/default/4525159931590880381'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mirklanda.blogspot.com/2009/03/kiedy-ktos-pokocha-tekturowa.html' title='Kiedy ktoś pokocha tekturowa księżniczkę (Gdy mnie już ktoś pokocha)'/><author><name>Miriam</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05758153850517180142</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_f3YvleegIEs/TNnaIJS8VXI/AAAAAAAAAEo/rntq85XU9TY/S220/IMG_4324.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5312821906073797948.post-2588250876992830045</id><published>2009-03-10T15:16:00.001+01:00</published><updated>2009-03-10T15:18:36.673+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wiersze'/><title type='text'>Dla Niej</title><content type='html'>Zasypiając marzyłam by już się nie zbudzić czułam jak Jej łzy mnie palą&lt;br /&gt;Czułam jak trzepoczą wolno moje skrzydła&lt;br /&gt;Jej cierpienie było moim cierpieniem&lt;br /&gt;Jej złość moją złością&lt;br /&gt;A miłość, miłością&lt;br /&gt;Zasypiałam z nadzieją, że martwą zastanie mnie świt&lt;br /&gt;I umarłam jak umierają ludzie a ze śmiercią było mi do twarzy&lt;br /&gt;I ból Jej stał się wolnym bólem, łzy wolnymi łzami&lt;br /&gt;A miłość pozostała miłością&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wierszydło z 2005 roku. Mam nadzieję, że się podoba i poczuliście to co chciałam byście poczuli.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5312821906073797948-2588250876992830045?l=mirklanda.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mirklanda.blogspot.com/feeds/2588250876992830045/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5312821906073797948&amp;postID=2588250876992830045&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5312821906073797948/posts/default/2588250876992830045'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5312821906073797948/posts/default/2588250876992830045'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mirklanda.blogspot.com/2009/03/dla-niej.html' title='Dla Niej'/><author><name>Miriam</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05758153850517180142</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_f3YvleegIEs/TNnaIJS8VXI/AAAAAAAAAEo/rntq85XU9TY/S220/IMG_4324.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5312821906073797948.post-2289061173791862465</id><published>2009-02-05T14:24:00.001+01:00</published><updated>2009-02-05T14:26:04.561+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wiersze'/><title type='text'>Tekturowa Księżniczka Śpi</title><content type='html'>I otworzyłam swoje senne oczy po raz setny tego dnia gdy skończył się świat&lt;br /&gt;Światło zakuło bardziej niż zwykle jakby chciało zrobić ze mnie ślepca&lt;br /&gt;Po omacku, szukając jakiejś pomocy szłam przed siebie nie trzymając wysoko głowy&lt;br /&gt;A Oni już czekali z drwiną malującą się na twarzach podrzucając kamienie w dłoniach&lt;br /&gt;I spadłam z góry własnej, zarozumiałej pychy, z tego miejsca gdzie wszystko się zaczęło&lt;br /&gt;Wróciłam z chmur znów na ziemię choć wiem że ten bal ciągle tam trwa&lt;br /&gt;I dziś nie nazbyt wczesny świt otworzy mi oczy, to mój pusty krzyk zbudzi anioły ze snu&lt;br /&gt;Zadrgały wargi, zadrżała powabna pierś bo to dziś wszystko zaczęło się i skończyło&lt;br /&gt;A tekturowa księżniczka spadła niestety z gwiazd, a teraz już śpi &lt;br /&gt;Gdy zbudzi się ze snu, znów zatańczy słoneczny refleks na jej nagiej skórze&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mam nadzieję że się spodoba.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5312821906073797948-2289061173791862465?l=mirklanda.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mirklanda.blogspot.com/feeds/2289061173791862465/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5312821906073797948&amp;postID=2289061173791862465&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5312821906073797948/posts/default/2289061173791862465'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5312821906073797948/posts/default/2289061173791862465'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mirklanda.blogspot.com/2009/02/tekturowa-ksiezniczka-spi.html' title='Tekturowa Księżniczka Śpi'/><author><name>Miriam</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05758153850517180142</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_f3YvleegIEs/TNnaIJS8VXI/AAAAAAAAAEo/rntq85XU9TY/S220/IMG_4324.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5312821906073797948.post-5479695483165089581</id><published>2009-01-26T13:17:00.003+01:00</published><updated>2009-01-26T13:25:15.644+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Rozmyślania'/><title type='text'>Opętańczy taniec z życiem</title><content type='html'>Trzymam Je za rękę, troszkę już zniszczoną przez upływający bezlitośnie czas. Trzymam mocno tak jak trzyma się kogoś kogo bardzo się kocha. Mówi się że pożegnania bolą, ale jakie może boleć bardziej niż to z życiem.&lt;br /&gt;Kiedy uczysz się stawiać pierwsze kroki zawsze ktoś patrzy na Ciebie z góry, tylko nie Ono. Bowiem wie że już niedługo to Ty będziesz widział wszystko z góry. Kocha Cię jak matka. Może nie jest dla Ciebie tak dobre ale dzięki niemu masz możliwość pokazać wszystkim siebie i swoje talenty. &lt;br /&gt;Patrzysz na siebie w lustrze i widzisz cud jego wielkości, oto Ty, Ty który żyjesz i oddychasz.&lt;br /&gt;Zastanawiałeś się kiedyś choć przez moment jakim byłby świat bez Ciebie? O ile byłby uboższy bez Twojego uśmiechu i marnej sztuki?&lt;br /&gt;Złap Je za rękę i zatańcz opętańczy taniec. Pozwól aby Cię prowadziło jak uczniaka. Niech ukaże Ci wszystkie te smaki których nie znasz i wszystkie te kolory których nigdy nie widziałeś. Zakochaj się w nim...Bez niego jesteś nikim...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5312821906073797948-5479695483165089581?l=mirklanda.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mirklanda.blogspot.com/feeds/5479695483165089581/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5312821906073797948&amp;postID=5479695483165089581&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5312821906073797948/posts/default/5479695483165089581'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5312821906073797948/posts/default/5479695483165089581'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mirklanda.blogspot.com/2009/01/optaczy-taniec-z-yciem.html' title='Opętańczy taniec z życiem'/><author><name>Miriam</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05758153850517180142</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_f3YvleegIEs/TNnaIJS8VXI/AAAAAAAAAEo/rntq85XU9TY/S220/IMG_4324.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5312821906073797948.post-7003230378622825401</id><published>2009-01-25T00:16:00.004+01:00</published><updated>2009-01-25T00:22:12.154+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Dawne Historie'/><title type='text'>Historia pewnej...(cz.1)</title><content type='html'>&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Idź już spać jest chyba czwarta nad ranem. Będziesz mi potem marudził, że jesteś niewyspany.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;br /&gt;Przewróciła się na drugi bok i nakryła się mocniej kołdrą.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;br /&gt;Kochanie jeszcze tylko chwilę mam teraz chwilę dla siebie i mogę wreszcie to napisać.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;br /&gt;Podrapał się po głowie i wrócił do stukania w klawiaturę.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;br /&gt;A właściwie co ty tam piszesz?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nic wielkiego. Takie tam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak zwykle wyczerpująca męska odpowiedź.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;br /&gt;Westchnęła głośno.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Już kończę bo widzę, że nie dasz mi spokoju. Nic nie mogę napisać. Kiedyś było inaczej.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Podniosła się nagle razem z kołdrą.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;br /&gt;Kiedyś? Kiedyś jak nie miałeś balastu w postaci mnie?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;br /&gt;Nie o tym mówię. Kiedyś miałem więcej czasu. Teraz praca nie pozwala mi na to.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;br /&gt;Opadła spokojnie na łóżko.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Kiedyś też miałam ochotę pisać wiesz. Tylko mi nie wyszło. Nie mogłam zebrać swoich myśli. Wiesz przecież jak bardzo niepoukładana jestem. Chciałam pisać o tym co czuję, ale miałam wrażenie, że nikt mnie nie zrozumie.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Odwrócił się do niej.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Ależ kochanie ja zrozumiałem i wiedziałem, że ten jeden raz napisałaś właśnie o mnie. Pewnie dlatego jesteśmy razem.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Zaśmiała się.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Życie bywa straszliwie przewrotne.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;br /&gt;Wstał od klawiatury i usiadł przy niej.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Coś się stało? Pisz już ci nie przeszkadzam.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Nie nic się nie stało tylko chciałem popatrzeć na ciebie i przez chwilę trzymać twoją dłoń.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Uniosła zmarszczone brwi.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;br /&gt;Przecież mnie widzisz. Co rano możesz mnie trzymać za rękę.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;br /&gt;Na to właśnie też mam za mało czasu.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;br /&gt;Patrzyli na siebie przez moment tak jak dawniej. Wiedzieli jednak, że tamte chwile dawno minęły, że zwykłe szare życie dogoniło także ich.&lt;br /&gt;Smutna prawda, że nawet oni realnie patrzą na przyszłość. Niedawno błądzili w chmurach szukając siebie.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Czy myślisz, że już zawsze będziesz chciał na mnie patrzeć?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;To nigdy się nie zmieni. Zawsze będę cię widział taką jak wtedy gdy pierwszy raz cię zobaczyłem.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Mało miły widok. Dziewczyna siedząca na śmietniku i paląca papierosa.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Uśmiechnął się tylko wiedział, że wciąż jest zbyt młoda by to rozumieć.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;br /&gt;Śpij już skarbie. Jutro wcześnie wstajesz.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Pogłaskał ją po głowie. Kiedy zasnęła siedział nad nią i spoglądał. Była dla niego tak samo piękna jak kiedyś. Kiedy spała wydawała się nie mieć tylu trosk. Może to dlatego, że miała zamknięte oczy a to one są zwierciadłem duszy.&lt;br /&gt;Nie wiedział kiedy zasnął. Komputer sam się wyłączył. Kiedy wstał ona nadal spokojnie spała.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5312821906073797948-7003230378622825401?l=mirklanda.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mirklanda.blogspot.com/feeds/7003230378622825401/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5312821906073797948&amp;postID=7003230378622825401&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5312821906073797948/posts/default/7003230378622825401'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5312821906073797948/posts/default/7003230378622825401'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mirklanda.blogspot.com/2009/01/historia-pewnejcz1.html' title='Historia pewnej...(cz.1)'/><author><name>Miriam</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05758153850517180142</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_f3YvleegIEs/TNnaIJS8VXI/AAAAAAAAAEo/rntq85XU9TY/S220/IMG_4324.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5312821906073797948.post-5970251267216178941</id><published>2009-01-25T00:00:00.002+01:00</published><updated>2009-01-25T00:02:12.643+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wiersze'/><title type='text'>Stare</title><content type='html'>To jeden z najstarszych wierszy które napisałam. Pochodzi z roku 2001. Jak widać wiele mu brakuje. Miłego czytania&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;          Cisza&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Słowiki zamilkły na moją cześć&lt;br /&gt;Nawet gwar mojego miasta ucichł&lt;br /&gt;to wszystko na moją cześć&lt;br /&gt;Zagrała mi cisza&lt;br /&gt;To był piękny koncert&lt;br /&gt;Pobladłam trochę&lt;br /&gt;Trębacz wyjął trąbkę i odegrał nad pustym jeszcze dołem dźwięczną&lt;br /&gt;„Ciszę”&lt;br /&gt;Zamarły moje usta&lt;br /&gt;Już nigdy nic nie powiem&lt;br /&gt;Ludzie w pośpiesznej żałobie z ciszą i lamentem odegrali mi pożegnalną pieśń&lt;br /&gt;A słowiki znów zaczęły swój koncert grać&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5312821906073797948-5970251267216178941?l=mirklanda.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mirklanda.blogspot.com/feeds/5970251267216178941/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5312821906073797948&amp;postID=5970251267216178941&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5312821906073797948/posts/default/5970251267216178941'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5312821906073797948/posts/default/5970251267216178941'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mirklanda.blogspot.com/2009/01/stare.html' title='Stare'/><author><name>Miriam</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05758153850517180142</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_f3YvleegIEs/TNnaIJS8VXI/AAAAAAAAAEo/rntq85XU9TY/S220/IMG_4324.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5312821906073797948.post-8246879898556525223</id><published>2008-12-22T21:11:00.002+01:00</published><updated>2008-12-22T21:14:08.298+01:00</updated><title type='text'>Wsołych Świąt</title><content type='html'>Z racji tego iż będę przez czas jakiś odcięta od internetu składam wszystkim najserdeczniejsze życzenia.&lt;br /&gt;Oby wigilijny karp był pyszny, prezenty trafione a sylwester wybuchowy. W nadchodzącym roku niech Wam wszystkim nie zabraknie pogody ducha, radości i uśmiechu.&lt;br /&gt;No i mam nadzieję że spotkamy się tu ponownie już pewnie w 2009 roku.&lt;br /&gt;Jeszcze raz Wesołych Świąt i szczęśliwej Hanuki!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5312821906073797948-8246879898556525223?l=mirklanda.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mirklanda.blogspot.com/feeds/8246879898556525223/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5312821906073797948&amp;postID=8246879898556525223&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5312821906073797948/posts/default/8246879898556525223'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5312821906073797948/posts/default/8246879898556525223'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mirklanda.blogspot.com/2008/12/wsoych-wit.html' title='Wsołych Świąt'/><author><name>Miriam</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05758153850517180142</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_f3YvleegIEs/TNnaIJS8VXI/AAAAAAAAAEo/rntq85XU9TY/S220/IMG_4324.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5312821906073797948.post-2168252910709419094</id><published>2008-12-20T11:44:00.002+01:00</published><updated>2008-12-20T12:07:50.179+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Rozmyślania'/><title type='text'>Rachunek sumienia na koniec roku.</title><content type='html'>Każdego roku kiedy zbliżają się święta zaczynam zastanawiać się nad upływającym właśnie rokiem. Myślę że nie tylko mnie dopada wtedy taka refleksja. Chociaż jak widzę puste spojrzenie kobiety z masarni to mam wrażenie że ona jeszcze nigdy w życiu nad niczym nie rozmyślała. Inaczej jest z takim jednym pijaczkiem którego dość często widuję. Facetowi musiało w życiu nie pyknąć ale po za tym mówi pięknie, ma bystre spojrzenie. No ale może wreszcie dojdę do sedna.&lt;br /&gt;Tegoroczne myśli wyszły od najsmutniejszej części. To znaczy od mojego wieku. Zdałam sobie sprawę że 08.01.2008 skończę dwadzieścia trzy lata (jakby nie patrzeć kawał czasu). Dobiło mnie to odrobinę gdyż zupełnie straciłam rachubę i czas mi umknął. I nie to było najbardziej dobijające. &lt;br /&gt;Kiedyś jak już pisałam wcześniej miałam zielono we łbie i chciałam robić wiele szalonych rzeczy, zabawne że teraz albo nie mam na nie czasu, nie mam z kim ich robić albo mi się nie chce (to chyba starość).&lt;br /&gt;Poszukuję jakiegoś dobrego miejsca dla siebie starając się nikogo po drodze nie walnąć w papę albo z czystej złośliwości nie podstawić haka.&lt;br /&gt;Oczywiście każdy kto mnie zna stwierdzi że celowo robię ludziom okropne rzeczy gdyż sprawia mi to sadystyczną radość. Tej radości jednak nie jest zbyt wiele. Jakoś tak zatraciłam się w swoim własnym życiu i patrzę na kobietę w lustrze jak na zupełnie obcą istotę. Wyzbyłam się wielu marzeń, tylko po co...&lt;br /&gt;Zastanawiam się czy kiedyś będę potrafiła powiedzieć że naprawdę jestem szczęśliwa (nie jak świnia w deszcz). Może nawet zrozumiana przez najbliższych, może rozpieszczana przez mężczyznę, może uwodzona przez tłumy. I chyba nie to jest najważniejsze a uczucia i zrozumienie. Niestety i tego brakuje więc szukam jakichś wypełniaczy miejsc po nich.&lt;br /&gt;A miłość? Czy rzeczywiście jest? Bo do końca już nie wiem. Może to tylko chemia i złudzenie.&lt;br /&gt;No i rzecz jasna w czasie takich rozważań doszłam do wniosku że nie czuję się zbyt dobrze w swoim życiu. Jedyną rzeczą która mnie w tej chwili satysfakcjonuje to studia. Cała reszta jest bezpłciowa, taka nie moja.&lt;br /&gt;Doszłam również do marzeń, nawet takich małych jak romantyczny spacer, kolacja. Niestety wydaje mi się iż to też się skończyło i raczej do końca życia kapcie, koc i dom. &lt;br /&gt;Kiedyś pewna cyganka powróżyła mnie i moim koleżankom. Tak się stało że im wszystko się sprawdziło (chociaż nie wierzę w takie rzeczy). Mnie powiedziała że jeśli spełnię swoje marzenia to będę bardzo nieszczęśliwa ale jeśli ich nie spełnię też będę. Zatem moje życie jest skazane na niepowodzenie?! Na wieczną nudę i zmęczenie?!&lt;br /&gt;Powiedzmy tak: NIE TAK MIAŁO BYĆ! TO NIE TO!&lt;br /&gt;Każdego kolejnego roku dochodziłam do pełnej integracji z moim "ja". W tym roku ono wrzeszczy i chce mi się wyszarpnąć z rąk, walnąć butelką i wykrzyczeć "TO NIE TY, TO NIE JA! Co gorsza ja szarpię się z nim jakbym już nie potrafiła żyć inaczej. A ono jest jak takie małe, czarne, kosmate zwierzątko z kolcami a do tego jest bardziej złośliwe niż ja i wierzcie mi że nie chcielibyście słyszeć jak do mnie teraz mówi.&lt;br /&gt;Chciałam pogodzić się z moim "ja". Niestety ono stwierdziło że jestem ślepa i widać nie zależy mi już na byciu sobą więc daje mi jeszcze rok a potem odejdzie.&lt;br /&gt;No i tak na koniec roku zastanawiam się skoczyć w wir czegoś nowego czy trwać jak pomnik przyrody aż przegniję do wnętrza i rozsypię się zapomniana przez ludzi i siebie samą.&lt;br /&gt;Nie miły Rachunek Sumienia na ten koniec roku...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5312821906073797948-2168252910709419094?l=mirklanda.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mirklanda.blogspot.com/feeds/2168252910709419094/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5312821906073797948&amp;postID=2168252910709419094&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5312821906073797948/posts/default/2168252910709419094'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5312821906073797948/posts/default/2168252910709419094'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mirklanda.blogspot.com/2008/12/rachunek-sumienia-na-koniec-roku.html' title='Rachunek sumienia na koniec roku.'/><author><name>Miriam</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05758153850517180142</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_f3YvleegIEs/TNnaIJS8VXI/AAAAAAAAAEo/rntq85XU9TY/S220/IMG_4324.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5312821906073797948.post-976379189153854076</id><published>2008-12-19T12:14:00.004+01:00</published><updated>2008-12-19T12:37:11.338+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Rozmyślania'/><title type='text'>Zapach wspomnienia</title><content type='html'>Pewnie nie tylko ja właśnie przechodzą fatalne rozczarowanie więc postaram się wam wytłumaczyć skąd taki stan u mnie.&lt;br /&gt;Otóż dawno, dawno temu (to znaczy tak dawno że ja staram się zapomnieć) był pewien utwór muzyczny. Czas i sytuacja w których go wysłuchałam były tak magiczne, że piosenka ta wydała mi się być jakimś Cudem Świata. Utwór ten trafił w moje ręce i zasłuchiwałam się nim stale. Aż tu nagle w 2004 roku spalił mi się dysk a wraz z nim piosenka. Miało to rzecz jasna swoje plusy. Komp wiedział kiedy zabrać mi ten utwór, był to najlepszy czas by odwrócić się i odejść, nigdy więcej nie wracając do przeszłości (oczywiście durna ja wlazłam jeszcze na chwilę do tej rzeczki, ale nie to jest sensem tego posta). &lt;br /&gt;No więc utwór zniknął a ja za nic nie mogłam przypomnieć sobie tytułu. Wiedziałam że wykorzystano go również w serialu "Kochane kłopoty" i tak szukałam i szukałam i jeszcze raz szukałam. Wreszcie wpadłam na trop, ale jak to ja z moim słomianym zapałem szybko znudziłam się śledztwem. Mimo to w mojej głowie rozbrzmiewał ten wspaniały kawałek, nie dając o sobie zapomnieć. &lt;br /&gt;I famfa ramfa rok 2008 a bardziej już jego koniec w moje łapska trafia utwór Mazzy Star "Fade Into You".&lt;br /&gt;Napalona jak pięciolatka na lizaka zapuszczam piosenkę i...klapa.&lt;br /&gt;Piosenka fajna, ale tylko tyle. Nic mnie nie ruszyło tak jak wtedy. Nawet nie odżyły wspomnienia, czego najbardziej się bałam. Okazało się że jest pozbawiona magii i że szesnastoletnia Miriam zaburzyła zupełnie obraz chwili pod wpływem piosenki albo piosenkę pod wpływem chwili.&lt;br /&gt;I właśnie do tego zmierzałam sprowadzić ten post, czyli do mojego wniosku.&lt;br /&gt;Często pod wpływem chwili albo zauroczenia podejmuje się masę debilnych decyzji. Najzabawniejsze jest to że wtedy wierzymy że to ma sens. Kiedy wreszcie otrząśniemy się z tej "bajki" okazuje się że książę wcale nie ma białego rumaka a jeździ maluchem ani nie ma miecza tylko siekierkę w bagażniku (wiecie do czego zmierzam). Całe szczęście moje rozczarowanie dotyczy tylko banalnej piosenki choć nie ukrywam że chciałam przez ten cały czas usłyszeć ją raz jeszcze żeby sprawdzić czy nadal jest tak piękna.&lt;br /&gt;Zresztą tak mogłoby być z dowolną rzeczą, którą wspominam ciepło sprzed lat. Przecież wiadomo zawsze że idealizuje się swoje własne wspomnienia tak jak idealizuje się tych którzy umarli.&lt;br /&gt;A Wy? Miewacie czasami takie rozczarowania? Przez małą nie ważną rzecz wyobrażacie sobie zbyt wiele, a gdy przychodzi zderzenie z rzeczywistością jesteście rozczarowani? &lt;br /&gt;Post może nie najdłuższy ale postanowiłam napisać o tym zwietrzałym zupełnie zapachu wspomnień.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5312821906073797948-976379189153854076?l=mirklanda.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mirklanda.blogspot.com/feeds/976379189153854076/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5312821906073797948&amp;postID=976379189153854076&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5312821906073797948/posts/default/976379189153854076'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5312821906073797948/posts/default/976379189153854076'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mirklanda.blogspot.com/2008/12/zapach-wspomnienia.html' title='Zapach wspomnienia'/><author><name>Miriam</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05758153850517180142</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_f3YvleegIEs/TNnaIJS8VXI/AAAAAAAAAEo/rntq85XU9TY/S220/IMG_4324.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5312821906073797948.post-4692953896035256472</id><published>2008-12-05T14:34:00.005+01:00</published><updated>2008-12-18T11:44:09.749+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Rozmyślania'/><title type='text'>Pragnienie</title><content type='html'>Czy gdybyś mógł to odrzuciłbyś rozsądek dla czystej pasji? &lt;br /&gt;Czy gdyby Twój los zmienił swój bieg, czy rzuciłbyś się w otchłań własnego spełnienia?&lt;br /&gt;Pragniesz posmakować skórą świata a oddechem poznać smak piękna, które nie ma smaku.&lt;br /&gt;Rozdziel zatem swoją duszę na miliony maleńkich atomów i roześlij je we wszechświecie.&lt;br /&gt;Każdemu z nich daj autonomię i niech współistnieją razem z Tobą w wielkim dziele świata.&lt;br /&gt;Pamiętaj i o mnie rozszczepionej między dwa światy, tej co szept jej rozrywa Twoje skronie.&lt;br /&gt;Gdzieś pomiędzy tymi światami znajdziesz mój ciepły głos tak inny i tak wolny od zwątpień.&lt;br /&gt;Gdzieś tam za sprawą dyfuzji spotkamy się być może na zawsze i pozostaniemy uwięzieni we własnym pragnieniu.&lt;br /&gt;I już na zawsze będziemy wolni od wszelkiego ziemskiego zamętu, dwie cząstki współistniejące w sobie.&lt;br /&gt;Widzisz mój drogi to właśnie jedyna szansa na ugaszenie pragnienia, zatem wyzbędę się ludzkiego życia i oddam siebie.&lt;br /&gt;Czekam a samotność nie jest mi już straszna, jest zapowiedzią pełnego spełnienia mojej jaźni.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;***&lt;br /&gt;To jakaś taka moja krótka myśl zapisana na serwetce. Mam nadzieję że się podoba. Nie wiem o czym wtedy myślałam. Napisałam to całą sobą i pewnie dlatego nie wiem co oznacza.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5312821906073797948-4692953896035256472?l=mirklanda.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mirklanda.blogspot.com/feeds/4692953896035256472/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5312821906073797948&amp;postID=4692953896035256472&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5312821906073797948/posts/default/4692953896035256472'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5312821906073797948/posts/default/4692953896035256472'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mirklanda.blogspot.com/2008/12/pranienie.html' title='Pragnienie'/><author><name>Miriam</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05758153850517180142</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_f3YvleegIEs/TNnaIJS8VXI/AAAAAAAAAEo/rntq85XU9TY/S220/IMG_4324.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5312821906073797948.post-3517696322714841073</id><published>2008-11-28T13:29:00.005+01:00</published><updated>2008-11-28T13:48:04.842+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wiersze'/><title type='text'>Szare oczy</title><content type='html'>Zamknął oczy pełne popiołu&lt;br /&gt;Oczy co cierpienie widziały ludzkości&lt;br /&gt;Zamknął oczy łykając gorzkie przeznaczenie&lt;br /&gt;Starał się zapomnieć jak z dłoni spływała  krew&lt;br /&gt;Jak dzieci umierały mu w ramionach&lt;br /&gt;Jak zbrukane we krwi leżały wyjące z rozpaczy matki&lt;br /&gt;Lecz jego oczy pełne dziś popiołu&lt;br /&gt;Nie znał dotąd strachu, nie znał dotąd bólu&lt;br /&gt;Spoglądając w oczy niewinnych istnień zatracał się w bezsensie&lt;br /&gt;Chciał uciekać, ale nie mógł&lt;br /&gt;Był niemym świadkiem zniszczenia&lt;br /&gt;A gdy opadły pyły i mgły znów odetchnął –Świat.&lt;br /&gt;                     * * * * * *&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jakoś tak wzięło mnie na refleksję na temat świata.&lt;br /&gt;Może i to nic szczególnego ale sądziłam że może Wam się spodoba.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5312821906073797948-3517696322714841073?l=mirklanda.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mirklanda.blogspot.com/feeds/3517696322714841073/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5312821906073797948&amp;postID=3517696322714841073&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5312821906073797948/posts/default/3517696322714841073'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5312821906073797948/posts/default/3517696322714841073'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mirklanda.blogspot.com/2008/11/szare-oczy.html' title='Szare oczy'/><author><name>Miriam</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05758153850517180142</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_f3YvleegIEs/TNnaIJS8VXI/AAAAAAAAAEo/rntq85XU9TY/S220/IMG_4324.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5312821906073797948.post-5362711265931418851</id><published>2008-11-20T14:57:00.006+01:00</published><updated>2008-11-20T15:22:33.129+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Rozmyślania'/><title type='text'>Oderwana</title><content type='html'>Oto niezgrabność tego świata.Pochmurne niebo przecinane strugami deszczu. Masa niedoskonałej całości. Ludzie pochłonięci konsumpcją, wszechobecnym "zjadactwem".Pozbawieni celów wyższych, pozbawieni umysłu, rozumu i woli. Bezkształtny twór Świata. A na ich twarzach malujący się grymas złośliwości, znudzenia i niechęci. Z czarnymi parasolami idą nie patrząc a bardziej nie widząc niczego. &lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Pośród nich filigranowa postać w brązowym płaszczu, z czerwonym jak usta szalikiem. Oderwana od ich "problemów", unosi się nad kałużami. Idzie jakby tańcząc, ale to chyba nie do końca to. Jej pełna uczuć twarz zmienia swoje maski. To zmysłowy uśmiech, to ból, to śmiech, rozpacz, radość, zwątpienie i fascynacja. Tak nierealna że aż chce się jej dotknąć choć na moment. Roztańczona w świecie emocji, zafascynowana każdym oddechem, każdym powiewem wiatru i kroplą wody. Patrzy ponad ludźmi, widząc coś czego oni nie dostrzegają. Patrzy na nich oczyma pełnymi łez i wiary, że za moment i oni naprawdę przejrzą na oczy i dostrzegą świat tak jakim ona go widzi. Pełnym uczuć, westchnień, zwątpień i cierpienia. To wszystko sprawia że jest jeszcze piękniejszy. &lt;br /&gt; Staje pod pełnym, ciemnym niebem i patrzy. Chłonie całą sobą wspaniałość tej zwykłości. Odpala papierosa i otula go szkarłatem swoich ust. Dym zmysłowo niczym wąż wypływa z jej ust. Otwiera szeroko oczy widząc spadający liść i nawet zmartwiła się nad jego losem. Jej długie szczupłe palce dotykają policzka by otrzeć łzę. Spojrzała na ludzi, nikt nie dostrzegł tragedii liścia. Czy tylko ona zapłakała nad jego losem?&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Papieros wypadł z jej dłoni a usta rozchyliły się szykując się do krzyku. Już po chwili wydobył się z nich dźwięk tak przeszywający że nawet psy zaczęły wyć. Stała dalej patrząc,tylko jeden człowiek przechodzący stuknął się w czoło na jej widok. To właśnie jest życie. Emocja. Myśl nierzeczywista. Czy w takim świecie można nie być samotnym?&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Promień słońca przebiwszy się przez stalowe chmury milczenia, musnął jej twarz. A usta zamknęły się i ułożyły w uśmiech. Jest zatem nadzieja. Przejeżdżający samochód ochlapał ją wodą. Nic to jednak. Przecież to jest życie. Jak jednak żyć w świecie gdy jest się tak oderwanym. Czy może wmieszać się tę bezmózgą masę? Jak żyć w świecie w którym nikt nie zaduma się nad losem liścia?&lt;br /&gt;A czy ty potrafisz żyć?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5312821906073797948-5362711265931418851?l=mirklanda.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mirklanda.blogspot.com/feeds/5362711265931418851/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5312821906073797948&amp;postID=5362711265931418851&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5312821906073797948/posts/default/5362711265931418851'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5312821906073797948/posts/default/5362711265931418851'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mirklanda.blogspot.com/2008/11/oderwana.html' title='Oderwana'/><author><name>Miriam</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05758153850517180142</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_f3YvleegIEs/TNnaIJS8VXI/AAAAAAAAAEo/rntq85XU9TY/S220/IMG_4324.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5312821906073797948.post-2717442751213723267</id><published>2008-11-19T17:45:00.005+01:00</published><updated>2008-11-19T18:13:03.409+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Rozmyślania'/><title type='text'>Komunikacja interpersonalna</title><content type='html'>Wybaczcie wszyscy bardziej i mniej zainteresowani, że tak długo nic nie pisałam. Cierpiałam na brak czasu, weny i siły do czegokolwiek. To tak w kwestii usprawiedliwienia mojego szeroko rozumianego lenistwa.&lt;br /&gt;Dobrze zamiast rozpisywać się na temat dlaczego jestem leniwa może przejdę już do sedna dzisiejszego wpisu.&lt;br /&gt;W ramach zajęć z psychologii społecznej nie mogło zabraknąć zagadnienia komunikacji interpersonalnej. Zaczęłam jednak drążyć temat dużo, dużo głębiej. &lt;br /&gt;Skąd biorą się bariery komunikacyjne wśród ludzi jednej narodowości, posługujących się tym samym językiem.&lt;br /&gt;Swoje rozważania rozpoczęłam od zagadnienia atrakcyjności. Doszłam do wniosku że pomimo tego iż ludzie atrakcyjni skupiają na sobie większą uwagę to jednak często gdy mówią coś istotnego są ignorowani. Otóż widać bardzo wyraźnie że nadmierne skupienie się na aparycji rozmówcy może spowodować zaburzenia w kanale komunikacyjnym. Z drugiej zaś strony może to być przydatne np.gdy chcemy się z kimś umówić. Z innego punktu widzenia gdy skupiliśmy się wyłącznie na powierzchowności tego człowieka, już na pierwszym spotkaniu możemy dojść do wniosku, że z osobnikiem tym nie jesteśmy w stanie rozmawiać. Okazuje się że ten oto wspaniały szatyn o pięknych brązowych oczach, z kilkudniowym zarostem, o silnych ramionach mówi tylko i wyłącznie o swoim nowym aucie. Ta atrakcyjna szatynka o zmysłowych ruchach i niesamowicie zgrabnym tyłeczku nie mówi o niczym innym niż kosmetyczka i moda. A przecież już przy pierwszym spotkaniu byliśmy w stanie to stwierdzić. Sami wpadamy we własne sidła.&lt;br /&gt;Jednakże gdy spotykamy kogoś mniej atrakcyjnego fizycznie szukamy w nich pozytywów. Staramy się znaleźć jakiś wspólny punkt i często okazuje się iż to właśnie partia dla nas.&lt;br /&gt;Zaskakuje mnie wyobraźnia i psychika mężczyzny. Przez pół swojego życia szukają zmysłowych kochanek, kobiet o nieprzeciętnej urodzie. A gdy mowa o konkretach mówią "Wiesz jest świetna w łóżku, ma fantastyczny biust i tyłek ale jest zbyt ładna na żonę". Czy któryś z was panowie może mi wyjaśnić czego właściwie chcecie?&lt;br /&gt;Kobiety za to gdy już upolują zwierzynę (małżeństwo) nagle zaczynają przestawać dbać o siebie. Czy kiedy ich atrakcyjność spadnie a ich młodość przemija czy nie spada ich samoocena? Czy powoli nie stają się czymś czym nigdy nie chciały być?&lt;br /&gt;Ludzie mają zbyt wiele jakich zawoalowanych celów. Przez całe to owijanie w bawełnę okazuje się po 30 latach małżeństwa że facet czy kobieta obok którego/ której śpimy jest nam zupełnie obcy/obca i nic o nim/niej nie wiem. Można to wyjaśnić dwojako, ludzie boją się mówić wprost o tym co myślą gdyż nie chcą by ktoś wszedł w ich świat i nie daj Boże coś w nim zmienił.&lt;br /&gt;Może również dlatego że gdy mówimy bezpośrednio co myślimy boimy się iż zostaniemy odrzuceni, ośmieszeni bądź wysuniemy się na jakiś margines.&lt;br /&gt;Prosta komunikacja jednak bosko rozpręża atmosferę i sprawia że ludziom najzwyczajniej łatwiej się dogadać.&lt;br /&gt;Chyba się nie mylę? Prawda?&lt;br /&gt;Zatem Panowie i Panie mówcie wprost o co wam chodzi. Przecież nie wiele na tym świecie wróżek.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5312821906073797948-2717442751213723267?l=mirklanda.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mirklanda.blogspot.com/feeds/2717442751213723267/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5312821906073797948&amp;postID=2717442751213723267&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5312821906073797948/posts/default/2717442751213723267'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5312821906073797948/posts/default/2717442751213723267'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mirklanda.blogspot.com/2008/11/komunikacja-interpersonalna.html' title='Komunikacja interpersonalna'/><author><name>Miriam</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05758153850517180142</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_f3YvleegIEs/TNnaIJS8VXI/AAAAAAAAAEo/rntq85XU9TY/S220/IMG_4324.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5312821906073797948.post-4254545318019794611</id><published>2008-10-01T22:26:00.005+02:00</published><updated>2008-10-01T23:00:05.809+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Rozmyślania'/><title type='text'>Twoja ukochana...ale nigdy niezdobyta...</title><content type='html'>Lustro stojące na moim biurku już nie mówi mi "Tyś najpiękniejsza na świecie". Właściwie to ostatnio w ogóle niewiele do mnie mówi. Może ktoś zdjął z niego magiczną barierę? Może pozbawiono je "nadlustrzanej" mocy?&lt;br /&gt;Są jednak ludzie którzy niezmiennie w rytm tanga będą kochać to co już mniej doskonałe a nawet to co dawno minęło. Są tacy którzy nigdy nie zapomną iskry w oku zapachu perfum. Czy warto jednak oglądać się za siebie by ich odszukać? Może to tylko zaburzenie procesów myślowych a może i niewielkie spięcie neuronów w mózgu sprawia że wciąż kochają?&lt;br /&gt;Widać jednak powinniśmy wzbijać się ponad obłoki przeszłości i z podniesioną głową ruszać przed siebie. Może to jest jedyny sposób na pokonanie własnej niepewności i słabości. Jednakże trudno jest zapomnieć o ludziach którzy zmienili i wzbogacili nasze życie a jeszcze trudniej po raz kolejny choć delikatnie ich ranić.&lt;br /&gt;Mimo to ułożyliśmy sobie życie gdzieś daleko od nich, w innych gniazdach, pełnych innych barw, zapachów i dźwięków.&lt;br /&gt;Drugą rzeczą jest sprawa dużo prostsza. Czy oni naprawdę kochają nas czy tylko nasz obraz, tak doskonały i zaburzony. Szampan i "Tango Roxanne" to przecież tylko chwilowe emocje pełne niespełnienia i zwątpień. Jednak przesycone zapachem wiśniowej cygaretki i diamentów.&lt;br /&gt;Zauważyłam że ostatnio bardzo często szukam odpowiedzi na pytania na które właściwie nie mam możliwości odpowiedzi poznać. Łudzę się jednak że są tacy co potrafią wszystko wyjaśnić i być może oni pomogą mi rozjaśnić mroki mego umysłu.&lt;br /&gt;Właściwie zastanawia mnie jeszcze jedno ( to znaczy nie tylko) czym jest niespełnienie. Jest to uczucie zupełnie mi obce. Nawet jeśli narzekam na swoje życie to jest to raczej pewnego rodzaju kokieteria a nie obawa przed niespełnieniem. Zatem czym ono jest? Być może doświadczyłam go a nawet tego nie dostrzegłam.&lt;br /&gt;Od jutra czeka mnie znów zwykła szara proza życia pozbawiona tego co na pierwszym planie a raczej pełna tego co na drugim.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_f3YvleegIEs/SOPjUZCmLwI/AAAAAAAAACM/2mJVGQEHqCo/s1600-h/IMG_4101.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://1.bp.blogspot.com/_f3YvleegIEs/SOPjUZCmLwI/AAAAAAAAACM/2mJVGQEHqCo/s320/IMG_4101.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5252291529902796546" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Zatem może pomożecie mi znaleźć odpowiedzi?&lt;br /&gt;I do zobaczenia gdzieś tam na pierwszym planie&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5312821906073797948-4254545318019794611?l=mirklanda.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mirklanda.blogspot.com/feeds/4254545318019794611/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5312821906073797948&amp;postID=4254545318019794611&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5312821906073797948/posts/default/4254545318019794611'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5312821906073797948/posts/default/4254545318019794611'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mirklanda.blogspot.com/2008/10/twoja-ukochanaale-nigdy-niezdobyta.html' title='Twoja ukochana...ale nigdy niezdobyta...'/><author><name>Miriam</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05758153850517180142</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_f3YvleegIEs/TNnaIJS8VXI/AAAAAAAAAEo/rntq85XU9TY/S220/IMG_4324.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_f3YvleegIEs/SOPjUZCmLwI/AAAAAAAAACM/2mJVGQEHqCo/s72-c/IMG_4101.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5312821906073797948.post-5310463481464399543</id><published>2008-09-23T13:04:00.005+02:00</published><updated>2008-09-23T13:19:35.474+02:00</updated><title type='text'>Wiersz który napisałam bojąc się.</title><content type='html'>&lt;meta equiv="Content-Type" content="text/html; charset=utf-8"&gt;&lt;meta name="ProgId" content="Word.Document"&gt;&lt;meta name="Generator" content="Microsoft Word 11"&gt;&lt;meta name="Originator" content="Microsoft Word 11"&gt;&lt;link rel="File-List" href="file:///C:%5CDOCUME%7E1%5CADMINI%7E1%5CUSTAWI%7E1%5CTemp%5Cmsohtml1%5C01%5Cclip_filelist.xml"&gt;&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;w:worddocument&gt;   &lt;w:view&gt;Normal&lt;/w:View&gt;   &lt;w:zoom&gt;0&lt;/w:Zoom&gt;   &lt;w:hyphenationzone&gt;21&lt;/w:HyphenationZone&gt;   &lt;w:punctuationkerning/&gt;   &lt;w:validateagainstschemas/&gt;   &lt;w:saveifxmlinvalid&gt;false&lt;/w:SaveIfXMLInvalid&gt;   &lt;w:ignoremixedcontent&gt;false&lt;/w:IgnoreMixedContent&gt;   &lt;w:alwaysshowplaceholdertext&gt;false&lt;/w:AlwaysShowPlaceholderText&gt;   &lt;w:compatibility&gt;    &lt;w:breakwrappedtables/&gt;    &lt;w:snaptogridincell/&gt;    &lt;w:wraptextwithpunct/&gt;    &lt;w:useasianbreakrules/&gt;    &lt;w:dontgrowautofit/&gt;   &lt;/w:Compatibility&gt;   &lt;w:browserlevel&gt;MicrosoftInternetExplorer4&lt;/w:BrowserLevel&gt;  &lt;/w:WordDocument&gt; &lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;w:latentstyles deflockedstate="false" latentstylecount="156"&gt;  &lt;/w:LatentStyles&gt; &lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;style&gt; &lt;!--  /* Style Definitions */  p.MsoNormal, li.MsoNormal, div.MsoNormal 	{mso-style-parent:""; 	margin:0cm; 	margin-bottom:.0001pt; 	mso-pagination:widow-orphan; 	font-size:12.0pt; 	font-family:"Times New Roman"; 	mso-fareast-font-family:"Times New Roman";} @page Section1 	{size:595.3pt 841.9pt; 	margin:70.9pt 70.9pt 70.9pt 70.9pt; 	mso-header-margin:35.45pt; 	mso-footer-margin:35.45pt; 	mso-paper-source:0;} div.Section1 	{page:Section1;} --&gt; &lt;/style&gt;&lt;!--[if gte mso 10]&gt; &lt;style&gt;  /* Style Definitions */  table.MsoNormalTable 	{mso-style-name:Standardowy; 	mso-tstyle-rowband-size:0; 	mso-tstyle-colband-size:0; 	mso-style-noshow:yes; 	mso-style-parent:""; 	mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt; 	mso-para-margin:0cm; 	mso-para-margin-bottom:.0001pt; 	mso-pagination:widow-orphan; 	font-size:10.0pt; 	font-family:"Times New Roman"; 	mso-ansi-language:#0400; 	mso-fareast-language:#0400; 	mso-bidi-language:#0400;} &lt;/style&gt; &lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;o:shapedefaults ext="edit" spidmax="1026"&gt; &lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;o:shapelayout ext="edit"&gt;   &lt;o:idmap ext="edit" data="1"&gt;  &lt;/o:shapelayout&gt;&lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;Popatrz w moje oczy widzisz jak drgają w nich łzy?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;On idzie za mną czuje jego oddech, słyszę kroki&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Serce uderz mocniej krew płynie rozrywając mi skroń&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W kałuży odbicie jasnego ostrza....zbliża się&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ty który w dłoni skrywasz mój los nie krusz go obracając mnie w pył&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ostatni krzyk, spojrzenie w oczy jasnych gwiazd&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czuje chłód stali jak przechodzi przez krzyż&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ból przeszywa świątynie mojego ciała&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Padam na ziemie cień wyszarpnął nóż&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Broczę krwią jak prosię rznięte w bok&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Leże na bruku ni żywa ni martwa&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Włosy zlepione krzepnąca krwią rozwiewa mi wiatr&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Minął mój strach wydaje ostatni dech&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;On już odchodzi z mego truchła drwiąc&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;BOJE SIĘ&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5312821906073797948-5310463481464399543?l=mirklanda.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mirklanda.blogspot.com/feeds/5310463481464399543/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5312821906073797948&amp;postID=5310463481464399543&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5312821906073797948/posts/default/5310463481464399543'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5312821906073797948/posts/default/5310463481464399543'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mirklanda.blogspot.com/2008/09/wiersz-ktry-napisaam-bojc-si.html' title='Wiersz który napisałam bojąc się.'/><author><name>Miriam</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05758153850517180142</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_f3YvleegIEs/TNnaIJS8VXI/AAAAAAAAAEo/rntq85XU9TY/S220/IMG_4324.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5312821906073797948.post-6342245600719977209</id><published>2008-09-06T13:37:00.002+02:00</published><updated>2008-09-06T13:46:14.286+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Rozmyślania'/><title type='text'>Rozerwana</title><content type='html'>Czasami czuję się rozerwana, między światem rzeczywistym a tym w którym żyją Fenoris, Mirklanda i cała reszta. Często przeżywam ich smutek, fascynuję się ich radością a z drugiej strony zaczynam zaniedbywać swoje życie.&lt;br /&gt;Właściwie one nie istnieją. Tylko...Moje znajome powiedziały kiedyś "Jeśli ktoś nie istnieje w świecie realnym to znaczy że go nie ma? Przecież ma duszę, kocha, nienawidzi i czuje. Czy jeśli Fenoris umrze to ludzie natychmiast o niej zapomną? Czy Ty o niej zapomnisz? Zatem zrozum, ona istnieje w Tobie i obok Ciebie"&lt;br /&gt;I chyba to właśnie dało mi do myślenia, zastanawiałam się nad tym dość długo i doszłam do wniosku że miały rację. Przecież nie mogę odbierać życia i jestestwa komuś kto rzeczywiście istnieje.&lt;br /&gt;W tym wszystkim jest tylko jedno ale...Nie potrafię nawet jej naszkicować. Wiem jak wygląda, wiem jak smukłe ma ramiona, ciemne oczy i włosy, jak wgląda blizna nad lewym okiem po ugryzieniu wilka, wiem jak wygląda kiedy jedzie w swojej zbroi ze skórą białego wilka na ramionach i na koniec wiem jak piękna i waleczna jest. Tylko nawet nie mogę jej wam pokazać. Czy to znaczy że może jednak ona nie istnieje? A może tak naprawdę to Wy ją widzicie a ja jestem zupełnie ślepa?&lt;br /&gt;Cóż pytania pozostawię bez odpowiedzi. Wy wiecie lepiej&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5312821906073797948-6342245600719977209?l=mirklanda.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mirklanda.blogspot.com/feeds/6342245600719977209/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5312821906073797948&amp;postID=6342245600719977209&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5312821906073797948/posts/default/6342245600719977209'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5312821906073797948/posts/default/6342245600719977209'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mirklanda.blogspot.com/2008/09/rozerwana.html' title='Rozerwana'/><author><name>Miriam</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05758153850517180142</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_f3YvleegIEs/TNnaIJS8VXI/AAAAAAAAAEo/rntq85XU9TY/S220/IMG_4324.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5312821906073797948.post-271694911204975042</id><published>2008-08-26T12:04:00.002+02:00</published><updated>2008-08-26T12:13:56.224+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Rozmyślania'/><title type='text'>Długa droga do...</title><content type='html'>Przez większą część mojego życia starałam się sięgać wyżej i dalej niż inni ludzie, i najczęściej mi się to udawało. Dziś właściwie sama nie wiedząc czemu zmieniam w moim życiu wszystko.&lt;br /&gt;Moje wykształcenie staje się priorytetem a cała reszta oddala się i schodzi na plan dalszy. Może to znak że dopada mnie starość?&lt;br /&gt;Na moim biurku stoi lustro, właściwie to nie jest biurko tylko taka stara maszyna do szycia z półką i to na niej mam komputer, wracając do sedna, lustro jest w drewnianej oprawie i mieści się w nim dokładnie moja twarz. Często wieczorem gdy słucham muzyki patrzę w to zwierciadełko aby dowiedzieć się prawdy lub sama siebie zainspirować do dalszego pisania. (Miłe że nadal mogę być inspiracją sama dla siebie) Często jednak twarz którą widzę jest jakby nie do końca moja. Jest ładna, nie widać po niej nieprzespanej nocy i zmartwień. Tylko to spojrzenie, te ciemne oczy które wciągu chwili przybierają wyraz drapieżnika, ofiary, uwodzicielki i istoty nie z tej Ziemi.&lt;br /&gt;Wielu poetów pisało o oczach, myślę że to one odbijają prawdziwy obraz człowiek, obnażając jego prawdziwą naturę.&lt;br /&gt;Zatem wiedzcie że ja patrzę...co zobaczę?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5312821906073797948-271694911204975042?l=mirklanda.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mirklanda.blogspot.com/feeds/271694911204975042/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5312821906073797948&amp;postID=271694911204975042&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5312821906073797948/posts/default/271694911204975042'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5312821906073797948/posts/default/271694911204975042'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mirklanda.blogspot.com/2008/08/duga-droga-do.html' title='Długa droga do...'/><author><name>Miriam</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05758153850517180142</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_f3YvleegIEs/TNnaIJS8VXI/AAAAAAAAAEo/rntq85XU9TY/S220/IMG_4324.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5312821906073797948.post-4978708225959696280</id><published>2008-07-23T21:42:00.002+02:00</published><updated>2008-07-23T21:48:40.890+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wiersze'/><title type='text'>Kolejny staroć</title><content type='html'>Szukając dobrego wiersza na konkurs znalazłam kilka innych rzeczy których nie wyślę mimo to samo ich czytanie sprawiło mi radość. Znalazł się również pierwszy mój erotyk. Zatem Panie i Panowie oto i on.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;***&lt;br /&gt;Jestem nagim motylem na łące Twoich pragnień&lt;br /&gt;Jestem wiatrem dzikim, rozwichrzonym w Twojej pościeli&lt;br /&gt;Dotykiem warg niewinnych dla Ciebie jestem&lt;br /&gt;Zatańczę dla Ciebie pośród wilgotnych traw&lt;br /&gt;A liście lubczyku oplotą moje łydki&lt;br /&gt;Padnę na łące a promienie słońca będą zlizywały rosę z mego ciała&lt;br /&gt;A ty okryjesz mnie dreszczem ekstazy&lt;br /&gt;I będę dla ciebie wszystkim czym zapragniesz mnie widzieć&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5312821906073797948-4978708225959696280?l=mirklanda.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mirklanda.blogspot.com/feeds/4978708225959696280/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5312821906073797948&amp;postID=4978708225959696280&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5312821906073797948/posts/default/4978708225959696280'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5312821906073797948/posts/default/4978708225959696280'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mirklanda.blogspot.com/2008/07/kolejny-staro.html' title='Kolejny staroć'/><author><name>Miriam</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05758153850517180142</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_f3YvleegIEs/TNnaIJS8VXI/AAAAAAAAAEo/rntq85XU9TY/S220/IMG_4324.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5312821906073797948.post-8842344557457209642</id><published>2008-07-23T12:12:00.003+02:00</published><updated>2008-07-23T12:31:46.904+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Rozmyślania'/><title type='text'>Tej nocy moje sny będą niespokojne...</title><content type='html'>Czy któreś z Was zastanawiało się jak to jest zdać sobie sprawę z porażki? Są ludzie którzy zawsze odnoszą sukcesy. I wbrew pozorom nie są to ludzie bardziej wyjątkowi niż my sami. Jedni mieli szczęście a inni pieniądze, jeszcze inni ciężko pracowali.&lt;br /&gt;Pamiętam taki moment w życiu kiedy bardzo dużo pisałam. Pisałam wtedy wszystko co czułam a dużo tego było. Miałam wtedy wrażenie iż żyje we mnie sto duchów z których każdy chce dojść do głosu. Te ich krzyki rozrywały mi czaszkę i wtedy pisałam.&lt;br /&gt;Był to czas kiedy straciłam największe szanse w swoim życiu, moja osobista strona życia waliła się przez cały czas więc na to nawet nie zwracałam uwagi.&lt;br /&gt;Najważniejsze było to że pisałam, to że śpiewałam, to że grałam na deskach, to że oddychałam powietrzem pełnym sztuki, oddychałam z kimś...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak już napisałam w kilu wcześniejszych postach (a może nie pisałam, słabą mam pamięć) trudno znaleźć osobę z którą twórczo można pomilczeć, chciałabym spojrzeć komuś w oczy i wiedzieć że to właśnie jest ten moment i że gdy tylko się odwróci ja zacznę pisać.&lt;br /&gt;Tu w Toruniu nie mogę się rozwijać twórczo, coś mnie tu morduje, sprawia że nie potrafię. W Złotowie mam tyle magicznych miejsc, "rzeczka" chociażby, gdzie długimi godzinami siedziałam z papierosem w zębach i pisałam.&lt;br /&gt;Kiedyś to jak wyglądam w pięknych słowach opisał pewien człowiek. "Moja droga Miriam, dziś widziałem jak piszesz, włosy niezdarnie opadły Ci na twarz. Ty? Ty byłaś całym tym pisaniem a dym z papierosa sprawiał że byłaś jak we mgle, bardziej tam niż tu"&lt;br /&gt;Tak właśnie czułam się pisząc. Dzisiaj piszę właściwie do szuflady bo nawet nikt nie chce tego czytać, nikt nie chce ze mną pisać a tym bardziej obserwować jak to robię.&lt;br /&gt;Teraz zostaje mi czytanie na głos "Makbeta" czy jakiegoś innego dramatu. Szkoda że moja "twórczość" umarła. Być może kiedyś znów na moment się obudzi żebym mogła się nią nacieszyć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedyś chciałam podróżować, zwiedzać z papierosem świat. Chciałam zdobywać szczyty, chciałam zatańczyć w Indiach. Co raz częściej zdaję sobie sprawę z tego że nigdy tego nie zrobię.&lt;br /&gt;Chciałam być "kimś". Jednak chyba nigdy nie powiedziałam samej sobie "kim".&lt;br /&gt;Teraz biadolę na każdym kroku, każdego dnia, że nie mam swojego portretu, że nie mam poklasku, że nie ma już ludzi którzy kochaliby mnie za to co robię.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wydaje mi się że tej nocy moje sny będą niespokojne...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5312821906073797948-8842344557457209642?l=mirklanda.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mirklanda.blogspot.com/feeds/8842344557457209642/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5312821906073797948&amp;postID=8842344557457209642&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5312821906073797948/posts/default/8842344557457209642'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5312821906073797948/posts/default/8842344557457209642'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mirklanda.blogspot.com/2008/07/tej-nocy-moje-sny-bd-niespokojne.html' title='Tej nocy moje sny będą niespokojne...'/><author><name>Miriam</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05758153850517180142</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_f3YvleegIEs/TNnaIJS8VXI/AAAAAAAAAEo/rntq85XU9TY/S220/IMG_4324.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5312821906073797948.post-6444743488807977664</id><published>2008-07-16T12:32:00.006+02:00</published><updated>2008-07-16T12:51:14.047+02:00</updated><title type='text'>Miriam powróciła z wojny</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp1.blogger.com/_f3YvleegIEs/SH3Q89o7s-I/AAAAAAAAABk/qKe1sXSj8OA/s1600-h/DSCN4406.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://bp1.blogger.com/_f3YvleegIEs/SH3Q89o7s-I/AAAAAAAAABk/qKe1sXSj8OA/s320/DSCN4406.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5223560888576619490" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Mirklanda poległa w boju.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;W dzisiejszej notce nie znajdziecie: rozmyślań filozoficznych, większego sensu, poezji ani też choćby szczątek twórczości.&lt;br /&gt;W niedzielę wróciłam z Grunwaldu. Spędziłam tam tydzień, żyjąc, jedząc jak w średniowieczu. Czekałam na ten wyjazd kilka lat aż wreszcie się udało. Muszę przyznać że zostałam mile zaskoczona. Spodziewałam się przede wszystkim gromadnego pijaństwa i burd.  Tak jednak nie było. Impreza fantastyczna zarówno dla turystów jak i dla nas uczestników.&lt;br /&gt;Dołączam kilka radosnych fotek z tego wspaniałego widowiska.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp3.blogger.com/_f3YvleegIEs/SH3RDz05yTI/AAAAAAAAABs/NQYFeoauMj8/s1600-h/DSCN4539.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://bp3.blogger.com/_f3YvleegIEs/SH3RDz05yTI/AAAAAAAAABs/NQYFeoauMj8/s320/DSCN4539.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5223561006201555250" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Z Radkiem i Małą Kinią&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp0.blogger.com/_f3YvleegIEs/SH3RUo9LaaI/AAAAAAAAAB0/_llAo4Eves8/s1600-h/DSCN4579.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://bp0.blogger.com/_f3YvleegIEs/SH3RUo9LaaI/AAAAAAAAAB0/_llAo4Eves8/s320/DSCN4579.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5223561295341250978" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Tuż przed wyjściem na pole bitwy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;Każdemu kto nie był polecam. Wspaniała impreza i cudowne przeżycia, szczególnie jeśli wychodzi się na bitwę. W tym roku dzięki uprzejmości i pomocy przyjaciół mogłam stanąć na polu i strzelać do Krzyżaków:D.&lt;br /&gt;Mam nadzieję że za rok będzie jeszcze lepiej. Do tego czasu muszę zadowolić się mniejszymi imprezami.&lt;br /&gt;Szkoda tylko że imprezę przepłaciłam własnym zdrowiem, ale muszę przyznać że zastrzyki które otrzymywałam przestawały boleć kiedy tylko pomyślałam gdzie jestem i co właśnie przeżywam.&lt;br /&gt;Tydzień żyłam w średniowieczu i wiecie co? Warto było. Mimo wszelkich niewygód, mokrych namiotów, zimna i deszczu była to z pewnością najlepsza część tegorocznych, ciężko wypracowanych wakacji.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5312821906073797948-6444743488807977664?l=mirklanda.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mirklanda.blogspot.com/feeds/6444743488807977664/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5312821906073797948&amp;postID=6444743488807977664&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5312821906073797948/posts/default/6444743488807977664'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5312821906073797948/posts/default/6444743488807977664'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mirklanda.blogspot.com/2008/07/miriam-powrcia-z-wojny.html' title='Miriam powróciła z wojny'/><author><name>Miriam</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05758153850517180142</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_f3YvleegIEs/TNnaIJS8VXI/AAAAAAAAAEo/rntq85XU9TY/S220/IMG_4324.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://bp1.blogger.com/_f3YvleegIEs/SH3Q89o7s-I/AAAAAAAAABk/qKe1sXSj8OA/s72-c/DSCN4406.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5312821906073797948.post-8273109059013442559</id><published>2008-07-01T00:27:00.004+02:00</published><updated>2008-07-01T00:38:22.104+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Rozmyślania'/><title type='text'>Nostalgia, melancholia i żal. Oni na to umierali...</title><content type='html'>Nie wiem jak Wy ale ja uwielbiam oglądać filmy kostiumowe. Niedawno doszłam do tego czym to jest spowodowane. W naszych czasach ludzie umierają na raka, giną w wypadkach, popełniają samobójstwo bo coś tam. Ludzie kiedyś cierpieli na romantyczną miłość, pełną namiętności i pasji. Umierali z tęsknoty, żalu, melancholii albo pękały im serca.&lt;br /&gt;Współczesność zdaje się być odarta z tych wszystkich emocji. Ludzie kochają się dla pieniędzy, uprawiają wolną miłość, bo mogą, decydują się na sponsoring, bo łatwiej. Oni nie stają pod platanem by westchnąć nad korą która właśnie z niego złazi. Nie przeżywają uniesień godnych królów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czasami gdy mówię do kogoś znajomego "popatrz jak pięknie", słyszę w odpowiedzi "to tylko kawał bagna a nie lazurowe Wybrzeże, po co ta cała podnieta".&lt;br /&gt;Obawiam się czasami że jestem tworem minionych epok, że stanęłam gdzieś tam w renesansowym stroju pod platanem i nadal tam tkwię. Niestety rzadko spotykam ludzi na tyle wrażliwych by zrozumieli to o czym teraz piszę. Mój świat składa się z oddechów pełnych fascynacji, z kolorów tak głębokich że aż nierealnych, z zapachów które omamiają wszelkie zmysły, z dotyku po którym już nigdy nie chce się spać.&lt;br /&gt;Więc postoję sobie pod tym drzewem i poczekam...może ktoś nadejdzie&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5312821906073797948-8273109059013442559?l=mirklanda.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mirklanda.blogspot.com/feeds/8273109059013442559/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5312821906073797948&amp;postID=8273109059013442559&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5312821906073797948/posts/default/8273109059013442559'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5312821906073797948/posts/default/8273109059013442559'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mirklanda.blogspot.com/2008/07/nostalgia-melancholia-i-al-oni-na-to.html' title='Nostalgia, melancholia i żal. Oni na to umierali...'/><author><name>Miriam</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05758153850517180142</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_f3YvleegIEs/TNnaIJS8VXI/AAAAAAAAAEo/rntq85XU9TY/S220/IMG_4324.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5312821906073797948.post-540816089195746547</id><published>2008-06-29T15:36:00.003+02:00</published><updated>2008-06-29T16:10:05.302+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wiersze'/><title type='text'>Sentymentalna podróż</title><content type='html'>Nie wiem który to już raz z rzędu powracam do wspomnień, ale jakoś tak się składa, że to co piszę aktualni nijak ma się do publikowania. W większości za słabe, zbyt melancholijne zbyt...(tu wstawcie sami). Znalazłam jednak przypadkowo coś co napisałam pod koniec pierwszej klasy liceum. Miałam wtedy głowę pełną ideałów, pełną szaleństwa i niepokorne nastawienie do życia. Przeżywałam wtedy najcudowniejsze chwile swojego życia. Chwile które splątały się z życiem innych ludzi. Ludzi którzy do dziś mnie wspominają, nienawidzą, kochają. Był to taki moment w którym każdy dzień jest nowy i cudowny, ma się wtedy wrażenie że można zmienić i podbić cały świat. Tak jednak nie jest. Dzisiaj...kilka lat później, nie mam już złudzenia, że mogę. Wtedy mogłam jednak dzisiaj nie mam ani siły ani ochoty (stałam się zbyt wygodnicka).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Młode lata&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ponurej tajemnicy strzegące złote gryfy&lt;br /&gt;Poszarzałe kartki mojej miłości we łzach skąpane&lt;br /&gt;Kręty labirynt zagmatwany&lt;br /&gt;Stara rękawiczka nie do pary&lt;br /&gt;Za oknem biegający chłopiec mały&lt;br /&gt;Świecy blask bladolicy&lt;br /&gt;Z za rogu cień ladacznicy&lt;br /&gt;J stara sowa zawsze przezorna&lt;br /&gt;Kręta droga niepokorna&lt;br /&gt;To wszystko, co zostało z mej młodości wspomnieniem mglistym&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5312821906073797948-540816089195746547?l=mirklanda.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mirklanda.blogspot.com/feeds/540816089195746547/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5312821906073797948&amp;postID=540816089195746547&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5312821906073797948/posts/default/540816089195746547'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5312821906073797948/posts/default/540816089195746547'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mirklanda.blogspot.com/2008/06/sentymentalna-podr.html' title='Sentymentalna podróż'/><author><name>Miriam</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05758153850517180142</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_f3YvleegIEs/TNnaIJS8VXI/AAAAAAAAAEo/rntq85XU9TY/S220/IMG_4324.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5312821906073797948.post-7189991426645605946</id><published>2008-06-22T18:31:00.000+02:00</published><updated>2008-06-22T18:32:28.752+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wiersze'/><title type='text'>Monolog oszalałej kobiety</title><content type='html'>Oto więc jestem. Ta którą stworzyły marzenia. Ta którą stworzyła ciemność. Ta którą stworzyły i wyrzeźbiły słowa i czyny. Ta sama zawsze choć co chwilę inna. Uśmiechnięta nawet w deszczowy dzień chociaż nie mam parasola. Z oczyma szeroko otworzonymi aby móc chłonąć wspaniałości świata. Oto ja - uwięzione dwie sprzeczności w jednym niezgrabnym ciele – moim ciele.&lt;br /&gt;Zamykam oczy i wydaje mi się, że czuje, że widzę, że słyszę, ale i to jest tylko iluzją. Znów jestem sama pośród setek ludzi bez twarzy, ludzi bez imion, ludzi bez uczuć. Chcę krzyczeć, ale usta dawno stały się już nieme. Nawet gdy uda się im wydobyć dźwięk wśród zgiełku nikt go niedosłyszy.&lt;br /&gt; Zabierzcie mi wszystko. Rozszarpcie moje szaty, moje ciało. Odbierzcie mi mowę, odbierzcie mi słuch, odbierzcie mi wzrok ale nie pozwalajcie mi nie czuć.&lt;br /&gt;Jak motyl przeobrażę się by ukazać się światu jako niemy świadek istnienia. Pojawię się na chwilę na jedno lato a potem umrę lub co gorsza zostanę złapana i już zawsze moje ciało zdobić będzie czyjaś ścianę.&lt;br /&gt;W cieniu wielkich ludzi stanę po to aby kiedyś przedrzeć się przez ich las i wedrzeć się na złotą arenę. Tam na arenie jak marionetka co wieczór będę żyła i umierała, cierpiała i kochała. Będę wszystkim nie będąc nikim.&lt;br /&gt;Tu jestem!!!  Słyszysz?- Głuchy jednak jest świat...&lt;br /&gt;Tu jestem! Z moimi wadami i zaletami ze wszelką radością i ułomnością. Ale moje oczy pełne są popiołów. Pełne popiołu po spalonych listach i fotografiach. Serce pełne gorzkiego naparu a jednak dusza nadal wolna, nadal wznosi się ku gwiazdom. Czasem aż boję się że to wszystko tylko sen (choć może tak byłoby lepiej). W świątyni mojego ciała czczę swoich bogów w tej samej świątyni w której znalazła dom moja dusza. Mój świat choć tak ciasny, choć tak niepozorny wiele nosi prawd, o których nikt nic nie wie.&lt;br /&gt;Mnie nie należy starać się zrozumieć mnie trzeba zaakceptować, mieć dla mnie albo ciepło albo chłód.&lt;br /&gt;Znów zawiesiłam się miedzy snem a jawą. Cóż widać taki los tych co widzą i czują więcej. Księżyc za oknem już nie cieszy jak kiedyś. Lustrzane odbicie coraz bardziej niedoskonałe. Tylko myśl, myśl taka sama dziwna i nieokiełznana. Mieszanka przerażenia i radości. OTO JA. Ja jaką zna świat. Ja zrodzona dla ludzi.&lt;br /&gt;Budzę się wraz z kolejnym bezimiennym świtem.&lt;br /&gt;Za oknem szary widok na Lunę – zazdrosną kochankę, która widziała więcej niż ja. Luna wie, Luna to przeżyła. I chociaż nie ma oczu wierzę, że widzi.&lt;br /&gt;Pale za sobą mosty bo tak łatwiej. Patrzę na twarz z fotografii sprzed lat. Niby ta sama a jednak inna. Niby podobna a jednak zupełnie odmienna.&lt;br /&gt;Co widzisz w moich oczach? Co wszyscy w nich widzą? Dlaczego uciekają od mojego wzroku? Czy może wiedzą jak wiele widzę jak instynktownie czuję? Tak to jest odpowiedź lęk goni lęk. Ale dlaczego ja się nie boję? Dlaczego? Czy jestem tak odważna czy tak głupia żeby stać w pełnym słońcu gdy miażdży mnie jakaś siła? Tak... Czekam, czekam na kolejny cios, ale już się nie boję. Chociaż na ciele wiele blizn to ja wciąż żyję (jak na ironie).&lt;br /&gt;Zabawne. Wybiegłam na pole i w stronę wschodu słońca jak na skrzydłach leciałam. Szalona jak mój cały chory świat. Biegłam spotkać świt, ale nie znalazłam (ciekawe czemu?). No cóż wróciłam do domu trochę zawiedziona, ale nie poddałam się i każdego kolejnego dnia jestem bliżej blasku słońca.&lt;br /&gt;„Chwytaj dzień”!! Łapię dzień i wydzieram z niego tyle ile tylko mogę a mój świat staje się kolorowy, może nawet bardziej poukładany. Piękny. O tak Piękny to dobre słowo. Pełen radości i szczerości.&lt;br /&gt;Oto Ja i moje życie jak sinusoida. Wzlatuję by upaść, upadam by wstać. Czy to nie wspaniałe?&lt;br /&gt;Uśmiech przemknął przez moją twarz gdy rano otworzyłam oczy i uświadomiłam sobie, że nadal tu tkwię. Ja w moim niezgrabnym ciele. Radość i smutek. Ja. Dobro i zło.&lt;br /&gt;Nie boję się jutra, stawię mu czoła. Pobiję się nawet z wiatrem o ile stanie mi na drodze. Przepłynę oceany ludzkich zwątpień po to by stanąć na szczycie swego życia.&lt;br /&gt;OTO JA. Stworzona po to by zdobić lub szpecić ten świat. Stworzono mnie ze światła i ciemności, ze snu i jawy. Oto ja. Jestem tu i na zawsze tu pozostanę. Niezmienna, daleka choć bliska.&lt;br /&gt;Wydawać by się mogło, że mnie znasz. A tak naprawdę zna mnie tylko świt i zmierzch ze słońcem, księżycem i gwiazdami- niemi świadkowie moich wzlotów i upadków. Moja pierwsza publiczność doskonała sama w sobie.&lt;br /&gt;Z każdym słowem z każdym gestem coraz silniejsza. Budzi się namiętność chociaż słowa zaschły na ustach. Otul mnie więc swoim westchnieniem, swoimi myślami. Tak wiele świadków moich upokorzeń a tak mało moich zwycięstw. Ale ja stanę, stanę na złotej arenie i ja balerina zatańczę swój wielki taniec (byle nie pożegnalny).&lt;br /&gt;Zamknijcie mi usta bym nie mogła mówić. Zabierzcie mi wszystko a ja i tak jak feniks odrodzę się z popiołu. Jak dumny lew przemierzę sawannę w samotności.&lt;br /&gt; Moja miłość, moja nieśmiertelność, mój świat, moja wolność...&lt;br /&gt;OTO JA TA SAMA CHOCIAŻ INNA. JESTEM TU CZYLI TAM I NA ZAWSZE TAM POZOSTANĘ.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;(To coś jak autobiografia. Powstało z chęci wykrzyczenia się dnia 17.03.2004 roku. Do dnia dzisiejszego uważam za jedną z najlepszych rzeczy jakie napisałam.)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5312821906073797948-7189991426645605946?l=mirklanda.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mirklanda.blogspot.com/feeds/7189991426645605946/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5312821906073797948&amp;postID=7189991426645605946&amp;isPopup=true' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5312821906073797948/posts/default/7189991426645605946'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5312821906073797948/posts/default/7189991426645605946'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mirklanda.blogspot.com/2008/06/monolog-oszalaej-kobiety.html' title='Monolog oszalałej kobiety'/><author><name>Miriam</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05758153850517180142</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_f3YvleegIEs/TNnaIJS8VXI/AAAAAAAAAEo/rntq85XU9TY/S220/IMG_4324.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5312821906073797948.post-6289327560605503308</id><published>2008-06-21T12:03:00.002+02:00</published><updated>2008-06-21T12:13:45.336+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Rozmyślania'/><title type='text'>Pieśń o odwadze, miłości, łzach i Białym Wilku</title><content type='html'>Wielcy Bohaterowie nie wiedzą czym jest strach. Brną poprzez swoje ograniczenia, nigdy się nie cofają, zawsze kroczą do przodu. Jednak tu na ziemi strach odbiera mowę i zdolność trzeźwego myślenia.&lt;br /&gt;Duchy przeszłości zderzają się z rzeczywistością a bohaterowie zaczynają płakać. Tęsknota rozrywa im serce. Jednakże każdy ból, nawet ten największy można przeżyć  a później ruszyć w dalszą podróż. Tam gdzie nie zaznają już cierpień.&lt;br /&gt;Bohaterowie kochają często skrycie a miłość swą ubierają w suknie tajemnicy. Jakby bojąc się że ktoś odnajdzie ich słaby punkt. Miłość bowiem to słabość, niepotrzebna wielkim.&lt;br /&gt;Bohaterowie są odważni. Dzięki wierze unoszą głowy i mówią to co przez usta śmiertelnika nigdy nie przejdzie.&lt;br /&gt;O Fenoris Waleczna co oddałaś niemal wszystko, niech los i dla Ciebie będzie łaskawy. A łaska Białego Wilka niech spływa na Ciebie każdego dnia.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5312821906073797948-6289327560605503308?l=mirklanda.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mirklanda.blogspot.com/feeds/6289327560605503308/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5312821906073797948&amp;postID=6289327560605503308&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5312821906073797948/posts/default/6289327560605503308'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5312821906073797948/posts/default/6289327560605503308'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mirklanda.blogspot.com/2008/06/pie-o-odwadze-mioci-zach-i-biaym-wilku.html' title='Pieśń o odwadze, miłości, łzach i Białym Wilku'/><author><name>Miriam</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05758153850517180142</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_f3YvleegIEs/TNnaIJS8VXI/AAAAAAAAAEo/rntq85XU9TY/S220/IMG_4324.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5312821906073797948.post-6095454515109079962</id><published>2008-06-17T15:36:00.009+02:00</published><updated>2008-06-17T16:12:59.774+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Dawne Historie'/><title type='text'>Te które nie przetrwały</title><content type='html'>Pewnie każdy z Was napisał coś co tylko we fragmentach nadaje się do publikacji. Często bardziej w formie cytatu niż pełnej opowieści. Postanowiłam poszukać w moich starych rękopisach czegoś ciekawego i o dziwo udało się. Dotarłam do tekstu pod tytułem - Bycia nikim początek. Sam tytuł nie ma zbyt wiele wspólnego z tym o czym pisałam jednak postanowiłam podzielić się z Wami fragmentem tego tekstu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Bycia nikim początek.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Znów zachodziło słońce nad bagnami. Widzę zachód słońca z mojego okna co dzień i każdego dnia wygląda inaczej. Czasem jest piękny innym razem zupełnie bez wyrazu. Czas się ubierać. Pomyślałam i tak też zrobiłam. Otworzyłam szafę i wypadła na mnie sterta czarnych ubrań. Nie wiedziałam co włożyć. Stanęło na pociętej czarnej spódnicy, czerwonej bluzce z czarnym krucyfiksem, resztę mojego stroju dopełniały czarne dziurawe rajstopy, glany i skórzany płaszczyk w odcieniu ciemnej zieleni. Makijaż niezbyt ciemny oczy fioletowe wyraźnie podkreślone czarną kreską do tego jaśniejsza konturówka na ustach i czerwony błyszczyk. &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Ładna nawet bywasz. &lt;/span&gt;Uśmiechnęłam się sama do siebie. Słońce za bagnami już zaszło.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;***&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Kolejnymi uliczkami szłam dość szybko i głośno tupiąc zresztą miałam na sobie glany więc czemu się dziwić. To była już noc. Cienie budynków stały się jakieś bardziej przerażające. Za dnia domy są zwykłe a blokowiska żyją teraz wszystko zamarło. Wydawać by się mogło że jestem tu zupełnie sama. W pewnym momencie potknęłam się o krawężnik. Szlag by to trafił. Syknęłam pod nosem. &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Panienka uważa bo niebezpiecznie po nocy samej gdzieś chodzić.&lt;/span&gt; Głos starca dobiegł mi z za pleców. &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Pan się o mnie nie martwi ja sama wiem co dla mnie dobre a co złe.&lt;/span&gt; Nie wierzyłam sama w te słowa bo zupełnie nie wiem co dla mnie dobre szczególnie ostatnio.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;***&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Minęłam kolejne blokowisko banda blokersów mnie wyzywała i obrzuciła błotem. No cóż przyzwyczaiłam się nie łatwo być alienem. Wiedziałam doskonale że jak już minę budynek L.O. to wyjdę na prostą jeden zakręt i będę tam. Tam to znaczy w klubie, w miejscu gdzie nigdy nie może spotkać mnie nic złego. Takie dziwne miejsce albo miejscówka gdzie schodzą się tacy jak ja. To znaczy inni, niedopasowani do świata pseudo ludzie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;***&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Nacisnęłam klamkę od drzwi wejściowych. Weszłam na korytarz. Zawsze leżał tam taki stary dywan, czerwony zresztą, ściany pokryte drewnem. Było tam też lustro do którego dziś o dziwo nie zajrzałam bo coś innego przykuło moją uwagę. Gdy tylko otworzyłam drzwi okazało się że jest ciemno na korytarzu. Dziwne zupełnie nienormalne. Pomyślałam. Co dziwniejsze moje nozdrza rozdarł zapach. Zapach moich ulubionych męskich perfum. To dziwne zupełnie nikogo na takie nie stać. Stałam chwilę jak zaklęta. Tak bardzo zdziwiona. Weszłam do łazienki myśląc że gdy wyjdę zapach zniknie ale tak się nie stało. Postanowiłam wejść do klubu. Po omacku znalazłam klamkę od drzwi do klubu i weszłam. Na starym biurku paliło się kilka podgrzewaczy w cieniu zobaczyłam jakąś postać. Wiedziałam kto to. W przelocie zdejmując płaszcz i odkładając workowatą torebkę powiedziałam &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Cześć.&lt;/span&gt; W odpowiedzi usłyszałam &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Witam&lt;/span&gt;. To ja używam słowa witam chyba nikt po za mną. Niech jednak będzie. &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Jak się miewasz maleństwo?&lt;/span&gt; Pytanie z mroku chyba było do mnie. &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Kolejny dzień ku wieczności się skłonił.&lt;/span&gt; Odpowiedziałam. &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Samo życie mój drogi ogólnie bez zmian. Stara bieda całe szczęście nie nowa.&lt;/span&gt; Uderzył mnie znów ten zapach. Poczułam się lekka i jakby wabiona przez wampira ofiara opadłam lekko na krzesło. &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Nie ma reszty? &lt;/span&gt;J&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;akoś tak tu dziś pusto i ciemno wręcz nie klubowo. &lt;/span&gt;Podparłam się na łokciu i wyciągnęłam papierosy. Szybko odpaliłam jednego. &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Nie ma nikogo oprócz mnie nie mam pojęcia gdzie są.&lt;/span&gt; Paliłam papierosa patrząc gdzieś w mrok. Jakaś nieznana siła kazała mi wstać. Dziś wszystko było dziwne. Te cienie nawet znane mi miejsca mnie płoszyły. Nacisnęłam na klamkę i wylałam się na zewnątrz. Tknęło mnie by opłukać twarz wodą ale nie doszłam do łazienki bo w ciemności zamigotało lustro.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;***&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Dziwne. Podeszłam do niego na bezpieczną odległość jeśli o czymś takim można mówić. Nie powinnam widzieć w nim swojego odbicia było przecież ciemno. Ku memu zdziwieniu w lustrze pojawiła się moja postać. Wystraszyłam się bo moja osoba była inna. Wiedziałam że to przecież ja. Wyciągnęłam rękę w stronę lustra. Kobieta patrząca na mnie, będąca mną miała zakrwawioną rękę i wyciągnęła ją w moją stronę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Serce zaczęło tłuc mi jak oszalałe. Chciałam po niego krzyknąć ale zamilkłam jakbym zapomniała jak to jest mówić. Spojrzałam w odbicie. Moje oczy są smutne ale w tamtych nie było życia. Były moje ale martwe. Przeraziłam się jak jeszcze nigdy. Postać miała rozorane ramię i lała się z niego krew. Patrzyła na mnie z prośbą o pomoc. &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;I co ja mam do kurwy nędzy zrobić co?. Wejdź na drugą stronę i pomóż mi.Ale jak do cholery jak?&lt;/span&gt; Papieros wypadł mi z dłoni. Wyciągnęła do mnie rękę a ona wysunęła się z tafli lustra. Gdyby nie fakt że zapomniałam jak się mówi wrzasnęłabym na pewno. Złapała mnie. Potem czułam chłodne zetknięcie się z taflą a potem mrok.&lt;br /&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size:11;"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-family:georgia;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5312821906073797948-6095454515109079962?l=mirklanda.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mirklanda.blogspot.com/feeds/6095454515109079962/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5312821906073797948&amp;postID=6095454515109079962&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5312821906073797948/posts/default/6095454515109079962'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5312821906073797948/posts/default/6095454515109079962'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mirklanda.blogspot.com/2008/06/te-ktre-nie-przetrway.html' title='Te które nie przetrwały'/><author><name>Miriam</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05758153850517180142</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_f3YvleegIEs/TNnaIJS8VXI/AAAAAAAAAEo/rntq85XU9TY/S220/IMG_4324.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5312821906073797948.post-7016151893913815410</id><published>2008-06-16T15:12:00.007+02:00</published><updated>2008-06-16T15:34:31.457+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Rozmyślania'/><title type='text'>Zagubiona w czasoprzestrzeni i złudzeniu prawdy.</title><content type='html'>Czy Ty też boisz się zostawać sam? Nawet wtedy gdy wokoło pełno uśmiechniętych gąb?&lt;br /&gt;Rozdarcie między prawdą a fałszem. Tłuste i spieczone na skwar mordy patrzą na Ciebie jak na odszczepieńca, jak na człowieka gorszej kategorii. Miarą tego kim jesteś są Twoje cholerne dyplomy, pół biedy jak je masz.&lt;br /&gt;Z obłudą patrzą Ci w twarz mówiąc jak bardzo tęsknili i jak bardzo życzą Ci sukcesu.  Niech ich wszystkich szlag trafi. Niektórzy przyoblekają inne maski i zmuszają Cię do tego by wierzyć, że właśnie tym są.&lt;br /&gt;Pogubiłam się w tym wszystkim. Boję się że zatracę w tym "zziemniaczałym" świecie. Czy jeśli chcę być sobą muszę być odmieńcem oderwanym od ich rzeczywistości?&lt;br /&gt;Nawet uczucia zdają się w ich  świecie być kolejnym odcinkiem brazylijskiej telenoweli. Gdzie miejsce dla takich jak ja?&lt;br /&gt;Z drugiej strony boję się pozostać sama choć czasami jestem sama pośród tłumu. Samotność bowiem rodzi się w sercu. Widać ktoś musi dotknąć serca by na nowo ufnie zaczęło bić.&lt;br /&gt;Czasami aż mam ochotę rzucić swoim życiem o ścianę i wrzasnąć "WYCHODZĘ". A potem przychodzi lekki SEN i koi mój wewnętrzny ból i rozerwanie.&lt;br /&gt;Kolejnego dnia idziesz do tych samych ludzi i wciąż nie wiesz kim jesteś. I szukasz, czasami wręcz na siłę odpowiedzi. Kim jestem?&lt;br /&gt;Westchnij pod kwitnącym jaśminem. On ma wiele tajemnic i zna wiele odpowiedzi, musisz zadawać tylko dobre pytania. Tak jak ja...Kim nie jestem?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5312821906073797948-7016151893913815410?l=mirklanda.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mirklanda.blogspot.com/feeds/7016151893913815410/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5312821906073797948&amp;postID=7016151893913815410&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5312821906073797948/posts/default/7016151893913815410'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5312821906073797948/posts/default/7016151893913815410'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mirklanda.blogspot.com/2008/06/zagubiona-w-czasoprzestrzeni-i-zudzeniu.html' title='Zagubiona w czasoprzestrzeni i złudzeniu prawdy.'/><author><name>Miriam</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05758153850517180142</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_f3YvleegIEs/TNnaIJS8VXI/AAAAAAAAAEo/rntq85XU9TY/S220/IMG_4324.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5312821906073797948.post-8059174167525282860</id><published>2008-06-15T22:14:00.003+02:00</published><updated>2008-06-15T22:26:24.163+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Rozmyślania'/><title type='text'>Czy wciąż jestem piękna?</title><content type='html'>Piękno czyli najbardziej ulotna część ludzkiego jestestwa. Czy można właściwie określić czym jest?&lt;br /&gt;Może to związek zupełnie przypadkowych fragmentów dwóch kodów genetycznych połączonych ze sobą. A jeśli rozbić piękno na atomy to czy odnalazłabym odpowiedzi? Czy piękno da się ocenić będąc ślepym? Bo to za pomocą wzroku dostrzegamy piękno.&lt;br /&gt;Czy to że się zmieniamy odbiera nam dawny blask? Czy może każdy kolejny dzień dodaje nam uroku?&lt;br /&gt;Swoje rozważanie postanowiłam zbudować na mojej wczorajszej refleksji. Zaczęłam zastanawiać się ile utraciłam przez ostatnich kilka lat. Utraciłam również sporo z mojej urody, która kiedyś pozwalała mi na dużo więcej niż teraz. Nigdy nie uznawałam się za cud świata jednakże nie sądzą by kiedykolwiek czegoś mi brakowało.&lt;br /&gt;Moje ciało się starzeje, brak mu dawnego powabu. Mój błysk w oku gaśnie i traci dawny wyraz. Jak czuć się kobietą gdy przemija piękno?&lt;br /&gt;Życie kobiety to nieustanne ściganie się z czasem aby zawsze wyglądać lepiej, lepiej od innych kobiet. Powód jest tylko jeden - chęć zdominowania i zdobycia męskich względów i wykorzystania ich do granic ich możliwości. Co gdy tracą energię? Ha. To chyba jasne, wszystko zaczyna się na nowo.&lt;br /&gt;Pozostaje mi wierzyć, że to ja jestem zdobyta a moja uroda zatrzymała się w miejscu. Hmmm&lt;br /&gt;Czy wciąż jestem piękna?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5312821906073797948-8059174167525282860?l=mirklanda.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mirklanda.blogspot.com/feeds/8059174167525282860/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5312821906073797948&amp;postID=8059174167525282860&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5312821906073797948/posts/default/8059174167525282860'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5312821906073797948/posts/default/8059174167525282860'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mirklanda.blogspot.com/2008/06/czy-wci-jestem-pikna.html' title='Czy wciąż jestem piękna?'/><author><name>Miriam</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05758153850517180142</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_f3YvleegIEs/TNnaIJS8VXI/AAAAAAAAAEo/rntq85XU9TY/S220/IMG_4324.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5312821906073797948.post-5651294144605699862</id><published>2008-05-13T11:17:00.003+02:00</published><updated>2008-05-13T17:40:28.578+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Rozmyślania'/><title type='text'>Rozerwij mnie na strzępy</title><content type='html'>Kochany świecie.&lt;br /&gt;Unieś moje ciało znad Ziemi i rozerwij je na strzępy.&lt;br /&gt;Niech je targa dziki wiatr.&lt;br /&gt;Niech je smaga żar słońca.&lt;br /&gt;Niech krew spływa po dłoniach.&lt;br /&gt;Niech oplata mnie czerwień jak bluszcz.&lt;br /&gt;A później pod postacią atomów zrzuć mnie na ziemię.&lt;br /&gt;Niech się cieszą że pada deszcz.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No dobra nie wiem co mnie tak naszło. Może to przez te dziwne sny a może stres. Sama nie wiem. A wizja spływającej z mego ciała krwi wydała mi się niezwykle zmysłowa.&lt;br /&gt;Już wiem. Wszystko przez estetykę i tę cholerną alegorię.  Sama nie wiem do czego się odnieść. Sądzę że skończy się na tym zdjęciu http://x-smokeandmirrors-x.deviantart.com/art/The-choice-is-yours-24406515&lt;br /&gt;Jest to zapewne jakaś alegoria.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5312821906073797948-5651294144605699862?l=mirklanda.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mirklanda.blogspot.com/feeds/5651294144605699862/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5312821906073797948&amp;postID=5651294144605699862&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5312821906073797948/posts/default/5651294144605699862'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5312821906073797948/posts/default/5651294144605699862'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mirklanda.blogspot.com/2008/05/rozerwij-mnie-na-strzpy.html' title='Rozerwij mnie na strzępy'/><author><name>Miriam</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05758153850517180142</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_f3YvleegIEs/TNnaIJS8VXI/AAAAAAAAAEo/rntq85XU9TY/S220/IMG_4324.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5312821906073797948.post-6184732472674904377</id><published>2008-05-12T22:45:00.002+02:00</published><updated>2008-05-12T22:54:37.555+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Rozmyślania'/><title type='text'>Miejska Nimfa</title><content type='html'>Mijam setki ludzi. Ludzie Ci są dla mnie jak obłoki. Niby ich widzę a jednak nie potrafię ich dotknąć.  Czasami nawet rozwieszając pranie na  balkonie mam wrażenie, że trzecie piętro to za mało by ich dotknąć.&lt;br /&gt;Chcę nauczyć się życia, chcę nauczyć się śmierci.&lt;br /&gt;Nie potrafię dotknąć śmierci aby nie paliła żywym ogniem.  Nie potrafię dotknąć bólu by nie  cierpieć. Czy bez tego możliwe jest życie i śmierć?&lt;br /&gt;Chcę potrafić to wszystko. Chciałabym móc dotknąć czyjegoś serca by  ująć mu cierpienia. Nie potrafię...&lt;br /&gt;Dziś łamiąc własne zasady mam na sobie zwiewną różową bluzkę. Podobno wyglądam w niej jak nimfa. Nimfa...znów coś czego dotknąć nie można. To tak jakby chcieć dotknąć feniksa. Niby wiesz czym jest, ale również wiesz że nie istnieje. &lt;br /&gt;Hmmm znów mnie dopadło...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5312821906073797948-6184732472674904377?l=mirklanda.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mirklanda.blogspot.com/feeds/6184732472674904377/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5312821906073797948&amp;postID=6184732472674904377&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5312821906073797948/posts/default/6184732472674904377'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5312821906073797948/posts/default/6184732472674904377'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mirklanda.blogspot.com/2008/05/miejska-nimfa.html' title='Miejska Nimfa'/><author><name>Miriam</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05758153850517180142</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_f3YvleegIEs/TNnaIJS8VXI/AAAAAAAAAEo/rntq85XU9TY/S220/IMG_4324.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5312821906073797948.post-5398914490095150128</id><published>2008-05-12T22:31:00.001+02:00</published><updated>2008-05-12T22:32:10.306+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wiersze'/><title type='text'>Pogrążony w złotym pyle (Upadły artysta</title><content type='html'>Zasypany stosem starych fotografii siedzi na fotelu bujanym wielki niespełniony talent&lt;br /&gt;Twarze ze zdjęć grymaszą w uśmiechu koślawym&lt;br /&gt;Obok niego butelka po czystej, kilka niedopałków w brudnej popielniczce&lt;br /&gt;Samotność która zżera go od środka&lt;br /&gt;Miał wielkie aspiracje, wielkie marzenia&lt;br /&gt;Niepowodzenia utopione w półlitrówce&lt;br /&gt;Kobiety odeszły trzaskając drzwiami&lt;br /&gt;Przyjaciele porzucili go jak psa&lt;br /&gt;I został sam Niegdyś Wielki Talent&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;14.06.2004. godzina 23:51&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5312821906073797948-5398914490095150128?l=mirklanda.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mirklanda.blogspot.com/feeds/5398914490095150128/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5312821906073797948&amp;postID=5398914490095150128&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5312821906073797948/posts/default/5398914490095150128'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5312821906073797948/posts/default/5398914490095150128'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mirklanda.blogspot.com/2008/05/pogrony-w-zotym-pyle-upady-artysta.html' title='Pogrążony w złotym pyle (Upadły artysta'/><author><name>Miriam</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05758153850517180142</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_f3YvleegIEs/TNnaIJS8VXI/AAAAAAAAAEo/rntq85XU9TY/S220/IMG_4324.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5312821906073797948.post-499225297754524897</id><published>2008-04-29T20:52:00.001+02:00</published><updated>2008-04-29T20:55:44.323+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Dawne Historie'/><title type='text'>Historia pewnej niedopowiedzianej miłości</title><content type='html'>&lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;Idź już spać jest chyba czwarta nad ranem. Będziesz mi potem marudził, że jesteś niewyspany.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przewróciła się na drugi bok i nakryła się mocniej kołdrą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Kochanie jeszcze tylko chwilę mam teraz chwilę dla siebie i mogę wreszcie to napisać.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podrapał się po głowie i wrócił do stukania w klawiaturę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;A właściwie co ty tam piszesz?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Nic wielkiego. Takie tam.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;Jak zwykle wyczerpująca męska odpowiedź.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Westchnęła głośno.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Już kończę bo widzę, że nie dasz mi spokoju. Nic nie mogę napisać. Kiedyś było inaczej.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podniosła się nagle razem z kołdrą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic;"&gt;Kiedyś? Kiedyś jak nie miałeś balastu w postaci mnie?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Nie o tym mówię. Kiedyś miałem więcej czasu. Teraz praca nie pozwala mi na to.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Opadła spokojnie na łóżko.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;Kiedyś też miałam ochotę pisać wiesz. Tylko mi nie wyszło. Nie mogłam zebrać swoich myśli. Wiesz przecież jak bardzo niepoukładana jestem. Chciałam pisać o tym co czuję, ale miałam wrażenie, że nikt mnie nie zrozumie.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Odwrócił się do niej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Ależ kochanie ja zrozumiałem i wiedziałem, że ten jeden raz napisałaś właśnie o mnie. Pewnie dlatego jesteśmy razem.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zaśmiała się.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;Życie bywa straszliwie przewrotne.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wstał od klawiatury i usiadł przy niej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic;"&gt;Coś się stało? Pisz już ci nie przeszkadzam.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Nie nic się nie stało tylko chciałem popatrzyć na ciebie i przez chwilę trzymać twoją dłoń.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Uniosła zmarszczone brwi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic;"&gt;Przecież mnie widzisz. Co rano możesz mnie trzymać za rękę.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Na to właśnie też mam za mało czasu.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Patrzyli na siebie przez moment tak jak dawniej. Wiedzieli jednak, że tamte chwile dawno minęły, że zwykłe szare życie dogoniło także ich.&lt;br /&gt;Smutna prawda, że nawet oni realnie patrzą na przyszłość. Niedawno błądzili w chmurach szukając siebie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;Czy myślisz, że już zawsze będziesz chciał na mnie patrzeć?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;To nigdy się nie zmieni. Zawsze będę cię widział taką jak wtedy gdy pierwszy raz cię zobaczyłem.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic;"&gt;Mało miły widok. Dziewczyna siedząca na śmietniku i paląca papierosa.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Uśmiechnął się tylko wiedział, że wciąż jest zbyt młoda by to rozumieć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Śpij już skarbie. Jutro wcześnie wstajesz.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pogłaskał ją po głowie. Kiedy zasnęła siedział nad nią i spoglądał. Była dla niego tak samo piękna jak kiedyś. Kiedy spała wydawała się nie mieć tylu trosk. Może to dlatego, że miała zamknięte oczy a to one są zwierciadłem duszy.&lt;br /&gt;Nie wiedział kiedy zasnął. Komputer sam się wyłączył. Kiedy wstał ona nadal spokojnie spała.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5312821906073797948-499225297754524897?l=mirklanda.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mirklanda.blogspot.com/feeds/499225297754524897/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5312821906073797948&amp;postID=499225297754524897&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5312821906073797948/posts/default/499225297754524897'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5312821906073797948/posts/default/499225297754524897'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mirklanda.blogspot.com/2008/04/historia-pewnej-niedopowiedzianej-mioci.html' title='Historia pewnej niedopowiedzianej miłości'/><author><name>Miriam</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05758153850517180142</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_f3YvleegIEs/TNnaIJS8VXI/AAAAAAAAAEo/rntq85XU9TY/S220/IMG_4324.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5312821906073797948.post-4563835845699479513</id><published>2008-04-27T01:50:00.001+02:00</published><updated>2008-04-27T01:53:09.839+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wiersze'/><title type='text'>Malarka</title><content type='html'>&lt;span style="font-family: georgia;"&gt;Paletą szarości maluję łuk Twoich brwi&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: georgia;"&gt;Pośród zwykłości rzeczy zwyczajnych, choć tak wielkich&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: georgia;"&gt;Posępna nicości utrwalona w zwykłym dniu&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5312821906073797948-4563835845699479513?l=mirklanda.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mirklanda.blogspot.com/feeds/4563835845699479513/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5312821906073797948&amp;postID=4563835845699479513&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5312821906073797948/posts/default/4563835845699479513'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5312821906073797948/posts/default/4563835845699479513'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mirklanda.blogspot.com/2008/04/malarka.html' title='Malarka'/><author><name>Miriam</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05758153850517180142</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_f3YvleegIEs/TNnaIJS8VXI/AAAAAAAAAEo/rntq85XU9TY/S220/IMG_4324.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5312821906073797948.post-3926096529110987829</id><published>2008-04-27T01:23:00.003+02:00</published><updated>2008-04-27T01:48:26.325+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Rozmyślania'/><title type='text'>Szukając doznań...</title><content type='html'>Wczorajszego dnia miałam wrażenie, że jestem otoczona magiczną pierzyną. Po raz kolejny zanurzając   się we własnym nonsensie, spostrzegłam nić magii. Zasłuchana w tekst piosenki "Komunia", który głosi: "Weź to co się tu daje w imię słońca i jego gońca. W skowronkach gwiżdżącego AMEN!" , ocknęłam się jak gdyby ze swego rodzaju letargu, albo jak ślepiec który właśnie odzyskał wzrok, zaczęłam wpatrywać się w kwitnące drzewo. Było w nim coś nie z tego świata. Może to tylko sprawa pogody i tego, że wreszcie i nad Toruniem pojawiła się wiosna, a może jednak to była magia?&lt;br /&gt;Każdy oddech był doznaniem...czegoś mistycznego. Ludzie których mijałam mieli w sobie coś anielskiego, coś co sprawiało, że byłam na tej ulicy najbardziej ludzka. Musiałam dziwnie wyglądać kiedy tak stałam i wpatrywałam się w to drzewo. Wtedy to zaczepił mnie mężczyzna, miał nie więcej niż 28 lat. Wyrwał mnie z moich myśli. Poprosił o coś do jedzenia albo pieniądze, tłumaczył że jest malarzem i właśnie stracił pracę. Wyglądał na kogoś kto rzeczywiście robi coś więcej. Było to zapisane w jego oczach i głosie. Powiedział że ma małe dziecko i chce kupić dla niego mleko. W tym "artyście" nie było żebraka, był to zdesperowany człowiek i nawet on miał anielskie oblicze.&lt;br /&gt;I może to przeznaczenie, a może zbieg okoliczności. Pewnie obszarpańcowi pieniędzy bym nie dała, ale "artyście"...no cóż. Chyba jednak swój swego zawsze odnajdzie. Żałuję tylko że nie zapamiętałam jak się nazywał, może kiedyś gdzieś zobaczę jego pracę. Gdybym pamiętała wiedziałabym, że miałam w tym swój udział. Nawet jeśli mnie okłamał to i tak zainspirował do tego żebym sama coś zrobiła. Pewnie właśnie dlatego piszę.&lt;br /&gt;Ruszyłam więc spod magicznego drzewa. Niestety już stąpając po ziemi, wspięłam się na trzecie piętro smutnego wieżowca, w którym mieszkam. Dziś postanowiłam odwiedzić magiczne drzewo i wiecie co, wcale nie było magiczne.&lt;br /&gt;Za to w mojej sypialni jest teraz magia, piszę popijając z filiżanki, zieloną herbatę i rozmyślam. Co z tego wyniknie nie wiem.&lt;br /&gt;Może uda mi się coś napisać, a może za chwilę położę się spać...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5312821906073797948-3926096529110987829?l=mirklanda.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mirklanda.blogspot.com/feeds/3926096529110987829/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5312821906073797948&amp;postID=3926096529110987829&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5312821906073797948/posts/default/3926096529110987829'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5312821906073797948/posts/default/3926096529110987829'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mirklanda.blogspot.com/2008/04/szukajc-dozna.html' title='Szukając doznań...'/><author><name>Miriam</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05758153850517180142</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_f3YvleegIEs/TNnaIJS8VXI/AAAAAAAAAEo/rntq85XU9TY/S220/IMG_4324.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5312821906073797948.post-7022155383145072135</id><published>2008-04-21T20:47:00.005+02:00</published><updated>2008-04-27T01:49:27.917+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Rozmyślania'/><title type='text'>Piękny dzień z katarem i Fenoris w Middenheim</title><content type='html'>&lt;span style="font-family:georgia;"&gt;Zauważyłam dziś, że jestem chyba uzależniona od mp3. Codziennie idąc na zajęcia zakładam na uszy słuchawki i zasłuchuję się muzyką celtycką. Co gorsza uciekam wtedy w świat Fenoris bądź Mirklandy. Nie poznaję wtedy ludzi, jestem zupełnie poza światem. Taka ze mnie niedostosowana artystyczno - pokrętna duszyczka. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:georgia;"&gt;Paląc papierosa pod moim wydziałem złapałam się na tym że zupełnie zapomniałam o moim otoczeniu. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:georgia;"&gt;Oczyma mojej wyobraźni widziałam zielone pola pod Middenheim, wspaniałą świątynię i Fenoris, dumną jak jeszcze nigdy. Jakąś tak niezwykle szczęśliwą. No i pewnie tkwiłabym w tym świecie gdyby nie potrzeba wysmarkania nosa (jakież to przyziemne). Wyciąganie chusteczki z czerwonej torebki sprawiło, że wybiłam się z rytmu.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:georgia;"&gt;Po chwili z nutką nostalgii wspomniałam Mirklandę, która to nie odwiedziła mnie już od dobrego roku.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:georgia;"&gt;Szkoda, czasami za nią tęsknię.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:georgia;"&gt;A czy Wam zdarza się czasami uciec do jakiegoś innego świata? Może lepszego? Może takiego który już przeminął albo nigdy nie istniał?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:georgia;"&gt;Hmm...uwielbiam zatracać się we własnym nonsensie...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:georgia;"&gt;Opowieść o ślepcach.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:georgia;"&gt;Trzask! Zamknęły się z hukiem drzwi.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:georgia;"&gt;Okna zadrżały w ramach a z nich obsypała się farba.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:georgia;"&gt;Aaaaa! Poniosło się po pomieszczeniach i odbiło echem.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:georgia;"&gt;Ktoś krzyknął, to jakiś kobiecy głos, ale kto to znasz ją?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:georgia;"&gt;Plask! Chyba coś się stłukło i leży teraz na ziemi.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:georgia;"&gt;Aaaaa! Poniosło się głośniej i ogłuszyło ślepców.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:georgia;"&gt;Może jej pomożemy, może ona jest uwięziona?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:georgia;"&gt;Ślepiec wstał i powiedział głośno.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:georgia;"&gt;Ale wiesz z tej niewoli nie można jej oswobodzić.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:georgia;"&gt;Więc co jej jest oszalała, czy ktoś ją krzywdzi?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:georgia;"&gt;Wiesz ona czuje się zniewolona&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:georgia;"&gt;I ślepiec zadający pytania pobiegł w mrok.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:georgia;"&gt;Szarpnął klamkę, otworzył na oścież drzwi.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:georgia;"&gt;Szyby wyleciały z ram a ona siedziała skulona w kącie.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:georgia;"&gt;Kim jesteś? Dlaczego tak krzyczałaś?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:georgia;"&gt;Jestem nadzieja. Odpowiedziała cicho.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:georgia;"&gt;Krzyczałam bo nikt mi już nie wierzy.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:georgia;"&gt;sobota, 7 maja 2005&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p class="MsoNormal"  style="margin-left: -2cm; text-indent: 14.15pt;font-family:georgia;"&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;i style=""&gt;&lt;span style="font-size:11;"&gt;Opowi&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5312821906073797948-7022155383145072135?l=mirklanda.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mirklanda.blogspot.com/feeds/7022155383145072135/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5312821906073797948&amp;postID=7022155383145072135&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5312821906073797948/posts/default/7022155383145072135'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5312821906073797948/posts/default/7022155383145072135'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mirklanda.blogspot.com/2008/04/pikny-dzie-z-katarem-i-fenoris-w.html' title='Piękny dzień z katarem i Fenoris w Middenheim'/><author><name>Miriam</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05758153850517180142</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_f3YvleegIEs/TNnaIJS8VXI/AAAAAAAAAEo/rntq85XU9TY/S220/IMG_4324.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5312821906073797948.post-2569619878382272455</id><published>2008-04-20T00:59:00.007+02:00</published><updated>2008-04-27T01:50:14.753+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Rozmyślania'/><title type='text'>Piękno płonącej duszy</title><content type='html'>&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;span style="font-family:georgia;"&gt;Czasami mam wrażenie, że tutaj na ziemi, wypalają się ludzkie marzenia. Każdy dzień przytłacza swoim ciężarem. Ma się ochotę, najzwyczajniej w świecie, palnąć sobie w łeb. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:georgia;"&gt;Jednak już po chwili zaczynamy się spalać w oddechu drugiego człowieka. Chce się nim oddychać. Być z nim na parę, nic nieznaczących chwil. Tylko po co? Czy dla zaspokojenia własnych żądz, fantazji. Czy może po to by nie czuć się tak cholernie samotnie.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:georgia;"&gt;Dziś przez cały wieczór zastanawiałam się po co jest mi drugi człowiek. Już chyba wiem. Jest idealnym dopełnieniem mnie. Niezależnie od tego czy zły, czy uśmiechnięty, czy wesoły, czy smutny. Jest przy mnie nawet teraz, gdy pociągający we mnie jest tylko mój nos (mam straszny katar).&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:georgia;"&gt;Miło jest widzieć sens tego wszystkiego. Miło budzić się rano ze świadomością, że ten ktoś jest obok.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:georgia;"&gt;Czy może jednak nie wypalają się nasze marzenia a raczej odsuwają się na plan dalszy? Przecież celem jest spełnienie marzeń tego kto jest obok. A nawet jeśli nie jest obok fizycznie to przecież nie znaczy, że nie istnieje.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:georgia;"&gt;Ale mnie dziś filozoficznie wzięło. To pewnie przez tę chorobę. Dobra. Kończę. A teraz wiersz.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;font-family:georgia;" &gt;&lt;br /&gt;Pierwszy bal tekturowej księżniczki&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:georgia;"&gt;Purpurą osłonięta gołębia, zwiewna pierś..&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:georgia;"&gt;Skroń zwieńczona kryształami przeznaczenia...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:georgia;"&gt;Spojrzała zlękniona w stronę drzwi rozchylając wargi...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:georgia;"&gt;Czekała przez chwilę i odrzuciła włosy na ramiona...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:georgia;"&gt;Maleńkie pantofelki z ametystu wsunęła na stopy...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:georgia;"&gt;Serce uderzyło głośniej, dłoń zadrżała...wszedł...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:georgia;"&gt;Wzrok spłoszony uciekł w odmęt ciemności komnaty...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:georgia;"&gt;Nagle salę rozjaśniły miliony maleńkich świec...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:georgia;"&gt;Ujrzała paradne suknie i smyki w samym rogu...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:georgia;"&gt;To mój wielki bal - pomyślała opierając się o jego ramię...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:georgia;"&gt;Milczał z każdym gestem co raz to inaczej, inaczej grała muzyka...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:georgia;"&gt;Stąpała jak porcelanowa laleczka cichuteńko by nikt jej nie zauważył...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:georgia;"&gt;Sukni czerwień zadrżała nagle a wiatr poniósł zapach lewkonii...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:georgia;"&gt;A błogie spojrzenie rozerwał blady, zbyt prędki świt...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:georgia;"&gt;&lt;br /&gt;Pierwszy wiersz napisany dla człowieka, z którym chcę się zestarzeć dnia 02.05.2005&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5312821906073797948-2569619878382272455?l=mirklanda.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mirklanda.blogspot.com/feeds/2569619878382272455/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5312821906073797948&amp;postID=2569619878382272455&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5312821906073797948/posts/default/2569619878382272455'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5312821906073797948/posts/default/2569619878382272455'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mirklanda.blogspot.com/2008/04/pikno-poncej-duszy.html' title='Piękno płonącej duszy'/><author><name>Miriam</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05758153850517180142</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_f3YvleegIEs/TNnaIJS8VXI/AAAAAAAAAEo/rntq85XU9TY/S220/IMG_4324.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5312821906073797948.post-3274412367684072123</id><published>2008-04-16T20:32:00.002+02:00</published><updated>2008-04-27T01:50:32.927+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Rozmyślania'/><title type='text'>Posiadanie wielu osobowości</title><content type='html'>Rozmyślam sobie czy fakt posiadania wielu osobowości może człowiekowi utrudniać życie. Przyznam szczerze, że mimo iż ważę jedyne 51 kg to Fenoris, Mirklanda, Vanessa Bernadetta Anrossi i ja czyli Miriam świetnie dajemy sobie radę w jednym ciele. A jak wydaje się wam? Czy można pogodzić z sobą kilka osób żyjących niezależnie od siebie, w jednej osobie?&lt;br /&gt;Nie mówię rzecz jasna, że jestem schizofreniczką, mam tu na myśli raczej stany emocjonalne. Podobno kobieta zmienną jest. Zatem czuję się odrobinę rozgrzeszona z bycia kilkoma osobami w jednej chwili. A kiedy moje osobowości zaczną się ze sobą kłócić obiecuję, że wybiorę się do specjalisty.&lt;br /&gt;Dobra dość mojego gadania. Na koniec, co pewnie stanie się moim rytuałem, wrzucam wiersz. Miłego czytania.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;font-size:11;" &gt;Tekturowa księżniczka&lt;/span&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;i style=""&gt;&lt;span style="font-size:11;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;                          &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;i style=""&gt;&lt;span style="font-size:11;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:11;"&gt;Zamknęła oczy drażnione przez świt&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;br /&gt;I oto stanął przed nią jak niegdyś ON&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;br /&gt;Usta zadrżały jak wtedy gdy ujął ją za rękę&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;br /&gt;Czas stanął w miejscu tam gdzie go ujrzała&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;br /&gt;Nieszczęsny los Tekturowej księżniczki&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;br /&gt;Stoi na starej komodzie&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;br /&gt;Niczym na szczycie góry&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;br /&gt;Ubrana tekturową suknię&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;br /&gt;Tekturowe oczy patrzą w dal&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;br /&gt;Tu ją czeka wieczny strach, że&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;wiatr zawieje&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;br /&gt;A ona podmuchem niesiona spadnie w przepaść podłogi&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;br /&gt;A ON już nigdy nie ujmie jej w dłoń&lt;/span&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;i style=""&gt;&lt;span style="font-size:11;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;Ps. Zapomniałam o Niej. To Tekturowa księżniczka. Pewnie jeszcze nie raz o niej przeczytacie. To coś jak odbicie moich smutków.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5312821906073797948-3274412367684072123?l=mirklanda.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mirklanda.blogspot.com/feeds/3274412367684072123/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5312821906073797948&amp;postID=3274412367684072123&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5312821906073797948/posts/default/3274412367684072123'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5312821906073797948/posts/default/3274412367684072123'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mirklanda.blogspot.com/2008/04/posiadanie-wielu-osobowoci.html' title='Posiadanie wielu osobowości'/><author><name>Miriam</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05758153850517180142</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_f3YvleegIEs/TNnaIJS8VXI/AAAAAAAAAEo/rntq85XU9TY/S220/IMG_4324.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5312821906073797948.post-7275184768678617589</id><published>2008-04-15T22:46:00.001+02:00</published><updated>2008-04-20T01:27:23.353+02:00</updated><title type='text'>Zaczynam od początku</title><content type='html'>Wreszcie postanowiłam w jakimś normalnym miejscu publikować swoje wierszydła. Zatem fam faram fam o to moja potwóczość. Czyli coś jakby, to co leży mi na wątrobie od wieków. Zdaję sobie sprawę z niedopracowania publikowanych tu treści. Jeśli ktoś uważa je za byle co, to pewnie więcej się tu nie zjawi. Jeśli jednak kogoś zainteresuje, to co piszę życzę mu miłego czytania.&lt;br /&gt;Wszelkie sugestie co do tekstów są rzecz jasna mile widziane.&lt;br /&gt;No to tak na dobry początek pierwszy wiersz:) Jak sama twierdzę jeden z najlepszych. Prosto z moich flaczków:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="font-size:11;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Czy Pan?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czy Pan nie stał kiedyś tam na rozstaju dróg?&lt;br /&gt;Tak pamiętam to musiał być pan.&lt;br /&gt;Nie? Jak to nie ja pana poznaję.&lt;br /&gt;Pan mnie nie?&lt;br /&gt;Stał pan tam z bukietem lewkonii, lewkonie to moje ulubione kwiaty.&lt;br /&gt;Nie kupuje pan kwiatów?&lt;br /&gt;Dziwne pamiętam jak dziś miał pan czarny garnitur.&lt;br /&gt;Nie nosi pan garnituru?&lt;br /&gt;Ja miałam karmazynową suknię. Nie pamięta pan?&lt;br /&gt;Nigdy mnie pan nie widział?&lt;br /&gt;Te kwiaty ja je pamiętam pan mi je dał.&lt;br /&gt;Nie daje pan obcym kobietom kwiatów?&lt;br /&gt;Ależ proszę pana ja nie byłam obca.&lt;br /&gt;Poznaje pan?&lt;br /&gt;Tak to ja, to ja spadłam z nieba ze stłuczonym skrzydłem.&lt;br /&gt;Pamięta pan moje oczy?&lt;br /&gt;Tak były smutne ale tylko przez tę chwilę.&lt;br /&gt;To pan nosił mnie na rękach?&lt;br /&gt;Pamięta pan tamte rozstaje, pan pamięta mnie, pamięta pan&lt;br /&gt;Że ja nie umarłam tylko pan odszedł…&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="font-size:11;"&gt;Z dedykacją dla Sz.M&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="font-size:11;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="font-size:11;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;i style=""&gt;&lt;span style="font-size:11;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5312821906073797948-7275184768678617589?l=mirklanda.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mirklanda.blogspot.com/feeds/7275184768678617589/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=5312821906073797948&amp;postID=7275184768678617589&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5312821906073797948/posts/default/7275184768678617589'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5312821906073797948/posts/default/7275184768678617589'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mirklanda.blogspot.com/2008/04/zaczynam-od-pocztku.html' title='Zaczynam od początku'/><author><name>Miriam</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05758153850517180142</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_f3YvleegIEs/TNnaIJS8VXI/AAAAAAAAAEo/rntq85XU9TY/S220/IMG_4324.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry></feed>
